Kolejki po paliwo, benzyna po 10 zł. Eksperci: efekt dezinformacji, dostawy nie są zagrożone

Potężne, sięgające kilometra kolejki, ceny dochodzące do 10 zł/litr – to rzeczywistość ostatnich dwóch dni na polskich stacjach paliw. Eksperci, a także Orlen i Lotos uspokajają, że bezpieczeństwo dostaw jest w Polsce niezagrożone.

stacja paliw Orlen

Rosyjska agresja na Ukrainie nie pozostała bez wpływu na nastroje wśród polskich kierowców. Trudno się dziwić – wojenny scenariusz, znany dotąd tylko z historii, rozgrywa się kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy. Poczucie zagrożenia potęgują dodatkowo liczne prorosyjskie kanały aktywne w mediach społecznościowych. Rozsiewają one informacje jakoby na naszych stacjach miało braknąć paliwa, które, ich zdaniem, w większości importujemy z Rosji.

Przedstawiciele dwóch polskich koncernów paliwowych – Orlenu i Lotosu, od których pochodzi trzy czwarte sprzedawanego na polskich stacjach paliwa, uspokajają jednak, że nie ma żadnego zagrożenia dla dostępności benzyny i oleju napędowego. Zapasy są spore, zaś ponad połowa dostarczanego do Polski paliwa pochodzi z Arabii Saudyjskiej, USA i krajów afrykańskich. Nie ma też przeszkód, by w razie przerwy w dostawach z Rosji lub nałożonego na ten kraj embarga, zwiększyć dostawy z innych źródeł.

Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen, zapowiedział daleko idące konsekwencje wobec stacji, które spekulują cenami paliw bez żadnego uzasadnienia. Zdaniem Michała Kołodziejczaka, lidera AgroUnii, na niektórych stacjach paliwa miały być sprzedawane nawet po 10 zł za litr. Wielu dziennikarzy zwraca jednak uwagę, że informacja ta może być nieprawdziwa.

– W trybie natychmiastowym rozwiążemy umowę z tą stacją, jak również z każdym innym odbiorcą naszych paliw czy operatorem stacji korzystającej z naszego szyldu, który będzie próbował wykorzystać aktualną sytuację do nieuczciwych praktyk i manipulowania cenami paliw – grozi na Twitterze prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Sytuacji nie ratuje panika, która udziela się kierowcom – część z nich, w obawie przed problemami, postanowiła zgromadzić zapasy. Nierzadko zdarza się tankowanie do mauzerów – ogromnych zbiorników, których pojemność sięga nawet 1000l. Eksperci rynku paliw uspokajają, że paliwa z pewnością wystarczy, a takie nerwowe działania mogą doprowadzić tylko do niepotrzebnego wzrostu cen.

Przeczytaj także: z dystrybutorów zniknie cena za litr?

Zobacz również:
REKLAMA