Najpierw biopaliwa, potem elektryfikacja. Prezes Yamaha Motor ukoił nasze serca

Dwutlenek węgla może i jest złem, ale sam silnik spalinowy z pewnością nie – stwierdził prezes Yamaha Motor i zapowiedział, że zanim firma zdecyduje się zelektryfikować swoje motocykle, najpierw spróbuje technologii paliw z biomasy.

Motor Presse Polska
  • Prezes Yamaha Motor odważnie przeciwstawił się ślepemu trendowi elektryfikacji wszystkiego co się rusza.
  • Zamiast woltów zapowiedział oktany z biomasy. 
  • Polska technologia umożliwia stworzenie syntetycznego paliwa ze śmieci. Tylko dziwnym trafem nikt nie chce jej wykorzystać na szerszą skalę.

REKLAMA

REKLAMA

Szalony pęd ku elektryfikacji, nakręcany przez lobbystów zarówno wbrew oczekiwaniom klientów, możliwościom obecnej infrastruktury, ale także zdrowemu rozsądkowi, zaczyna trzeszczeć. Rosyjska agresja na Ukrainę obnażyła kolejny problem z hurraoptymistycznymi planami ekologów-wizjonerów. A problem ten nazywa się bezpieczeństwo energetyczne.

Nie chcemy wchodzić w geopolityczne analizy, na których specjalnie się nie znamy, zwrócimy jednak waszą uwagę na fakt, że ostatnie tragiczne wydarzenia na Ukrainie wykazały słabość dotychczasowych strategii energetycznych. I choć możliwe przerwy w dostawach ropy naftowej i gazu nie przekładają się bezpośrednio na braki w elektryczności, to pośrednio już zdecydowanie mają na nią wpływ.

Jeśli bowiem europejski system energetyczny będzie zmuszony zrezygnować z rosyjskich paliw kopalnych i przejść na w pełni autonomiczne zasilanie, okaże się, że sieć energetyczna zwyczajnie nie będzie w stanie zapewnić prądu dla milionów pojazdów elektrycznych. A przypomnijmy, że od 2035, zgodnie z unijnymi planami, tylko takie będą mogły być sprzedawane.

Na szczęście nie wszyscy związani z branżą motoryzacyjną potracili głowy w imię dziwacznie pojętej ekologii. Jedną z pierwszych firm, która oficjalnie i głośno wypowiadała się na ten temat, była… Dorna, organizator MotoGP. W ubiegłym roku zadeklarowała, że motocykle startujące w tych wyścigach od 2024 r. będą zasilane paliwami niekopalnymi, otrzymywanymi syntetycznie lub z biomasy. Od 2024 roku udział takiego paliwa będzie częściowy, od 2027 r. motocykle w stu procentach używać będą syntetycznej wachy.

W podobnym tonie wypowiedział się ostatnio także prezes Yamaha Motor – Yoshihiro Hidaka, w wywiadzie udzielonym Nikkei Asia. Zwrócił on uwagę, że obecny stan infrastruktury elektrycznej w wielu miejscach na świecie jest niewystarczający, by zastąpić tradycyjne paliwa. Zdaniem prezesa Hidaki, lepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie znanej i mającej potencjał technologii produkcji paliwa z biomasy. Proces ten jest znacznie szybszy i tańszy niż otrzymywanie benzyny tradycyjną metodą.

Bardzo obiecujące rezultaty dają także próby otrzymania paliwa z surowca, którego na Ziemi mamy pod dostatkiem w każdej części globu, a w dodatku stale go przybywa – ze śmieci. Adam Hańderek, właściciel firmy Technologie Recyklingu wykorzystał proces depolimeryzacji odpadów polipropylenowych, polistyrenowych i polietylenowych w temperaturze 420 stopni Celsjusza. Zdaniem Polaka z 1 kg śmieci można uzyskać 1 litr paliwa, którego cena nie przekroczy 4 zł. Paliwo uzyskane przez Adama Hańderka spełniało wszelkie parametry paliw uzyskiwanych tradycyjnymi sposobami w rafineriach.

Niestety, mimo sukcesów w przetwarzaniu śmieci w cenny surowiec, z jakiegoś dziwnego powodu nikt nie pochylił się, by wykorzystać polski wynalazek na szerszą skalę. Zamiast tego wciąż dąży się do pakowania do pojazdów ton baterii zawierających rzadkie metale, które sprowadzać trzeba z najdalszych stron świata, kosztem miliardów litrów paliwa zużytego przez statki i rabunkowego wykorzystywania zasobów naturalnych.

Przeczytaj także: MotoGP będzie jeździć na biopaliwach.

Zobacz również:
REKLAMA