[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ

MotoGP: Jorge Lorenzo ogłosił zakończenie kariery

5-krotny mistrz świata i 3-krotny mistrz najwyższej klasy MotoGP ogłosił że wraz z ostatnim wyścigiem tego sezonu zakończy karierę wyścigową. Oto zapis całej wypowiedzi.

Jorge Lorenzo Jorge Lorenzo zakończył karierę wyścigową.

W dość emocjonalnej wypowiedzi, najpierw w języku hiszpańskim, później angielskim, Jorge Lorenzo na wczorajszej konferencji prasowej ogłosił, że po ostatnim wyścigu tego sezonu (już w tę niedzielę) zakończy karierę wyścigową.

W konferencji prasowej uczestniczyła zdecydowana większość zawodników MotoGP. Nie wypatrzyliśmy tylko... Valentino Rossiego, ale nie wiemy na 100% czy Vale rzeczywiście nie pojawił się podczas ogłoszenia.

Wzruszony Jorge podziękował wszystkim za współpracę i te wszystkie lata, co ciekawe przeprosił też włodarzy Hondy i Alberto Puiga za to że zawiódł ich oczekiwania. Emocje wzięły górę kiedy zobaczył prezentację swoich osiągnięć na krótkim filmie. Niekwestionowany mistrz otrzymał owację na stojąco od zgromadzonych, odpowiedział też na kilka pytań od dziennikarzy. Za te wszystkie lata podziękował mu też Carmelo Ezpeleta. Mamy tylko nadzieję, że Jorge wciąż będzie obecny w wyścigach i również dziekujemy mu za lata emocji i pokaz prawdziwego talentu wyścigowego i woli zwycięstwa. MotoGP traci wielkiego mistrza.

Poniżej pełen zapis ogłoszenia Jorge Lorenzo w przekładzie na język polski.

Jorge Lorenzo #99:

W karierze każdego zawodnika są cztery kluczowe dni. Dzień pierwszego wyścigu, dzień pierwszego zwycięstwa, dzień pierwszego zdobytego mistrzostwa - to nie każdemu się udaje, ale niektórym z nas tak, oraz dzień w którym kończy karierę. Jak pewnie sobie wyobrażacie jestem tu po to by powiedzieć wam, że ten dzień właśnie dla mnie nadszedł. Chcę ogłosić, że będzie to mój ostatni wyścig w MotoGP, a potem zakończę karierę zawodniczą.

Wszystko zaczęło się kiedy miałem trzy lata. Prawie dwadzieścia lat całkowicie poświęcałem się temu sportowi. Ci którzy pracowali ze mną wiedzą, że jakim perfekcjonistą jestem i ile ciężkiej pracy, intensywności i energii wkładałem w ściganie. Takie podejście wymaga ogromnej motywacji. Po 9 niezapomnianych latach z Yamahą, najlepszych w mojej karierze, poczułem że potrzebuję zmiany, która utrzyma moją motywację, żeby wciąż dawać z siebie wszystko w tym sporcie. Przenosiny do Ducati dały mi tak bardzo potrzebnego kopa motywacyjnego i choć wyniki były złe korzystałem z tej motywacji by się nie poddawać i walczyć dalej, aż przyszło to wyjątkowe zwycięstwo w Mugello przed wszystkimi fanami Ducati. Kiedy podpisałem kontrakt z Hondą miałem podobne uczucia - spełniłem jedno z marzeń każdego zawodnika - zostałem fabrycznym zawodnikiem HRC.

Niestety szybko kontuzje zaczęły odgrywać ważną rolę w przebiegu mojego sezonu, wynikach i mojej jeździe i nie byłem w odpowiednim stanie fizycznym by być szybkim na torze. Dodatkowo nigdy nie poczułem się na tym motocyklu dobrze. Mimo to nie traciłem cierpliwości i wciąż starałem się walczyć, pracowałem z zespołem myśląc, że to tylko kwestia czasu kiedy wszystko się ułoży. I właśnie kiedy zobaczyłem światło nadziei w tunelu miałem ten straszny wypadek w testach na torze Montmelo w Barcelonie, a kilka tygodni później drugi, paskudny w Assen, o którego konsekwencjach wszycy wiecie. Kiedy przestałem toczyć się w pułapce żwirowej pierwszą myślą było: "Poważnie Jorge, czy to wszystko jest tego warte? Nie chcę tego już więcej robić". Później kiedy wróciłem do domu i na chłodno przemyślałem wszystko, postanowiłem spróbować jeszcze raz - nie chciałem podejmować pochopnych decyzji, ale prawda jest taka, że od tego momentu mur do przeskoczenia okazał się tak wysoki dla mnie, że nie potrafiłem znaleźć motywacji i cierpliwości by go przeskoczyć.

Kocham ten sport, kocham jeździć, ale przede wszystkim kocham wygrywać. Zrozumiałem w końcu że nie jest to możliwe w krótkim czasie z Hondą więc...

Na tym etapie mojej kariery niemożliwe było utrzymanie motywacji na tym poziomie. Mój cel, który założyłem sobie na początku sezonu był nierealny zwłaszcza w krótkim czasie. Jeśli nie jestem w stanie walczyć o coś wielkiego, nie potrafię znaleźć motywacji by dalej to ciągnąć. Przykro mi z powodu Hondy, a w szczególności Alberto (Puig - manager zespołu Repsol Honda), który dał mi tą szansę. Pamiętam ten dzień w Montmelo kiedy spotkaliśmy się i powiedziałem mu: "nie popełnij błędu podpisując kontrakt z niewłaściwym zawodnikiem, zaufaj mi, a nie pożałujesz." Niestety, muszę przyznać że zawiodłem jego i cały zespół, Takeo Yokoyamę (dyrektor techniczny Repsol Hondy), Tetsuhiro Kuwatę (dyrektor HRC) i Yoshishigę Nomurę (prezydent HRC). To najlepsza decyzja dla zespołu bo Jorge Lorenzo i Honda nie mogą być tu tylko po to by zbierać jakieś tam punkty! Oboje jesteśmy zwycięzcami i jesteśmy po to by walczyć o zwycięstwa.

By spojrzeć bardziej optymistycznie patrząc wstecz na moją karierę zawsze mówiłem że czuję się wyjątkowo, jak w tym filmie "Jeden na miliard" - podobnie jak bohater filmu, indyjski koszykarz, który trafił do NBA. Ścigałem się z dziesiątkami zawodników podczas mojej kariery i choć byli utalentowani wielu z nich nie osiągnęło nawet poziomu mistrzostw świata i musieli wrócić do normalnego życia i normalnej pracy. Czuję się szczęściarzem bo osiągnąłem więcej niż mogłem sobie wymarzyć. Zawsze pracowałem bardzo ciężko, ale gdyby nie to że byłem w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, oraz gdyby nie pomoc wielu osób które ze mną pracowały to nigdy nie byłoby możliwe.

Dlatego chcę podziękować wszystkim tym ludziom, w szczególności Carmelo (Ezpeleta - CEO spółki Dorna i MotoGP), Dornie, którzy zawsze o mnie dbali i zrobili bardzo dużo dla tego sportu, markom Derbi, Aprilia, Yamaha, Ducati i Honda. Giampiero Sachi'emu, Gigi Dall'ignie, Linovi Jarvisowi i Alberto Puigowi. Mojej mamie za to, że wydała mnie na świat, ojcu za to że nauczył mnie pasji do tego sportu iza poświęcenia których musiał dokonać, Juanito (LLansa - miechanik) za to że zawsze był lojalny u mojego boku. Moim fanom i fanklubowi za bezwarunkowe oddanie i wszystkim fanom MotoGP. Wszystkim osobom pracującym ze mną w osobistym teamie. Więc, to koniec. Dziękuję wszystkim za pomoc, to była przyjemność z wami pracować. Wszystkim z was życzę wszystkiego dobrego zarówno zawodowo jak i prywatnie. To była przyjemność.

Na koniec Carmelo Ezpeleta, szef Dorny i MotoGP ogłosił, że podczas następnego Grand Prix Hiszpanii w Jerez de la Frontera Jorge Lorenzo zostanie włączony w poczet Legend MotoGP.

zobacz galerię

Zobacz również:
Marcin Głowacki, czyli Polish Ninja z Ząbkowic Śląskich –  wielokrotny Mistrz Świata w Stuntridingu obronił kolejny tytuł. Tym razem zwyciężył w prestiżowych zawodach Czech Stunt Day 2019.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA