Policyjny pomiar prędkości niedokładny? Nie szkodzi – i tak zapłacisz

MSWiA nie pozostawia wątpliwości – policjanci nie będą brać pod uwagę błędu pomiaru podczas używania urządzeń do pomiaru prędkości. A błąd ten, wynoszący 3 procent, może zdecydować nie tylko o wysokości mandatu, ale także o odebraniu prawa jazdy na 3 miesiące.

policja radar laser KMP Zielona Góra
  • Używane przez policję mierniki prędkości od lat krytykowane są przez część ekspertów, a uzyskane za ich pomocą wyniki bywają kwestionowane.
  • Przeprowadzone eksperymenty wskazują, że o błąd podczas pomiaru faktycznie dość łatwo.
  • MSWiA nie pozostawia jednak złudzeń - policjanci nie będą brać błędów pomiaru pod uwagę.

Problem z nieprawidłowościami podczas pomiarów prędkości znany jest już od dawna, ale, jak to bywa w walce ze strukturami aparatu państwowego, pozostaje problemem obywatela – państwo tak czy inaczej musi dostać swoją dolę. Używane przez policję urządzenia budzą sporo kontrowersji – na tyle sporo, że od lat trwa spór między stróżami prawa a ekspertami wspomaganymi nawet czasem przez sądy i dziennikarzy. 

REKLAMA

REKLAMA

Używane przez polską policję mierniki laserowe Ultralyte LTI 20-20 i Trucam według zaleceń producenta zapewniają miarodajne wyniki pomiaru do 300 m, jeśli pomiar dokonywany jest "z ręki". Zachodzi tutaj bowiem zjawisko dywergencji, czyli rozszerzanie wiązki lasera wraz z odległością od emitera. Na każde 100 m wynosi ono mniej więcej 30 cm, co oznacza, że dokonując pomiaru z dalszej odległości, policjant nie może być pewien który pojazd w istocie mierzy - szczególnie dotyczy to jednośladów.

Kolejnym problemem jest fakt, że podczas pomiaru "z ręki" niemożliwe jest utrzymanie wiązki laserowej w sposób stabilny. Eksperymenty przeprowadzone przez dziennikarzy (m.in. w Polsacie) udowodniły, że wiązka lasera ślizga się po płaszczyznach pojazdu, czego efektem może być zawyżenie pomiaru nawet o kilkanaście kilometrów na godzinę w górę. Częściowo problem ten rozwiązuje używanie specjalnego statywu – tak robi na przykład policja na Słowacji, w Chorwacji czy w Austrii. W Polsce jednak korzystanie ze statywu nie jest w dobrym tonie.

Te problemy zupełnie nie przeszkadzają jednak MSWiA, które postanowiło rozwiać wątpliwości dotyczące stosowanych przez policję urządzeń oświadczeniem. Maciej Wąsik, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, w odpowiedzi na zapytanie posłów Konfederacji odpowiedział wprost – wszystkie przyrządy do pomiaru prędkości zostały dopuszczone do stosowania przez Główny Urząd Miar. Rozwiał też wątpliwości dotyczące błędu pomiaru dopuszczonego przez GUMnie ma też przepisów, który upoważniłby policjanta do pomniejszenia wyniku dokonanego pomiaru o wartość przypuszczalnego błędu. To otwierałoby przecież możliwość podważenia pomiaru.

Maciej Wąsik przytoczył także wyniki badań przeprowadzonych przez zespół powołany przez Komendanta Głównego Policji. Grupa ta przeanalizowała wyroki wydane przez sądy na korzyść kierowców. Żaden wyrok uniewinniający kierowcę nie był związany z niesprawnością techniczną przyrządu pomiarowego – twierdzi przedstawiciel MSWiA.

I o ile zgadzamy się w stu procentach, że za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym należy się srogi mandat, o tyle wiemy też, że przy fatalnym oznakowaniu polskich dróg łatwo przeoczyć ograniczenia prędkości. A przypominamy, że od 1 stycznia 2022 r. za przekroczenie o 30 km/h mandat wynosi aż 800 zł. Niezależnie od miejsca popełnienia wykroczenia.

Przeczytaj także: nowe radary zmierzą odległość między pojazdami.

Zobacz również:
REKLAMA