Polskie auta lepsze od niemieckich? U nas prawie każdy przechodzi przegląd, tam nie

Pojazdy poruszające się po polskich drogach są w znacznie lepszym stanie technicznym, niż te, które jeżdżą w Niemczech – wynika z danych przekazywanych do CEPiK przez stacje diagnostyczne.

MPP
  • W Polsce przeglądu nie przechodzi 1 na 29 pojazdów. W Niemczech - 1 na 5. 
  • Te, które przechodzą, stanowią tylko część zarejestrowanych pojazdów. 
  • Wkrótce część stacji może się zamknąć i o przegląd będzie znacznie trudniej.

REKLAMA

REKLAMA

Dysproporcje między stanem technicznym pojazdów w Polsce i Niemczech są dziś znacznie mniejsze niż jeszcze 20 lat temu, jednak nawet teraz, kiedy przekroczy się naszą zachodnią granicę, wyraźnie widać, że średni wiek zarejestrowanego tam samochodu (z motocyklami nie jest to już tak oczywiste) jest znacznie mniejszy niż w Polsce. To zaś z pewnością przekłada się na stan techniczny.

Tymczasem z danych przekazywanych do CEPiK przez stacje diagnostyczne wynika coś zupełnie innego. Okazuje się, że polscy diagności niezwykle rzadko decydują się odmówić dopuszczenia pojazdu do ruchu. Dysproporcja w liczbie tych odrzuceń w Polsce i w Niemczech jest ogromna. W ubiegłym roku przeprowadzono w Polsce 18 277 548 badań technicznych pojazdów. Aż 17 654 508 z tych badań zakończyło się wynikiem pozytywnym, który dopuszcza pojazd do ruchu. Wynikiem negatywnym lub przerwaniem zakończyło się zaledwie 623 040. Oznacza to, że przeglądu nie przeszedł jeden na 29 pojazdów. Dla porównania, w Niemczech wynikiem negatywnym kończy się jeden na pięć przeglądów (wg danych TÜV).

Przyczyną takiego stanu rzeczy, odrzucając już akcenty humorystyczne, nie jest oczywiście lepszy stan polskich samochodów. Po pierwsze, mimo posiadania statystycznie młodszych pojazdów, niemiecki przegląd techniczny jest znacznie dokładniejszy, obejmuje także więcej elementów do sprawdzenia, a wymagania ich dotyczące są o wiele surowsze niż w Polsce.

Po drugie polskie stacje diagnostyczne odrzucają wiele samochodów nienadających się do jazdy jeszcze przed przeglądem, nie chcąc narażać się na gniew kierowców, którzy musieliby zapłacić za usługę mimo negatywnego wyniku badania. Po trzecie wreszcie, wciąż istnieje wiele stacji diagnostycznych, które podbijają przeglądy nawet nie widząc pojazdu.

Po czwarte – ponad 18 mln skontrolowanych pojazdów to tylko część wszystkich zarejestrowanych w Polsce, a jest ich prawie 30 mln. Nawet jeśli przyjąć, że część to pojazdy nowe, objęte 3-letnim terminem badań technicznych, inne to zabytki, niepodlegające przeglądom w ogóle, to nadal pozostaje ogromna liczba pojazdów poruszających się po drogach bez ważnych badań technicznych.

W dodatku stacje diagnostyczne są dziś w tak trudnej sytuacji, że zrobią wszystko, by utrzymać się na rynku. Stawki za badania nie zmieniły się od wielu lat, podczas gdy koszty poszybowały w górę. Trudno się dziwić, że diagnosta, mając do wyboru zarobienie na chleb lub kurczowe trzymanie się zasad, wybiera często własny interes. Jeśli część stacji zbankrutuje, w pozostałych zrobi się taki tłok, że na przegląd trzeba będzie czekać tygodniami.

Przeczytaj także: przeglądy techniczne są za tanie.

REKLAMA