OBWE: ustawa mandatowa niezgodna z Konwencją Praw Człowieka

Projekt tzw. ustawy mandatowej narusza prawo do rzetelnego procesu przed sądem, które gwarantują Europejska Konwencja Praw Człowieka oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych – twierdzi OBWE.

Policja kontrola Lubuska policja
  • RPO Adam Bodnar zwrócił się z prośbą o opinię na temat tzw. ustawy mandatowej do OBWE.
  • OBWE nie pozostawiło na projekcie koalicji suchej nitki.
  • Bardzo możliwe, że projekt umrze, bo ma niewielkie poparcie wśród posłów.

REKLAMA

REKLAMA

OBWE (Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) zajęła się tematem tak zwanej ustawy mandatowej na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar sprzeciwił się pomysłowi odebrania obywatelom prawa do odmowy przyjęcia mandatu, argumentując to faktem, że policjant stałby się w takim przypadku sędzią – o ewentualnej winie i karze decydowałby funkcjonariusz, nie niezawisły sąd.

Dodatkowo, jak zauważył RPO, nałożony mandat podlegałby egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Dodatkowo termin 7 dni, który przewidziano na odwołanie się od mandatu jest rażąco krótki i niewystarczający by zebrać wszystkie dowody niewinności i złożyć je wraz z odwołaniem do sądu. Jak podkreślił RPO, standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę obywatela.

Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) w przygotowanej opinii wskazuje, że projekt tzw. ustawy mandatowej jest niezgodny z artykułem 6. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ponieważ narusza prawo do rzetelnego procesu przed sądem. Z tego samego powodu łamie także postanowienia art. 14. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Przeczytaj także: koniec z odmową przyjęcia mandatu - co się zmieni?

REKLAMA

ODIHR podkreśliło także, że zmiany proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość prowadzą do przeniesienia ciężaru dowodu w postępowaniu mandatowym w sprawach o wykroczenia na oskarżonego, nie zaś oskarżyciela, co jest sprzeczne z zasadą domniemania niewinności. Dodatkowo, absurdalnie krótki, 7-dniowy termin na przygotowanie odwołania i brak możliwości przedkładania dodatkowych dowodów po tym terminie, stawia oskarżonego w położeniu znacznie gorszym w porównaniu z oskarżycielem, co jest sprzeczne z zasadą równości stron procesowych zawartą w art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

ODIHR zasugerowało także, że być może prawdziwym celem projektowanych zmian jest „efekt mrożący”, czyli wywołanie u obywateli lęku przed podejmowaniem działań w obronie swoich praw i korzystaniem z podstawowych wolności, takich jak wolność słowa i pokojowych zgromadzeń. Opinia ODIHR jest jednoznaczna – projektu w tym kształcie nie należy przyjmować.

Bardzo możliwe, że tak właśnie się stanie i to nawet nie ze względu na opinię OBWE. Pomysł odebrania prawa do odmowy przyjęcia mandatu nie podoba się nawet części posłów koalicji. Choć oficjalnie wiceministrowie Marcin Warchoł i Michał Woś zapewniają, że prace nad nowelizacją trwają, w kuluarach sejmowych można usłyszeć coś zupełnie innego. Parlamentarzyści Solidarnej Polski, cytowani przez wp.pl, twierdzą, że projekt nie ma wielkich szans, ponieważ "temat wkurza ludzi", pojawiają się także bardziej dosadne określenia: "to zamordyzm".

Zobacz również:
Jedna trzecia motocyklistów zrezygnowałaby z jednośladu, gdyby rząd wprowadził zakaz używania silników spalinowych. Zakaz taki popiera zaledwie 8 procent z nich – tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez brytyjską organizację Motorycle Action Group.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA