[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
5.0

Patrycja Komko - pierwsza Polka, która ukończyła Sześciodniowkę Enduro

W tegorocznej, rozgrywanej w Hiszpanii edycji Sześciodniówce wystartowało ponad 600 zawodników, a wśród nich po raz pierwszy w historii Polka - Patrycja Komko.

Historia International Six Days Enduro, czyli Drużynowych Mistrzostw Świata Zespołów Narodowych sięga 1913 roku, kiedy to po raz pierwszy zorganizowano ją w Anglii. Co roku impreza odbywa się w innym kraju, w Polsce zorganizowano ją czterokrotnie w latach: 1967, 1987, 1995 oraz 2004.

W tym roku ponad 600 zawodników zameldowało się w Hiszpanii, aby powalczyć o podium słynnej Sześciodniówki. Na starcie stanęło wiele międzynarodowych sław takich jak Giacomo Redondi, Eero Remes, Steve Holcombe czy fabryczny zawodnik KTM Taylor Robert.

Polskie zespoły uplasowały się ostatecznie na 14. pozycji w kategorii World Trophy oraz na 10. pozycji w Junior World Trophy.

Wśród kobiet mogliśmy oglądać wspaniałą zawodniczkę Laię Sanz, która wraz ze swoimi koleżankami wywalczyła drugie miejsce, zaraz za Australijkami. Poziom prezentowany przez Panie był bardzo wysoki.

Na czym polega największa trudność tej imprezy? Zawodnicy zmagają się przez 6 dni, dzień po dniu, pokonując trasę 200-350 km, czyli łącznie podczas zawodów do przejechania jest ok. 1500 km.

Zawodnicy sami serwisują swoje motocykle, więc „czapki z głów” dla kobiet, które same zmieniały opony oraz dokonywały napraw swoich maszyn. Mechanicy mogą jedynie podawać narzędzia oraz udzielać porad. A to wszystko w określonym czasie, motocykle po startach odprowadzane są do specjalnej strefy – parku maszyn, w której czekają do rana na odbiór.

W tym roku pogoda w miarę dopisała. Pierwsze 2 dni była to jazda w kurzu, a po nocnych opadach, trzeci dzień okazał się najtrudniejszy. Deszcz nie ustawał, mokre kamienie oraz śliskie podłoże sprawiło zawodnikom mnóstwo problemów. Wielu tego dnia nie ukończyło zmagań. Od czwartego dnia aż do końca imprezy pogoda już była łaskawa.

Czemu dla nas te zawody były tak ważne? Po raz pierwszy w historii, na starcie Sześciodniówki stanęła Polka! Patrycja Komko od lat startuje w Polsce oraz Czechach w rajdach enduro oraz cross country. Ta pogodna, zawsze uśmiechnięta zawodniczka, doskonale radzi sobie w trudnym technicznie terenie, rywalizując często z mężczyznami.

W tym roku Patrycja przesiadła się na jeszcze mało popularną w Polsce markę – AJP. Motocykl wszędzie wywołuje zaciekawienie, gdyż jest to maszyna amatorska o pojemności 240cc, chłodzona powietrzem. Zarówno dla Patki jak i motocykla impreza ta była ogromnym wyzwaniem, a sam start spełnieniem jej marzeń.

Patrycja ukończyła całe zawody, dowiodła swojej waleczności i ogromnych umiejętności. Tak oto Patrycja opisuje swoje wrażenia z ISDE:

"Start w Six Days był dla mnie wielkim wyzwaniem. Mówiąc szczerze, to nikt chyba nie wierzył w to że dojadę do mety. Jedynie osoby nie znające specyfiki tych zawodów wierzyły we mnie, sądząc że to kolejne zawody jakie mam do odhaczenia, tylko trochę dłuższe niż zwykle.

Przygotowywałam się do startu praktycznie cały rok, a najlepszym treningiem były starty w czeskiej edycji rajdów enduro. Tam zdobywałam niezbędne doświadczenie do startu w „sześciodniówce”. Przesiadka na motocykl AJP była obarczona pewnym ryzykiem, bo nie jest to marka znana i uznana w środowiskach rajdowych.

Intuicja i doświadczenia ze startów w mistrzostwach enduro w Czechach, podpowiadały jednak że ten motocykl pomoże mi w walce o dotarcie do mety. I tak się stało! Prosta i solidna konstrukcja AJP PR4 240 Extreme, gwarantowała bezawaryjność, a dobrze dopasowana moc nie męczyła na długich dystansach rajdu.

Samo uczestnictwo w Six Days traktowałam jako przygodę i nie liczyłam na super wynik. Każdy ukończony dzień był wielkim przeżyciem. Hiszpańskie trasy obfitowały w masę kamienistych odcinków a kiedy kończyły się kamienie, to zaczynały się szutrowe bardzo śliskie odcinki.

Dojazdówki wymagały dużej koncentracji, którą trudno było utrzymywać przez osiem godzin jazdy dziennie. Nie wiem jakim cudem udało mi się przejechać ten cały dystans, to jest ponad 1500 km w sześć dni, bez kontuzji.

Zaliczyłam wiele przewrotek, ale jedynym problemem były tylko stłuczenia i siniaki. Finalnie mój trzyosobowy team zajął 95 miejsce na 120 startujących. Jak na debiut w Mistrzostwach Świata drużyn klubowych, to chyba niezły wynik.

Warto podkreślić że mój AJP był chyba pierwszym motocyklem tej marki startującym w Mistrzostwach Świata. Nie przeszło mi jeszcze zmęczenie, które odsypiam w każdej wolnej chwili ale już marzę o starcie w przyszło rocznej sześciodniówce która odbędzie się we Francji."

zobacz galerię

Zobacz również:
Jarają cię wyścigi motocyklowe? Lubisz sportowe emocje? Jesteś uzależniony od adrenaliny? Już w najbliższy weekend (18-19 maja) na Torze Poznań zostanie rozegrana I Runda Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij