NIK w Sejmie: temat bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce nie istnieje

Pozorowane działania, bezczynność, nieudolność – tak Najwyższa Izba Kontroli podsumowała działania rządu w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

wypadek motocyklowy Shutterstock
  • NIK: struktury rządowe w zakresie BRD nie robią w zasadzie nic.
  • Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego nie robi nic najbardziej.
  • Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych nie wypalił.
  • GITD jest fatalnie zarządzana.

REKLAMA

REKLAMA

10 maja odbyło się posiedzenie Komisji Infrastruktury, podczas którego przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli przedstawili wyniki kontroli działań instytucji rządowych dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dotyczyły one danych zebranych podczas kontroli przeprowadzanych w latach 2016–2020. Trudno określić wnioski NIK inaczej, jak tylko "zaoranie". Okazuje się, że mimo wielkich słów, szumnych zapowiedzi i szlachetnych deklaracji, w sprawie BRD od lat nie dzieje się w Polsce dosłownie nic. Nic do tego stopnia, że przedstawione w Sejmie dane pokrywają się niemal w stu procentach z tymi, zaprezentowanymi… w 2014 roku.

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego nic nie robi

W Polsce nie funkcjonuje spójny i kompleksowy system zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym – mogliśmy usłyszeć podczas posiedzenia. Najbardziej dostało się Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która, zdaniem NIK, mimo posiadania bardzo szerokich kompetencji, nie wykazuje się działaniami, które mają jakikolwiek wpływ na poprawę BRD.

NIK zauważyła, że w badanym okresie KRBRD nie zwołała żadnego posiedzenia stacjonarnego. Rada wykazała się opieszałością zarówno w inicjowaniu, jak i koordynowaniu działań rządu w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. W kontrolowanym okresie nie przyjęto priorytetów działań, nie zaopiniowano żadnego aktu prawnego. Prace KRBRD ograniczyły się w zasadzie tylko do uzgodnienia i przyjęcia dokumentów, czyli do wymaganego minimum. Jak zauważyła NIK, rękę do tej patologii przyłożył także rząd, który do końca 2020 r. nie spytał KRBRD o zdanie w żadnej sprawie, która dotyczyła przepisów ruchu drogowego. Co więcej – żadne z ministerstw nie dostarczyło KRBRD aktu prawnego w procesie legislacyjnym.

REKLAMA

NIK wytknął także zaniedbania innym instytucjom państwowym. Nie sposób precyzyjnie ustalić faktyczne skutki wypadków drogowych, bo policyjne dane pełne są luk. Przedstawiciel NIK podał tutaj przykład – kiedy pieszy był sprawcą wykroczenia, a jednocześnie poszkodowanym, policjanci często wpisywali w protokole, że odniósł lekkie obrażenia, nawet jeśli wystąpił stan zagrożenia życia. Zwrócono także uwagę na brak synchronizacji między policyjnym systemem SEWiK, a innymi strukturami w policji.

Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych to porażka

Srogo dostało się także powstałemu w 2015 roku Programowi Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych. NIK sprawdziła, że zaplanowany budżet 7 mld 200 mln zł wystarczył tylko na realizację niecałych 8 procent zadań, z czego część w ogóle nie powinna zostać objęta tym programem. Powodem były złe planowanie i opóźnienia, co w konsekwencji doprowadziło nawet do wzrostu liczby wypadków w niektórych miejscach. Szczególnie bulwersujący wydaje się fakt, że w projekcie Programu nie przewidziano żadnych mechanizmów kontroli.

Na koniec wreszcie NIK rozprawiła się z problemem fotoradarów, których większość ustawiona jest na rejestrację przekroczeń powyżej 11 km/h. Wskazano także na ogromne problemy kadrowe w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Rotacja kadr sięgała 90 procent, a na 320 przewidzianych etatów, wykorzystanych było zaledwie 77. W efekcie skuteczność egzekwowania nałożonych kar wyniosła mniej niż 50 procent.

Wnioski pokontrolne przedstawione przez NIK skłaniają do niewesołego przemyślenia – wygląda na to, że reformowanie istniejących struktur nie ma większego sensu. Najrozsądniej byłoby zaorać to, co jest i powołać zupełnie nową, profesjonalną strukturę.

Przeczytaj także: bezpieczeństwo na polskich drogach to katastrofa.

REKLAMA

REKLAMA