REKLAMA

MotoGP: Marc Marquez wystartuje w Katarze?

Po 8 miesiącach rozbratu z motocyklami spowodowanym poważną kontuzją Marc Marquez wraca na motocykl. Najpierw było minimoto, a dziś cywilna wersja Hondy RC213V-S na torze w Barcelonie. Wiecie co to oznacza?

Marc Marquez wraca do formy Facebook/Marc Marquez

Historia lubi się powtarzać

Marc Marquez od dobrych ośmiu miesięcy jest na ustach wszystkich fanów i obserwatorów motocyklowych mistrzostw świata MotoGP. To właśnie osiem miesięcy temu podczas pierwszej, opóźnionej rundy MotoGP 2020 w Jerez miał koszmarny wypadek, który wykluczył go z całego sezonu. Przez chwilę były nawet wątpliwości, czy Marc w ogóle wróci do ścigania – kontuzja jego ręki i sytuacja w jakiej się znalazł do złudzenia do złudzenia przypominała sytuację z kończącą karierę Micka Doohana kontuzją nogi. Doohan był wielkim mistrzem Hondy w latach 90. dopóki jego pełnej sukcesów kariery nie przerwało skomplikowane złamanie nogi, po którym nie mógł już wrócić do ścigania na najwyższym poziomie.

Złamana prawa ręka Marqueza nie chciała się zrastać, wdało się zakażenie, potrzebne były trzy operacje i jeszcze ten ogromny błąd podczas drugiej rundy w Jerez – powrót po tygodniu do ścigania był głupotą.

Marquez pod lupą HRC

Pojawiły się również podejrzenia o uszkodzeniu nerwu promieniowego, a całej sytuacji nie poprawiło zdarzenie, które rzekomo miało miejsce w domu Marqueza. Marc miał wtedy ponownie złamać rękę podczas niefortunnego wypadku przy otwieraniu okna. Tą historię poddał w wątpliwość sam menadżer zespołu Repsol Honda Alberto Puig, który kilka miesięcy temu zapowiedział, że HRC przyjrzy się z bliska tej sprawie. Nie wiemy czy w tym enigmatycznym stwierdzeniu Puig rzucał podejrzenia na Marqueza (plotki głosiły, że Marc potajemnie trenował wraz z bratem i uszkodził rękę), czy też chodziło o coś innego, ale sprawa ucichła i HRC chyba nie zamierza do niej wracać. Rekonwalescencja trwała w nieskończoność, a kilka zapowiadanych powrotów na to nie doszło do skutku.

 

Marc wraca na motocykl

Dziś Marc Marquez wie, że po drodze popełnił kilka błędów i sam twierdzi, że nie zrobiłby tego samego po raz drugi, ale nie ma pretensji do lekarzy, że dopuścili go do przedwczesnego powrotu na motocykl – to była jego decyzja i na dodatek przeszedł wyczerpujące testy medyczne. Późniejsze wydarzenia są już historią, ale wreszcie doczekaliśmy tego dnia gdy Marquez powrócił na motocykl. Najpierw 13 marca lekarze zezwolili mu na krótki trening na motocyklu minimoto, ale znacznie ważniejsze wydarzenie miało miejsce dziś – Marquez wsiadł na pełnowymiarową Hondę RC213V-S – cywilną replikę maszyny MotoGP sprzed kilku lat – oczywiście w barwach wyścigowych, by wykonać kilka próbnych kółek na torze Catalunya pod Barceloną. 

MM93 na liście startowej

Wszystko wskazuje więc na to, że rekonwalescencja Marca Marqueza przebiega pomyślnie i wielokrotny mistrz świata szybko wraca do sprawności. Nie oznacza to jeszcze, że na 100% pojawi się na linii startu podczas pierwszej rundy MotoGP w Katarze, która odbędzie się za 12 dni, ale jego szanse na powrót rosną. Tym bardziej, że nazwisko Marca pojawiło się na prowizorycznej liście startowej Grand Prix Kataru. Wielkim znakiem zapytania jest jego forma i to jak będzie się czuł na motocyklu – 8 miesięcy przerwy i poważna kontuzja, która bez wątpienia wpłynęła na jego kondycję fizyczną, pewność siebie, mentalność, ale także umiejętności techniczne to nie przelewki, tym bardziej, że nie brał udziału w podwójnych testach przedsezonowych, odbywających się w ubiegłym tygodniu w Katarze. Nie jest ani wjeżdżony, ani nie zna nowego motocykla tak jak inni zawodnicy.

 

Grand Prix czy testy?

Możemy przyspieszyć rehabilitację i skupić sięna stopniowym powrocie do ścigania - Marc Marquez

Moim zdaniem jeśli Marc wystartuje w Grand Prix Kataru, potraktuje je jako swego rodzaju testy, by nadrobić stracony przed sezonem czas, a dopiero kolejne zawody potraktuje poważnie. Niewykluczone, że weźmie udział w treningach i kwalifikacjach, a w samym wyścigu nie wystartuje by nie kusić losu oraz nie okazywać słabości wynikającej z tak długiej przerwy. Byłoby to sprytne rozwiązanie, które wciąż trzymałoby rywali w szachu. Choć wszyscy są przekonani, że tak szybki powrót Marqueza nie zagraża im, na pewno niejeden z zawodników czołówki przełknął ślinę gdy zobaczył jego nazwisko na liście.

Z drugiej zaś strony, Marc Marquez to Marc Marquez i chyba nikt nie zdziwiłby się, gdyby jego nazwisko pojawiło się w górnej części tabeli podczas pierwszych treningów czy kwalifikacji Grand Prix w Katarze. Mam jednak wrażenie, że tym razem wielki mistrz podejdzie do tematu mniej brawurowo i bardziej ostrożnie, by ponownie nie zrobić takiego falstartu jak w ubiegłym sezonie.

Dla nas dobrą wiadomością jest fakt, że sezon startuje już niebawem, a Marquez wraca do ścigania i już wkrótce będziemy mogli znów oglądać emocjonujące pojedynki na torach Grand Prix. Z Marquezem czy bez, na nowy sezon czekaliśmy wszak 4 miesiące!

 

Zobacz również:
Na co dzień dakarowych zawodników i ich pojazdy możemy obserwować w czasie walki na trasie. A co się dzieje po przekroczeniu linii mety każdego etapu? Kuba Przygoński zdradza jak wygląda dakarowy biwak. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA