MotoGP: Finał – sensacji nie było, Pecco Bagnaia mistrzem świata!

Już od dawna nie było tak emocjonującego finałowego wyścigu. Była walka, były zderzenia, było rozczarowanie i emocje. Bagnaia został mistrzem świata, a Alex Rins pożegnał Suzuki w imponującym stylu! Nasza analiza finału sezonu 2022.

Choć tak jak pisaliśmy, aby Fabio Quartararo obronił tytuł musiałby się ziścić prawdziwy cud, którego mistrzostwa świata chyba jeszcze nie widziały. Wszystkie okoliczności przemawiały za tym, że to Pecco Bagnaia zostanie mistrzem i zapewni upragniony od 15 lat tytuł dla Ducati. Nie możemy jednak powiedzieć, że Fabio poddał się na starcie i oddał mistrzowski tytuł bez walki. Były nawet chwile kiedy wydawało się, że ten numer stulecia może się Francuzowi udać.

Alex Rins z przytupem

Po starcie każdy zawodnik chciał zdobyć holeshot czyli prowadzić w pierwszym zakręcie. Ta sztuka udała się startującemu z piątego pola Alexowi Rinsowi. Hiszpan chciał godnie pożegnać się z Suzuki, które po zakończeniu sezonu miało odejść z MotoGP. Agresywnym startem chyba zaskoczył wszystkich, a gdy wyszedł na czoło wyścigu prowadzenia nie oddał już do końca. Rins jechał bezbłędnie przez cały wyścig, nie pozwalając się zbliżyć rywalom na mniej niż 0,5 sekundy i w pięknym stylu zwyciężył żegnając Suzuki z hukiem. Z jednej strony udowodnił, że jest wspaniałym zawodnikiem godnym najlepszych motocykli w stawce, z drugiej pokazał ogromny potencjał, który wciąż drzemie w motocyklu Suzuki. Dwa zwycięstwa w trzech ostatnich wyścigach to imponujący wynik na sam koniec. Szkoda, że wciąż kontuzjowany Joan Mir nie dołączył do Rinsa w tak imponującym wyścigu, choć trzeba powiedzieć, że próbował. Dojechał na 6 miejscu.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

W środowisku fanów MotoGP, a także dziennikarze nie brakuje jednak również opinii, że zwycięstwo Rinsa to nie tylko podziękowanie za 5 lat wspólnej jazdy, ale też swoisty prztyczek w nos (niektórzy nawet twierdzą, że pokazanie środkowego palca) Suzuki – sugestia, że fabryka z Hammamatsu popełnia ogromny błąd odchodząc z MotoGP i zostawiając takich zawodników na lodzie.

Z mojej strony mogę powiedzieć tyle, że być może gdyby Alex Rins pokazał swój pełny potencjał nieco wcześniej, być może włodarzom Suzuki pomysł odejścia w ogóle nie przyszedł do głowy. Dwa sezony w kratkę na pewno nie pomogły. Mimo wszystko uważam, że Alex Rins to genialny, bardzo szybki i przede wszystkim myślący zawodnik i mam nadzieję że jego przyszłość w LCR Hondzie w przyszłym roku będzie obiecująca. Liczę na to że nawiąże walkę z fabrycznymi zawodnikami – Joanem Mirem oraz oczywiście Markiem Marquezem.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

Fabio postawił opór

Od początku w wyścigu na Ricardo Tormo w Walencji nie brakowało emocji. Pecco Bagnaia startujący z 8 pola startowego początkowo sprawiał wrażenie jakby chciał postawić kropkę nad „i” nie licząc na pozostałych zawodników i nie pozostawić złudzeń Fabio. Francuz z kolei włączył tryb „full atack” i robił wszystko by przebić się na czoło wyścigu. Po drodze jednak musiał wyprzedzić kilka Ducatów, w tym mocno startującego Millera i piekielnie szybkiego zdobywcę pole Position – Jorge Martina, który ścigał prowadzącego Rinsa. Pomiędzy dwoma pretendentami do tytułu wywiązała się ostra walka, nie brakowało fizycznego kontaktu. W jednym z zakrętów podczas wymiany pozycji zawodnicy zetknęli się i z Ducati Bagnai odfrunął fragment owiewki aerodynamicznej. Fabio ostatecznie przebił się do pierwszej szóstki, a po upadku jadącego na trzeciej pozycji Marca Marqueza awansował na piąte miejsce. Bagnaia z kolei wyraźnie zwolnił i sukcesywnie tracił kolejne pozycje – wyprzedzali go nawet zawodnicy Ducati – Luca Marini i Enea Bastianini. Ten ostatni miał również swoje do ugrania – walczył o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, choć na tym etapie wszystko było już właściwie jasne – jego główny rywal Aleix Espargaro musiał wycofać się z przyczyn technicznych.

Fabio gonił pierwszą czwórkę, ale jego tempo również wyraźnie spadło. W końcówce wyścig błąd popełnił jeszcze Jack Miller i wypadł z wyścigu. W międzyczasie świetne tempo narzucił atakujący ostro Brad Binder. Południowoafrykańczyk od początku wyścigu jechał agresywnie, o mały włos nie wjeżdżając kilkakrotnie najpierw w Bagnaię, później w Quartararo i Marqueza. Ostatecznie odjechał Fabio, dopadł jeszcze Jorge Martina i rozpoczął pościg za Rinsem, ale Hiszpan był tego dnia zbyt mocny. Quartararo nie starczyło pary na zwycięstwo, i tym samym jadący bezpiecznie na 9. Pozycji Bagnaia zdobył mistrzostwo świata. Cud się nie wydarzył.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

15 lat posuchy

Tym samym Bagnaia przerwał 15-letni okres posuchy Ducati i zdobył dopiero drugi tytuł mistrzowski kierowców dla Ducati. Jednocześnie po raz pierwszy od 50 lat mistrzem świata został włoski zawodnik na włoskiej maszynie. Równo 50 lat temu po raz ostatni dokonał tego Giacomo Agostini, który obserwował wydarzenia na torze w Walencji na żywo.

Ducati zdobyło w tym sezonie potrójną koronę: tytuły konstruktorów, zespołów i zawodników. Wszystko wskazuje jednak na to, że to jeszcze nie koniec – w siostrzanej serii wyścigowej World Superbike o zwycięstwo ostateczne walczy Alvaro Bautista na Ducati Panigale. Pierwszą okazję do przypieczętowania tytułu (ma już 82 pkt przewagi nad drugim Razgatlioglu) będzie miał w najbliższy weekend w Indonezji.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

Zażarta walka w Moto2

W Moto2 losy tytułu również miały rozstrzygnąć w ostatnim wyścigu, z tym że tutaj walka była jeszcze bardziej wyrównana. Z pozycji lidera do ostatnich zawodów w Walencji ruszał Augusto Fernandez z zespołu Red Bull KTM Ajo. Hiszpan chciał zakończyć starty w Moto2 pozytywnie i jako mistrz awansować do MotoGP, gdzie w przyszłym sezonie będzie ścigał się w barwach Gas Gasa. Jego rywal, Ai Ogura miał z kolei szansę zostać pierwszym od wielu lat mistrzem z Japonii, czyli swoistej kolebki nowożytnych wyścigów. Ogura agresywnie atakował przez cały wyścig i walczył o zwycięstwo. Prowadził Tony Arbolino przed Pedro Acostą. Hiszpański debiutant ścigał się zaciekle walcząc z Alonso Lopezem, a później Ogurą, by ostatecznie rzucić się w pogoń za Arbolino. Po błędzie i wypadnięciu Lopeza Ogura awansował na trzecią pozycję i próbował dogonić prowadzącą dwójkę. Fernandez w tym czasie miał swoje problemy, jechał na 6 pozycji i bronił się przed atakami Camerona Beaubiera. W tej sytuacji miał zaledwie 0,5 punkta przewagi w generalce, więc w sytuacji gdyby Ogura awansował o jedno miejsce, np. z powodu wypadnięcia jednego z liderów tytuł mistrzowski powędrowałby do Japończyka. Tak się jednak nie stało. Ogura dwoił się i troił, ale podjęte ryzyko poskutkowało glebą w 8. Zakręcie toru i pożegnaniem z szansami mistrzowskimi. Fernandez mógł odetchnąć z ulgą. Pedro Acosta ostatecznie uporał się również z Arbolino i w imponującym stylu zwyciężył. Włoch miał w końcówce wyraźne problemy. Jadący już bez bagażu stresu Fernandez po glebie Arona Caneta (jadący na 3 pozycji) narzucił szybkie tempo i dogonił w końcówce Arbolino. Na finiszu to on cieszył się z drugiego miejsca na podium i z tytułu mistrzowskiego. Tym samym KTM ma kolejnego mistrza świata w swoich szeregach.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

Testy we wtorek

W najbliższy wtorek, czyli już jutro ruszają testy przed sezonem 2023, które również odbędą się w Walencji. Będzie to doskonała okazja by zobaczyć jakie motocykle przygotowali producenci, a także jak poradzą sobie na nich nowi zawodnicy, bowiem przed sezonem 2023 wielu z nich zmieni barwy. Nie ma jeszcze oficjalnie potwierdzonego kalendarza wyścigów na 2023, ale podobnie jak w ubiegłych latach sezon wystartuje z początkiem wiosny, tym razem w Portimao.

44 wyścigi i brak umbrella girls

Przypominamy że w przyszłym sezonie zmianie ulegnie forma weekendu wyścigowego. Od 2023 zawodnicy będą rozgrywać również wyścig sprinterski (w sobotę) liczący około połowę dystansu pełnego wyścigu. Dodatkowo do kalendarza dołączą kolejne rundy w Indiach i Kazachstanie. Oznacza to, że pełny sezon liczyć będzie aż 44 wyścigi! Zdania co do takiego rozwiązania są podzielone i ja też mam mieszane uczucia.

Duża częstotliwość wyścigów spowoduje jeszcze większe zmęczenie zawodników, co oznacza że będą podejmować większe ryzyko. W świetle ostatnich wydarzeń i kilku wypadków śmiertelnych na torach wyścigowych nie wydaje się to najlepszym pomysłem – na większym zmęczeniu i przy większym stresie łatwiej o katastrofalny w skutkach błąd. Na dodatek ewentualna kontuzja zawodnika może go wykluczyć z większej ilości wyścigów, co oznacza, że sezon będzie raczej walką o przetrwanie – ten kto nie popełni błędu zostanie mistrzem – to może wypaczyć wyniki sezonu (nie wygra ten kto będzie najszybszy, ale ten kto będzie „najstabilniejszy”). To może spowodować, że wyniki punktowe na koniec sezonu mogą się mocno rozjechać, jak często ma to miejsce w WSBK (na dwa wyścigi przed końcem Bautista ma już 82 pkt. Przewagi nad rywalami). Moim zdaniem chodzi o to, żeby wyniki punktowe były bardziej imponujące niż dotychczas, ale przez to mogą nie być tak wyrównane.

Czy więc dodatkowe wyścigi sprinterskie to dobry pomysł? Moim zdaniem niekoniecznie, ale czas pokaże. Takie rozwiązanie na pewno daje szansę na pobicie kilku rekordów, którym już zdążyła wyrosnąć broda (ilość zwycięstw, pole position, maksymalnych punktów itd), jednak nie wydaje mi się żeby gra była warta tak dużego ryzyka. W końcu zawodnicy ścigają się na prawdziwych kulach armatnich, a jeden błąd może tu bardzo dużo kosztować.

Kolejną zmianą od przyszłego sezonu ma być zniknięcie hostess z torów wyścigowych, czyli tzw. Umbrella girls. Apele i protesty środowisk feministycznych najwyraźniej przyniosły skutek. Szkoda, że nikt nie zapytał samych zainteresowanych o to czy czują, że są traktowane przedmiotowo i czy rzeczywiście nie chcą być w paddocku MotoGP. My znamy odpowiedź i szczerze ubolewamy, że w tak męskim świecie wyścigów zabraknie pięknych kobiet, które były efektownym, ale przede wszystkim miłym uzupełnieniem. Takie czasy...

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap

Nowy komisarz bezpieczeństwa

Tak zakończył się sezon pełen emocji, sezon w którym pożegnaliśmy Suzuki, powitaliśmy nowego mistrza świata. Było również sporo kontrowersji i niespodzianek, które nie są mile widziane w paddocku MotoGP, a nad którymi organizator musi wyraźnie popracować. Ma się tym zająć nowy komisarz do spraw bezpieczeństwa Bartolome Alfonso, który zastąpi na tym stanowisku odchodzącego na emeryturę Franco Unciniego. To oznacza pewne zmiany również w kwestiach bezpieczeństwa w MotoGP, ale prace nad nowymi przepisami będą podjęte w przerwie między sezonami.

MotoGP Walencja - finał sezonu 20222snap
Zobacz również:
REKLAMA