MotoGP 2022: Finał w Walencji

Finałowa runda MotoGP w Walencji już w najbliższy weekend. To pierwsza od 15 lat prawdziwa szansa Ducati na zdobycie tytułu i zarazem ostatni taniec dla zespołu Suzuki, który z końcem sezonu wycofuje się z rywalizacji. Czego możemy spodziewać się w Walencji?

Od kilkunastu lat Walencja jest areną finałowej rundy całego sezonu MotoGP (z wyjątkiem 2020 kiedy finał odbył się w Portimao). Za wyjątkiem kilku sezonów (np. 2015 i 2020) finał w Walencji był w zasadzie wyścigiem o pietruszkę, bowiem poszczególni mistrzowie świata zapewniali sobie tytuły już wcześniej, np. w Malezji, Australii czy Japonii (np. Marc Marquez, Jorge Lorenzo, czy obecny mistrz Fabio Quartararo). Tym razem jest jednak inaczej bowiem prowadzący w klasyfikacji generalnej Pecco Bagnaia z zespołu Ducati Lenovo ma 23 punkty przewagi nad wciąż panującym Fabio Quartararo. Zawodnik fabrycznego zespołu Monster Yamaha zachowuje więc wciąż matematyczne, choć trzeba przyznać też, że iluzoryczne szanse na to by wyrwać mistrzowski puchar z rąk Pecco, gdyż ten ma na nim położone już 9 palców i wystarczy, że w Walencji postawi kropkę nad „i”. Oto kilka możliwych scenariuszy.

MotoGP zakończenie sezonu2snap

Pecco może jechać spacerkiem

W zasadzie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że po 15 latach przerwy Ducati wreszcie zdobędzie upragniony, dopiero drugi tytuł mistrzowski. Wystarczy bowiem, że Francesco Bagnaia ukończy wyścig na co najmniej 14 pozycji aby sięgnął po trofeum mistrza. Jeśli dojedzie niżej może stracić tytuł na ostatniej prostej, ale stanie się tak tylko wtedy gdy Quartaro wygra wyścig. Niewiele jednak wskazuje na to, że mający ostatnio ogromne problemy Francuz miałby dokonać takiego wyczynu. Motocykl Yamahy wyraźnie nie dorównuje osiągami maszynom Ducati, które przez 99% paddoku uznawane są za najlepsze motocykle w stawce. Na domiar złego Fabio nie będzie mierzył się tylko z Bagnaią – naprzeciw niemu stanie przecież cała armada maszyn z Bolonii – w stawce 24 zawodników jest ich przecież aż 8. Zawodnicy Ducati też nie są z pierwszej łapanki – w tym roku oprócz Bagnaii zwyciężali Miller i Bastianini, którzy jeszcze do rundy w Malezji wciąż liczyli się w walce o mistrzostwo, a jest przecież jeszcze Martin, Zarco oraz coraz ambitniejsi Bezecchi i Marini. Jedynym zawodnikiem Ducati, który zdaje się nie zagrażać Fabio jest DiGiannantonio, ale młody debiutant również miewa swoje przebłyski.

Powtórka z Haydena

Jedynym korzystnym scenariuszem dla Fabio byłby prawdziwy pogrom Ducati na torze w Walencji, co może utorowałoby mu drogę do zwycięstwa. Trzeba pamiętać, że mimo problemów Fabio wciąż jest piekielnie szybki i wyciska z Yamahy 100% potencjału. Yamaha liczy więc na to, że powtórzy się scenariusz z 2006 roku kiedy to Nicky Hayden w ostatnim wyścigu pozbawił tytułu niemal pewnego Valentino Rossiego. Wtedy jednak Rossi przewrócił się, a Haydenowi wystarczyła trzecia pozycja w wyścigu. Teraz Fabio musi wygrać i liczyć na błąd lidera Ducati.

Hayden flagaarchiwum mpp

Wiele zależy również od kwalifikacji i pozycji startowej bowiem tor imienia Ricardo Tormo w Walencji to miejsce gdzie wyprzedzanie jest trudne, a przebijanie się przez stawkę wypełnioną motocyklami Ducati wydaje się sprawą niemożliwą. Tu też los nie gra na korzyść Fabio, bowiem Francuz, który w poprzednich sezonach imponował tempem w kwalifikacjach, w tym roku zdobył zaledwie jedno pole Position w Indonezji i tylko 5-krotnie startował z pierwszego rzędu. Z kolei zawodnicy Ducati zdobywali Pole Position 15 razy (1x Bastianini, Bezecchi, DiGiannantonio i Miller, 2x Zarco, 4x Martin, 5x Bagnaia), więc Desmosedici GP to prawdziwe maszyny do Time Attacku.

Według mnie sprawa jest właściwie przesądzona, ale trudno się dziwić, że Yamaha nie poddaje się i liczy na prawdziwy cud. Historia motorsportu również niejednokrotnie pokazała że takie cuda się zdarzają. O tym kto zostanie mistrzem MotoGP dowiemy się już w najbliższą niedzielę.

Zobacz również: MotoGP wywiad z Fabio Quartararo

Fabio Quartararo2snap

Ostatni taniec Suzuki

Niestety wyścig w Walencji będzie również ostatnim startem fabrycznego zespołu Ecstar Suzuki w MotoGP. Fabryka z Hammamatsu mnie więcej w połowie sezonu podjęła decyzję o wycofaniu się ze sportów wyścigowy i nie kontynuowaniu projektu MotoGP. Ofiarą tej decyzji padły również wyścigi Endurance, w których Suzuki miało bardzo mocny zespół. Decyzja o wycofaniu się z MotoGP tym bardziej była szokiem, bowiem zawodnicy Suzuki od kilku lat pukali do bram czołówki, a po zdobytym – co tu dużo mówić – dość sensacyjnie tytule mistrzowskim przez Joana Mira w 2020 roku wydawało się że wszystko wreszcie wskoczyło na właściwe tory. Niestety po tak doskonałym sezonie, odszedł sternik całego sukcesu – Davide Brivio, któremu zachciało się posmakować Formuły 1. Tam nie odniósł jednak wielkich sukcesów, a bez niego zespół Suzuki zboczył z obranego kursu i zrobił krok wstecz. Alex Rins i Joan Mir zarówno w 2021 jak i 2022 wyraźnie nie mogli odnaleźć właściwej formy i choć mieli przebłyski to właściwie ani przez chwilę poważnie nie zagrozili czołówce. Po tym sezonie obaj zawodnicy przechodzą do Hondy, choć to Joan Mir trafi do fabrycznego zespołu Repsol Hondy u będzie ścigał się u boku Marca Marqueza. Bedący ostatnio w nieco lepszej dyspozycji Alex Rins z którym udało nam się przeprowadzić wywiad podczas Grand Prix Katalonii trafi do zespołu LCR.

Joan Mir mistrzem świata MotoGPSuzuki
Joan Mir mistrzem świata MotoGP

Zawodnicy Suzuki na pewno będą chcieli godnie pożegnać swoją ekipę w Walencji (choć na wszelki wypadek Alex Rins wygrał już w Australii), więc również oni mogą wmieszać się w walkę pomiędzy kandydatami do mistrzostwa.

Honda z nadziejami

Nie można też zapominać o Marcu Marquezie, który tor w Walencji Zn doskonale i na pewno chętnie zakończyłby ten sezon pozytywną notą. Po wyścigu w Walencji zespół Hondy czekają bardzo ważne testy, gdzie będą mogli sprawdzić nowy motocykl i obrać właściwy kierunek rozwoju. Ten sezon, mimo wprowadzenia nowego motocykla nie okazał się dla Hondy owocny i zarówno Marc Marquez jak i menedżer zespołu – Alberto Puig zrobią wszystko, by odmienić los na przyszły sezon. Dla wciąż leczącego kontuzję kostki Joana Mira testy będą okazją do wstępnego oswojenia się z maszyną Hondy. Młody Hiszpan na pewno nie zamierza jednak ustępować Marquezowi w przyszłym sezonie – w końcu też jest mistrzem świata. Prawdopodobne jest to, że przeszedł do Hondy we właściwym momencie – w samą porę na rewolucję. Czy jednak Honda stanie na wysokości zadania i motocykl RC213V na 2023 rok będzie konkurencyjną maszyną?

Już dziś o 17 odbędzie się konferencja prasowa przed ostatnim wyścigiem MotoGP sezonu 2023. Jutro startują pierwsze treningi, w sobotę kwalifikacje, a wyścigi wszystkich klas startują w niedzielę od godziny 11.

REKLAMA