REKLAMA

Nawet 15 tys. zł za wjazd motocyklem do lasu. Straż leśna: coś musi się zmienić!

Leśnicy walczą z motocyklistami, quadowcami i kierowcami samochodów terenowych, ale jest to walka nierówna. Mandaty są śmiesznie niskie, a strażników leśnych jest zbyt mało. Z nadzieją patrzą na sądy, które potrafią wlepić srogą karę – nawet 15 tys. zł za jazdę po lesie.

Jazda po rezerwatach jest surowo zabroniona archiwum MPP
Jazda po rezerwatach jest surowo zabroniona
  • Narasta konflikt między zmotoryzowanymi i pieszymi użytkownikami lasów.
  • Leśnicy przypominają, że wjazd pojazdami silnikowymi do lasów jest zabroniony.
  • Chcieliby także, by sądy chętniej dawały kary jak w ubiegłym roku w Jeleniej Górze - nawet 15 tys. zł.

REKLAMA

REKLAMA

Sytuacja w polskich lasach jest trudna. Polacy zwyczajowo lubią spędzać tam czas – spacerując, jeżdżąc na rowerach, zbierając grzyby. Lasy cieszą się także popularnością wśród fanów jazdy offroadowej – szczególnie motocyklistów, których trasy bardzo często przebiegają przez tereny leśne.

To nie podoba się spacerowiczom i grzybiarzom, ale także leśnikom, którzy przypominają, że wjazd do lasu jest zabroniony. Wyjątkiem są drogi dopuszczone do ruchu kołowego. Od lat straż leśna wspólnie z policją prowadzi akcje, których celem jest przyłapanie motocyklistów na jeździe po lesie. Najczęściej efektem takich działań są pojedyncze mandaty w niewielkiej wysokości. Do historii przeszła już akcja podkarpackiej policji, która ukarała jeżdżących w okolicy Straszydla motocyklistów mandatami w wysokości… 20 zł.

Bezradność służb zachęca okolicznych mieszkańców do działania na własną rękę. Na motocyklistów i quadowców zastawiane są pułapki – rozrzucone gwoździe, śruby, linki rozwieszane między drzewami, a nawet zaawansowane konstrukcje stalowe i drewniane, świadczące o sporej determinacji. Brak wzajemnego zrozumienia rodzi gwałtowne konflikty – tutaj przykładem może być atak nożem na Franka Dubaniowskiego, zawodnika enduro.

Mimo że zarówno motocykle crossowe, jak i quady podlegają obowiązkowi rejestracji i ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, większość ich właścicieli ignoruje ten obowiązek. To znacznie utrudnia identyfikację kierowcy, który powoduje zagrożenie, dewastuje szlaki leśne lub miejsca o szczególnym znaczeniu.

Pytani przez nas nieoficjalnie leśnicy żalą się, że motocykliści niewiele robią sobie z zakazów, ponieważ doskonale wiedzą, że strażników jest niewielu, akcje są rzadkością, a mandaty są niskie. Ich zdaniem jedynym skutecznym rozwiązaniem w obecnej sytuacji byłaby nieuchronna kara, podobna do tej, które nakładane są przez policję za złamanie obostrzeń epidemicznych.

– Coś musi się zmienić, bo na razie akcje przeciwko motocyklistom to syzyfowa praca 

leśnik z Nadleśnictwa Dynów

W ubiegłym roku jeleniogórski sąd skazał 24-letniego motocyklistę na karę 15 tys. zł grzywny za jazdę po Karkonoskim Parku Narodowym, niestosowanie się do poleceń policjantów i próbę ich rozjechania. Zdaniem leśników, z którymi rozmawialiśmy, więcej takich przypadków mogłoby dać motocyklistom do myślenia i powstrzymać ich przed wjazdem do lasu.

Motocykliści z kolei często tłumaczą się, że nie wiedzą które drogi są dopuszczone do ruchu, a które nie. Tutaj pomocna może być Ustawa o lasach. Artykuł 5. tego dokumentu mówi, że ruch motorowerem, pojazdem silnikowym (samochodem, motocyklem czy quadem), a także zaprzęgiem konnym dopuszczalny jest tylko wówczas, gdy droga leśna jest wyraźnie oznaczona drogowskazami dopuszczającymi ruch. Nie ma przy tym znaczenia, czy na drodze leśnej ustawiony jest szlaban i znak zakazu, ponieważ zakaz wynika z zapisów ustawy o lasach.

Przeczytaj także: co grozi za jazdę motocyklem po lesie?

Zobacz również:
Ponad 100 fordów, w tym modele Transit wyposażone w laserowe skanery – taka flota pojazdów będzie już wkrótce kontrolować opłaty za autostrady. Zajmie się tym Krajowa Administracja Skarbowa.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA