Konfiskata pojazdu za jazdę pod wpływem alkoholu

Jeszcze przed końcem 2022 roku prezydent podpisał nowelizację ustawy Kodeks karny, na mocy której od grudnia 2023 możliwa będzie konfiskata pojazdu pijanym kierowcom. Jest też kilka kontrowersji…

5 największych zagrożeń na polskich drogach shutterstock

Temat konfiskowania samochodów czy motocykli pijanym kierowcom powraca jak bumerang co kilka lat, ale zwolennicy takiego rozwiązania chyba wreszcie dopięli swego. W połowie grudnia 2022 prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy Kodeks karny, która zmienia kary za jazdę pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku lub kolizji pod wpływem alkoholu. To oznacza że przepisy wejdą w życie 13 grudnia 2023 roku i choć zewsząd słychać głosy krytyki i negatywne opinie ekspertów specjalizujących się w przepisach karnych, którzy oceniają nowelizację jako powrót do praktyk sprzed 50 lat, nie zanosi się na to aby przepisy nie zostały wprowadzone. Wokół nowelizacji jest jednak kilka kontrowersji, które budzą spore wątpliwości.

Pijany kierowca straci samochód

Według nowelizacji policjant, który przyłapie kierowcę na jeździe pod znacznym wpływem alkoholu (powyżej 1,5 promila alkoholu we krwi) może tymczasowo skonfiskować samochód (do 7 dni), a w dalszej procedurze prokurator w porozumieniu z sądem mogą orzec o przepadku mienia co w skrócie oznacza całkowitą konfiskatę pojazdu. Oprócz pijanych mających powyżej 1,5 promila przepisy mają dotyczyć również kierowców pod wpływem alkoholu powyżej 0,5 promila, którzy spowodowali wypadek samochodowy, a także tzw. recydywistów, czyli kierowców, którzy zostali przyłapani nie po raz pierwszy.

Dodatkowo jeśli pijany kierowca spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, lub trwałym uszczerbkiem na zdrowiu osoby poszkodowanej może spędzić w więzieniu nawet 16 lat (dotychczas 12).

Zobacz także: Do końca 2022 płaciliśmy zawyżone ceny paliw - czy to uczciwa praktyka?

Auto nie należało do pijanego kierowcy – co wtedy?

Nowelizacja przewiduje również rozwiązanie w sytuacji kiedy samochód nie był własnością pijanego kierowcy (np. samochód firmowy), lub jest własnością więcej niż jednej osoby (np. współwłaściciel). Gdy właścicieli jest więcej sąd może orzec przepadek mienia o równowartości pojazdu, wycenionego na podstawie polisy ubezpieczeniowej, lub w przypadku braku polisy na podstawie wyliczenia średniej wartości rynkowej pojazdu. Jeśli zaś samochód brał udział w wypadku wycena dotyczyć będzie stanu przed wypadkiem.

Jeśli właścicielem jest firma zatrudniająca kierowcę, który był pod wpływem alkoholu podczas wykonywania czynności służbowych polegających na prowadzeniu pojazdu sąd może zasądzić tzw. „nawiązkę”, czyli karę dla kierowcy w wysokości minimum 5000 zł, co wydaje się stosunkowo łagodnym wymiarem w porównaniu z konfiskatą i przepadkiem pojazdu. Te pieniądze nie trafią jednak do budżetu państwa…

Pieniądze dla Funduszu Sprawiedliwości – podejrzana sprawa

Pieniądze zasądzone przez sąd w ramach nawiązki nie będą jednak trafiać do budżetu państwa, a do Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, którym zarządza Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Sprawa w zasadzie wydaje się normalna gdyby nie fakt, że działalność Funduszu Sprawiedliwości jest bardzo niejasna i kontrowersyjna. Według kontroli NIK przeprowadzonej jeszcze w 2021 roku Fundusz zarządzał pieniędzmi niegospodarnie i nierzetelnie, wydając je na niewłaściwe cele. Kwoty które zostały wydane niezgodnie z programem Funduszu, według NIK osiągają astronomiczna kwotę ponad 280 mln zł. Pieniądze te miały trafić do przypadkowych Fundacji, oraz finansować przypadkowe działania niezgodne ze statutem Funduszu Sprawiedliwości, co oznacza również, że zarządzający funduszem Zbigniew Ziobro wkraczał w kompetencje innych organów państwowych. Na dodatek według NIK jedynie 34% środków Funduszu trafiło na cele zgodne z przeznaczeniem funduszu.

W raporcie NIK można przeczytać:

W wyniku kontroli NIK złożyła pięć zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Dwa zawiadomienia o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych oraz jedno zawiadomienie do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Łączna wartość efektów finansowych kontroli, czyli kwot środków wydatkowanych niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie, wyniosła ponad 280 mln zł

Sama kontrola NIK również wzbudza sporo kontrowersji – pojawiają się głosy, że prezes NIK – Marian Banaś podczas kontroli zmanipulował dane finansowe i przez to zupełnie inaczej zinterpretował działalność funduszu – przyczyną miały być względy polityczne. Nie zamierzamy się w to mieszać, ale wszystko to wygląda bardzo podejrzanie.

akcja Motor Presse Polska

Pijani muszą być karani

O ile zgadzamy się z ogólnym zamysłem surowego karania pijanych kierowców, zwłaszcza tych powodujących wypadki (w 2020 ponad 10% wszystkich wypadków spowodowanych było przez kierowców pod wpływem alkoholu), o tyle konfiskata pojazdu wydaje się nienajlepszym kierunkiem, zwłaszcza w tak niejasnych okolicznościach. Przede wszystkim dlatego zwykle taka konfiskata uderza nie tylko w sprawcę przestępstwa, czyli pijanego, ale również w jego rodzinę. Poza tym mamy wrażenie ze brakuje tu równowagi i sprawiedliwości (różne wartości pojazdów), a konfiskata pojazdów może otworzyć bramkę dla brudnych interesów związanych z późniejszymi czynnościami typu odsprzedaż np. na licytacji skonfiskowanych pojazdów. Takie praktyki również mogą nieś spore ryzyko działań korupcjogennych.

Zobacz również:
REKLAMA