Podatek od pojazdów spalinowych? Zdecydowane stanowisko Niemiec i Polski

Podatek od rejestracji pojazdów spalinowych to jeden z szalonych pomysłów unijnych urzędników na walkę z globalnym ociepleniem. Tym razem wydaje się jednak, że to krok za daleko – planom tym przeciwstawiają się Niemcy, negatywnie do tego podatku odnosi się także polski minister sprawiedliwości.

elektryczny skuter Unsplash

Wprowadzenie opłat za rejestrację pojazdów spalinowych było jednym z tzw. kamieni milowych, czyli warunków odblokowania Polsce środków z Krajowego Planu Odbudowy. UE wykorzystała fakt, że Polsce bardzo zależało na tych środkach w związku z kryzysem imigracyjnym i podstawiła naszych rządzących pod ścianą, żądając ustępstw tam, gdzie dotychczas ich nie było.

Obok żądań stricte politycznych, dotyczących władzy sądowniczej, UE zażądała, by Polska, w ramach walki z globalnym ociepleniem i związaną z nią redukcją emisji CO2, wprowadziła podatek od rejestracji pojazdów spalinowych. W założeniu miałoby być to narzędzie, które ograniczy liczbę takich pojazdów; ich miejsce miałyby zająć elektryki.

Problem w tym, że pomysł na opodatkowanie spalinówek jest tak absurdalny, że sprzeciwiają się mu nawet lojalni zwykle polityce UE Niemcy. Christian Lindner, niemiecki minister finansów, podczas wydarzenia organizowanego przez Federalne Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu (BDI) zadeklarował, że niemiecki rząd nie zgodzi się na planowane przez unijnych urzędników przepisy. Jednocześnie jednak zaznaczył, że jego kraj nadal będzie z zaangażowaniem rozwijał technologie pojazdów elektrycznych.

W podobnym tonie wypowiedział się także polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro:

– Nie będziemy zgadzać się na jakieś dodatkowe podatki od samochodów z silnikiem diesla, benzynowym czy na gaz. Rząd powinien jasno zakomunikować Komisji Europejskiej, że na to nie będzie zgody. Bo na to zgody Solidarnej Polski nie będzie.

Minister Ziobro zarzucił także opozycji bezrozumny pęd do realizowania interesów zachodnich koncernów motoryzacyjnych. Tymczasem, jak wskazują badania naukowców, pojazdy elektryczne wcale nie są tak ekologiczne, jak chcieliby tego unijni politycy. Zdaniem badaczy z Berylls Strategy Advisors, głównym problemem elektryków jest wykorzystywanie przez te pojazdy ogromnych ilości rzadkich pierwiastków – między innymi litu i kadmu, co wiąże się z degradacją środowiska naturalnego.

Dodatkowo, po około 10 latach użytkowania pojazdu elektrycznego, większość producentów zaleca wymianę baterii, co oznacza konieczność ponownej drastycznej ingerencji w środowisko.

Naukowcy z Instytutu Badań nad Środowiskiem i Energią w Heidelbergu, po przeanalizowaniu śladu węglowego pojazdów elektrycznych i spalinowych wyliczyli, że najbardziej przyjazne środowisku są… diesle. Szwedzki Instytut Środowiska obliczył zaś, że produkcja akumulatorów do jednej Tesli wiąże się z emisją dwutlenku węgla porównywalną z 8-letnim okresem użytkowania pojazdu zasilanego benzyną.

Planowany podatek od rejestracji pojazdów spalinowych miałby wejść w życie w roku 2026.

Przeczytaj także: UE zmusi cię do zakupu elektryka.

REKLAMA