[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
5.0

Pierwsze zawody Red Bull 111 Megawatt za nami

Kilkuset zawodników, niedostępne dotychczas trasy, desperacka walka o ukończenie wyścigu. Tak w skrócie wyglądały największe zawody hard enduro w Polsce - Red Bull 111 Megawatt.

Red Bull 111 Megawatt

W niedzielę, zakończyła się dwudniowa rywalizacja Red Bull 111 Megawatt. Sobotnie kwalifikacje, decydujące o udziale w głównym wyścigu, zdołało zaliczyć 476 uczestników. Finaliści równocześnie wystartowali na spektakularną trasę, wymagającą od nich doskonałych umiejętności i hartu ducha. Wytyczona przez dyrektora sportowego Bartosza Obłuckiego trasa na terenie Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, spotkała się z dużym uznaniem zarówno amatorów, jak i profesjonalistów. Uczestnicy zgodnie przyznawali, że stanowiła dla nich duże wyzwanie, ale i dawała niezapomnianą frajdę z jazdy.

Zawodnicy musieli pokonać 45-kilometrową trasę, wiodącą po kamieniach, piachu, specjalnych przeszkodach i uskokach. Wszyscy z zapałem mierzyli się z kolejnymi jej etapami. Najwięcej emocji wywołał pojedynek światowej klasy zawodników - Błażusiaka i Walkera. Obaj celowali w najwyższe miejsce podium. W finałowym wyścigu jechali łeb w łeb. Ostatecznie jednak pierwszy na mecie pojawił się Polak, wielokrotny Mistrz Świata super enduro, Taddy Błażusiak.

REKLAMA

Jednym ze wskazywanych faworytów był także Andreas Lettenbichler. Doświadczony zawodnik z Niemiec wywalczył trzecie miejsce. Tuż poza podium znalazł się Łukasz Kurowski, wielokrotny Mistrz Polski motocross oraz Mistrz Europy enduro. Stawkę najlepszych pięciu uczestników zawodów zamknął Sylwester Jędrzejczyk, Wicemistrz Polski enduro.

Red Bull 111 Megawatt to zawody, które z pewnością zapiszą się w motosportowej historii, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Polacy pokazali, że nie tylko potrafią jeździć w każdym terenie, ale i zagwarantować prawdziwie sportowe emocje.

Pod linkiem możecie obejrzeć videorelację z imprezy.

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij