Nie pamiętasz komu pożyczyłeś motocykl? Zapłacisz 8 tys. zł kary

Nawet 8 tys. zł kary zapłacisz, jeśli nie przypomnisz sobie kto prowadził twój pojazd w chwili popełnienia wykroczenia. Taki zapis znalazł się w projekcie nowelizacji przepisów dotyczących wysokości kar i mandatów.

Motocykl fotoradar R. Betnarski
  • Dziś kara za niewskazanie sprawcy wynosi 500 zł i nie wiąże się z punktami karnymi.
  • Rząd chciałby podnieść tę karę do 8 tys. zł.
  • Wskazanie sprawcy nie zawsze jednak jest takie proste jak mogłoby się wydawać. I może być niezgodne z prawem.

REKLAMA

REKLAMA

Pomijając oczywiste sytuacje, w których doskonale zdajemy sobie sprawę, że dane wykroczenie popełniliśmy osobiście, istnieje wiele różnych sytuacji, w których nie możemy mieć pewności kto w danej chwili kierował pojazdem. GITD nie ma w zwyczaju wysyłania zdjęć z fotoradarów, co dodatkowo utrudnia identyfikację sprawcy wykroczenia. Jeszcze gorzej jest w przypadku motocykli – identyfikacja osoby, która prowadziła jednoślad możliwa jest tylko na podstawie pleców, co poważnie komplikuje wskazanie sprawcy.

Dziś odmowa podania personaliów osoby, która prowadziła pojazd wiąże się z karą w wysokości 500 zł, nie wiąże się jednak z punktami karnymi, co skwapliwie wykorzystuje część kierowców. Rządzącym nie podoba się słaba pamięć właścicieli pojazdów – w przygotowywanej nowelizacji przepisów dotyczących mandatów znalazł się zapis, który przewiduje aż 8 tysięcy złotych kary dla osoby, która odmówi podania danych sprawcy wykroczenia.

W projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw czytamy:

"W przypadku wykroczenia, o którym mowa w art. 96 § 3 Kodeksu 25 wykroczeń, tj. do wykroczenia polegającego na niewskazaniu, na żądanie uprawnionego organu, komu powierzono pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, projekt przewiduje możliwość nałożenia kary grzywny w postępowaniu mandatowym do kwoty 8000 zł".

Gigantyczna kara ma poprawić wyniki GITD w ściągalności mandatów, które, jak wykazała kontrola NIK, są dramatycznie niskie – w 2018 roku ponad połowa wykroczeń uległa przedawnieniu. Rząd liczy, że zagrożenie potężną karą będzie miało efekt dyscyplinujący. Niestety – wbrew obiegowym opiniom nie zawsze podanie danych sprawcy wykroczenia jest proste i nie zawsze bezpieczne z prawnego punktu widzenia.

Pokazuje to przypadek mieszkanki Krakowa. Kobieta pożyczyła swój samochód córce, która jechała z chłopakiem nad morze. Kiedy dziewczyna źle się poczuła, za kierownicą usiadł mężczyzna, który w pewnym momencie został złapany przez fotoradar. Kiedy właścicielka pojazdu otrzymała wezwanie do wskazania sprawcy, zgodnie ze swoją wiedzą, podała dane córki. Ponieważ jednak na zdjęciu z fotoradaru widać było mężczyznę, GITD zawiadomił prokuraturę o próbie oszustwa i właścicielka finalnie została ukarana przez sąd wysoką grzywną.

REKLAMA

Przeczytaj także: Mandat z fotoradaru - jaka kwota, kiedy odmówić.

Kwestię obowiązku wskazania sprawcy wykroczenia reguluje art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń, który mówi, że karze grzywny podlega ten,

"kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”.

Zapis ten kwestionowany jest przez wielu prawników, wątpliwości co do jego legalności ma także Rzecznik Praw Obywatelskich. Chodzi o jedną z nadrzędnych zasad prawnych, mówiącą o tym, że osoba oskarżona nie ma obowiązku dostarczać dowodów winy swojej lub osób jej najbliższych. Przytoczony wyżej przepis wyraźnie jednak tę zasadę łamie.

RPO wystąpił w 2019 roku do senackiej komisji o zmianę prawa, która zagwarantuje obywatelowi prawo do niedostarczania dowodów przeciw samemu sobie. Zaproponował, by w Kodeksie wykroczeń pojawił się następujący zapis:

"nie podlega karze z § 3 ten, kto nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, gdy udzielona w ten sposób informacja mogłaby stanowić dowód w postępowaniu w sprawie o wykroczenie przeciwko niemu samemu".

Niestety, senatorowie nie zainteresowali się uregulowaniem tej niejednoznacznej kwestii. Wiele wskazuje na to, że od 1 grudnia staniemy przed alternatywą – podjąć ryzyko oskarżenia niewłaściwej osoby lub zapłacić 8 tys. zł kary.

Zobacz również:
Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, która trafiła do Sejmu, oprócz propozycji zmian wysokości mandatów, zawiera również nowe wartości punktów karnych przyznawanych za wykroczenia.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA