[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ

Ojciec Jorge Lorenzo krytykuje Simoncellego

Chicho Lorenzo postanowił podzielić się swoimi kontrowersyjnymi przemyśleniami na temat Simoncellego. Jorge będący w tym czasie na pogrzebie Sica mocno skrytykował swojego ojca i przyznał, że wstydzi się za niego. Jak zawsze przy takich sytuacjach zdarzają się również skandale.

Wczoraj odbył się pogrzeb tragicznie zmarłego Marco Simoncellego. Na uroczystość przybyło wielu zawodników i ważnych osobistości ze świata sportów motorowych. Pojawił się tam jako jeden z nielicznych zawodników MotoGP również Jorge Lorenzo, któremu nie zawsze było po drodze z SuperSicem, a ich konflikty elektryzowały padok. Ładny gest pojednania ze strony Hiszpana zwieńczył wpis do księgi pamięci brzmiący: "I will miss you forever. I'm sorry that we had words" co w wolnym tłumaczeniu znaczy: "Będzie mi ciebie brakowało. Przykro mi za kłótnie między nami." Jorge złożył też kondolencje rodzinie Marco.

Kiedy jednak powrócił do Hiszpanii okazało się, że jego ojciec na swoim blogu napisał: " Simoncelli nie był przygotowany mentalnie do ścigania się. Aby ścigać się na tym poziomie trzeba trenować nie tylko technikę ale i psychikę. Poza tym on rozbijał się już kilka razy w podobny sposób".

REKLAMA

Zszokowany i wściekły Lorenzo, który już nie raz ścierał się ze swym ojcem szybko zareagował na Twitterze: " Dziękuje fanom za sympatię, którą mi okazali. tym bardziej wstydzę się komentarze mojego ojca, które są poniżej krytyki. Mam nadzieję, że nikt nie sądzi, że zgadzam się z jego opinią, bo to co stało się Marco mogło spotkać każdego z nas".

No cóż... W myśl starej maksymy: o zmarłych mówi się dobrze, albo wcale. Ojciec Por Fuery niestety nie zastosował się do tej maksymy, co pozostawia jedynie niesmak. Szacunek za to dla Jorge, który zachował się profesjonalnie i po prostu ludzko.

 

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij