Ostatnie pożegnanie. Kultowy i superważny model Suzuki znika z rynku

To już koniec. Po latach brylowania na torach wyścigowych, ulicach i plakatach nastolatków, model GSX-R 1000 znika z europejskiej oferty Suzuki. Następcy na razie nie widać.

Suzuki Motor Poland

Model GSX-R 1000 jest dla Suzuki nie tylko koniem pociągowym całej motocyklowej oferty, ale także, by tak rzec, królową pszczół. Przecież trzon oferty GSX-S, czyli głównie modele 1000, w tym także GT, zbudowano na modelu K6/K7. No, powiedzmy nie "na nim", ale "w oparciu o rozwiązania w nim zastosowane". Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że GSX-R 1000 był w ostatnich latach jedynym motocyklem, nad którym w pocie czoła pracował dział R&D, stąd wiele przydatnych technologii, które, wykorzystane przez kierowców wyścigowych, pozwalały Suzuki skutecznie konkurować zarówno na torach MotoGP, jak i w czasie zawodów EWC.

Na tym jednak koniec, bo Suzuki porozumiało się z Dorną w sprawie odejścia z MotoGP. Hamamatsu zapowiedziało także wycofanie z EWC. A skoro ustanie presja na rozwój wyścigowego motocykla, zniknie także potrzeba rozwijania niezbędnych do tego celu technologii. Czy zatem GSX-R 1000 będzie w ogóle potrzebny?

Wiele wskazuje na to, że nie. Obecna generacja, pokazana w 2017 roku, nie przechodziła od tamtego czasu istotnych zmian. Wprawdzie w ubiegłym roku pojawiły się pogłoski o możliwym następcy, którego zadaniem byłoby zagrożenie dominacji Kawasaki w WSBK, ale nic w ślad za nimi nie poszło. Nie pojawiły się żadne szpiegowskie zdjęcia, nowe informacje, ani nawet nowe plotki.

Tymczasem z końcem 2022 roku upływa termin warunkowego zezwolenia na sprzedaż modeli Euro 4. GSX-R 1000 zniknął już z oferty polskiego importera, niechybnie zniknie także z salonów sprzedaży. Pozostanie po nim tylko głucha cisza, pustka i smutek. Suzuki nie podaje żadnych informacji na temat ewentualnego następcy, ale aż nadto można wywnioskować z oficjalnego komunikatu dotyczącego wycofania się z wyścigów.

W oświadczeniu czytamy, że „Suzuki zdecydowało się zakończyć udział w MotoGP i EWC w obliczu konieczności alokowania zasobów na inne inicjatywy, szczególnie te dotyczące zrównoważonego rozwoju”. Zagmatwane? Nie aż tak bardzo – jak należało się spodziewać, inwestowanie w pojazdy spalinowe staje się coraz droższe, szczególnie w Europie. Suzuki planuje powoli przestawiać się na pojazdy nieco bardziej ekologiczne. Czy będzie to oznaczało motocyklowe hybrydy, czy też całkowite wycofanie się z segmentu jednośladów? Tego dziś nie możemy wiedzieć.

Cała nadzieja w tym, co stało się kiedyś z Hayabusą. Ona także zniknęła, by po kilku latach odrodzić się w ciekawszej i bardziej zaawansowanej formie.

Przeczytaj także: czy Suzuki opuści MotoGP?

Zobacz również:
REKLAMA