[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
4.5

MV Agusta uratowana od bankructwa

Potężne problemy z zadłużeniami i fiskusem niemal doprowadziły MV Agustę do kolejnego bankructwa. Na szczęście włoski sąd ratuje legendarną markę, przynajmniej na razie.

4C9Y3245.jpg

Ubiegłoroczne kłopoty z zadłużeniem MV Agusty niemal doprowadziły do zamknięcia firmy, mimo, że w ostatnich latach ta marka naprawdę mocno się rozwija. W 2016 jednak firma nie miała na tyle dłużej płynności finansowej by spłacić wszystkie obciążenia i długi, które była winna podwykonawcom i firmom zewnętrznym. Do tego doszła jeszcze niemała afera z kasą, która zamiast zostać przeznaczona na spłatę długów poszła na dalszy rozwój firmy (niewykluczone też że na projekt Zagato).

Teraz sąd miał zdecydować o dalszym losie firmy należącej do Claudio Castiglioniego. Na szczęście MV Agusta zamknęła ubiegły rok ze sporymi zyskami, a plan restrukturyzacji i spłaty długów przedstawiony przez zarząd firmy, a także zewnętrzny inwestor rosyjsko-brytyjska spółka Black Ocean, przekonały włoski sąd najwyższy, że nie ma potrzeby ogłaszania bankructwa i rozsprzedawania dobytku. MV Agusta jest coraz mocniejszą marką na rynku i z nowymi modelami może zdobyć sobie jeszcze większą rzeszę fanów. Długi zostały zamrożone, ale prędzej czy później wierzyciele znów upomną się o swoje pieniądze. Jeśli więc MV Agusta ma przetrwać, plan restrukturyzacji musi się udać.

REKLAMA

Co to będzie oznaczać dla MV Agusty? Choćby to, że kilka modeli (tych najmniej opłacalnych) będzie musiało zniknąć z oferty, a firma musi skupić się przede wszystkim na maksymalizacji zysków i rzetelnym spłacaniu długów, bez kręcenia i znikającej kasy. Co ciekawe fundusz inwestycyjny Black Ocean może być jednym z większych udziałowców w firmie (odkupili też udziały od Mercedesa), a dalsze plotki mówią też o zainteresowaniu inwestycją ze strony amerykańskiej spółki Polaris. Tak czy siak, trzeba przygotować się na zniknięcie kilku modeli. Na nowe trzeba zaś sobie odrobinę poczekać...

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij