MotoGP: Rozmowa - Alex Rins

Sezon MotoGP już się zakończył, a w ostatnim wyścigu na torze w Walencji zwyciężył Alex Rins. Był to pożegnalny wyścig dla Suzuki w mistrzostwach świata. Dzięki uprzejmości Monster Energy mieliśmy okazję porozmawiać z Alexem w połowie sezonu. 

Przed Grand Prix Katalonii w Barcelonie rozmawialiśmy z Alexem Rinsem, dotychczas fabrycznym zawodnikiem Suzuki, którego wspiera marka Monster Energy. Niestety nie mogliśmy zadać mu pytań związanych z odejściem Suzuki z MotoGP - takie wytyczne dostaliśmy od zespołu PR Suzuki. Na szczęście poruszył kilka innych interesujących tematów.

Alex Rins2Snap

MOTOCYKL: Po pierwsze gratulacje z okazji narodzin dziecka. Niektórzy w Polsce twierdzą, że kiedy rodzi ci się dziecko, automatycznie tracisz jedną sekundę na torze. Powoduje to bowiem zmianę w mentalności: rosną poczucie odpowiedzialności i obawa przed podejmowaniem większego ryzyka w czasie wyścigu. Czy czujesz, że to dotyczy także Ciebie?

Alex Rins: Nie, u mnie to nie działa [śmiech]. Oczywiście moje życie zawodowe stało się bardziej skomplikowane, ponieważ staram się spędzać dużo czasu z dzieckiem. Jestem bardzo wdzięczny żonie za to, że wzięła na siebie większość obowiązków. Lucas, który ma 8 miesięcy, ostatnio stał się nieco bardziej nerwowy i zaczyna raczkować, więc trzeba cały czas na niego uważać. Bywa to męczące, ale nie sprawia, że jestem wolniejszy na torze.

Masz na swoim koncie trzy zwycięstwa w MotoGP. Które z nich jest dla Ciebie najcenniejsze? Czy był to wyścig w Silverstone, gdzie do samej mety walczyłeś z Markiem Márquezem, a może coś innego?

AR: Wszystkie trzy były wyjątkowe. Pierwsze zawsze jest specjalne, zapamiętujesz je do końca życia, w dodatku walczyłem wtedy z Valentino! Drugie, pojedynek z Markiem w ostatnim zakręcie na ostatnim okrążeniu, również jest wyjątkowe, a ostatnie, na Aragón, kiedy jechałem zupełnie sam w piekielnie szybkim tempie, też jest dla mnie ważne, bo nigdy więcej nie byłem tak szybki. W efekcie wygrałem z dużą przewagą. Naprawdę trudno mi wybrać jedno.

Jesteś blisko czołówki klasyfikacji generalnej, wciąż masz szansę na tytuł [przed GP Katalonii Alex tracił 53 pkt – red.]. Czy myślisz o zdobyciu mistrzostwa i tak układasz ten sezon, czy też koncentrujesz się na tym, by jak najlepiej wypaść w każdym kolejnym wyścigu, a na koniec sezonu zobaczysz gdzie jesteś? Jaką strategię stosujesz w tym roku?

AR: Tak, czołówka wciąż jest dość blisko, ale my koncentrujemy się na kolejnych wyścigach. W ubiegłym roku skupiałem na walce o tytuł i było trudno. Dlatego wróciłem do nastawienia sprzed dwóch lat i teraz oceniam swoje szanse z wyścigu na wyścig, daję z siebie 100% w każdych zawodach i dostosowuję się do sytuacji.

W tym sezonie kilka razy byłeś blisko zwycięstwa, ale ostatecznie nie wygrałeś. Jak myślisz, gdzie leży przyczyna? Czy problemem są niezbyt udane kwalifikacje, niedopracowany motocykl, opony?

AR: Niewątpliwie musimy się lepiej kwalifikować, bo w kilku wyścigach mieliśmy duży potencjał, ale ostatecznie trochę zabrakło. Jeśli będziemy lepsi w kwalifikacjach, pójdzie łatwiej, bo nie będę musiał tak bardzo zajeżdżać opon i w końcówce będę mógł jechać spokojnie. Jeżeli chodzi o motocykle, to wszystkie maszyny w MotoGP są na podobnym poziomie, opony są te same, więc przede wszystkim musimy lepiej jeździć w kwalifikacjach.

Czy trudno było Ci przywyknąć do nowych technologii w MotoGP, a w szczególności do urządzenia obniżającego tył motocykla? Czy chcesz, by te systemy pozostały i rozwijały się, czy też wolałbyś, by zostały wycofane?

AR: Nasze urządzenie wymaga pociągnięcia dźwigni za każdym razem, kiedy chcesz opuścić tył. Inni producenci stosują inne rozwiązania. W obecnej sytuacji raczej trudno będzie poprosić szefów Suzuki o rozwinięcie tego systemu [Suzuki po tym sezonie odchodzi z MotoGP – red.]. Z roku na rok, a nawet z wyścigu na wyścig każdy może wymyślić coś nowego, co sprawi, że motocykle będą szybsze, a my po prostu musimy się do tego dostosować.

Pierwszy raz spotkaliśmy się kilka lat temu na Silverstone podczas prezentacji Suzuki GSX-R 125. Zaprezentowałeś się wtedy jako bardzo miły i normalny gość. Zaskoczeniem było to, że spędziłeś z nami niemal cały dzień na torze i wydawało się, że świetnie się bawisz. Jaki jest Twój stosunek do tego typu wydarzeń promocyjnych? Starasz się dobrze bawić i chętnie wybierasz się na takie imprezy, czy też raczej unikasz działań promocyjnych w już i tak mocno ograniczonym czasie wolnym?

AR: Tak, pamiętam, zrobiłem wtedy mnóstwo okrążeń. To była niezła zabawa! [Śmiech]. Szczerze? Lubię te przyjemniejsze wydarzenia, tak jak wczoraj – podczas pre-eventu jeździliśmy na skuterach wodnych i żeglowaliśmy. Oczywiście zdarzają się i nudne imprezy, ale to w końcu część naszej pracy, więc staram się zawsze znaleźć sposób, żeby dobrze się bawić.

Widziałem, co robiliście wczoraj i wyglądało to na fajną zabawę, ale widziałem też, jakim samochodem przyjechałeś na pre-event. Czy samochody kręcą Cię tak jak jazda motocyklami? Może rozważasz przesiadkę do samochodu wyścigowego tak jak Valentino Rossi lub Dani Pedrosa po zakończeniu kariery w MotoGP?

AR: Uwielbiam samochody, pasjonuję się nimi. Jak widziałeś, wczoraj przyjechałem Porsche GT3, które jest niesamowite. Mam jeszcze McLarena 600 LT, więc naprawdę lubię szybkie auta. Czy będę się ścigał? Tego na razie nie wiem. Wydaje mi się, że mam jeszcze sporo lat w MotoGP, a później zobaczymy. Oczywiście chciałbym, bo lubię zabierać samochody na tory wyścigowe, a nie tylko jeździć po drogach. Ostatnio jeździłem McLarenem po torze Aragón, jeździłem też swoim Nissanem Nismo GTR, który był szybszy niż McLaren [śmiech]. A po zakończeniu kariery? Czemu nie...

Rozmawiał MICHAŁ JANISZYN

Alex Rins2Snap

Zobacz również: Rozmowa z Fabio Quartararo

Od redakcji: W wyścigu o Grand Prix Katalonii Alex Rins uczestniczył w kraksie i złamał nadgarstek, przez co musiał wycofać się z kolejnego wyścigu. Oznaczało to, że jego szanse na tytuł odjechały całkowicie. Alex zaliczył jednak świetną końcówkę sezonu. Zwyciężył w wyścigu o Grand Prix Australii oraz finałowych zawodach w Walencji, powiększając swój dorobek do pięciu zwycięstw. W przyszłym roku będzie ścigał się w barwach zespołu LCR Honda. pierwsze testy na torze w Walencji były udane, ale była to tylko rozgrzewka dla Alexa i oswojenie się z motocyklem Hondy. 

Alex Rins2Snap
Zobacz również:
REKLAMA