Pomarańczowa Kropka. Przydatna akcja, czy może zmarnowane pieniądze?

"Pomarańczowa Kropka" to akcja organizowana przez władze Krakowa, we współpracy z dwoma innymi podmiotami. Celem miało być zapewnienie bezpieczeństwa motocyklistom poszkodowanym w wypadkach, ale coś nie wyszło – zdaniem pytanych przez nas ratowników medycznych promowane działania są bezcelowe.

pomaranczowa kropka Youtube/Bezpieczny Kraków
  • Pomarańczowa kropka, a pod nią karta medyczna w kasku - brzmi jak dobry pomysł, ale nim nie jest.
  • Ratownicy medyczni pytani przez nas o tę akcję, mówią wprost - jest bezcelowa.
  • Pieniądze można byłoby wydać lepiej - na przykład na szkolenia motocyklowe, które poprawiają bezpieczeństwo jazdy.

REKLAMA

REKLAMA

W teorii pomysł na akcję wydaje się zasadny i godny rozpropagowania – w kilku punktach w Krakowie można pobrać zestaw składający się z okrągłej pomarańczowej nalepki, karty medycznej i pomarańczowej tasiemki. Nalepkę przykleja się do kasku, a dokładnie pod nią, w wyściółce, umieszcza wypełnioną kartę medyczną z tasiemką tak, by ta ostatnia wystawała na zewnątrz.

W razie wypadku ratownik miałby możliwość łatwego sprawdzenia tożsamości poszkodowanego, uzyskania informacji o jego uczuleniach, przyjmowanych lekach, czy też grupie krwi, co pozwoliłoby zaoszczędzić cenny w czasie ratowania życia i zdrowia czas. Fajny pomysł, prawda? No właśnie nie do końca.

Żelazne procedury

O komentarz do tej akcji poprosiliśmy kilku czynnych ratowników medycznych, pracujących w karetkach, zasięgnęliśmy również opinii eksperta ds. bezpieczeństwem publicznego i zarządzania kryzysowego. Opinie wszystkich naszych rozmówców były jednoznaczne. Akcja nie ma żadnego sensu.

Za wypełnienie karty odpowiedzialny jest sam motocyklista. Może on to zrobić niedbale, popełnić błąd, pomylić nazwę leku. Może także wpisać złą grupę krwi, a to, gdyby w szpitalu zastosowano się do wpisanej informacji, mogłoby pociągnąć za sobą zgon poszkodowanego. Z tego właśnie powodu ratownicy medyczni nigdy także nie biorą pod uwagę przywieszek, naklejek, czy tatuaży z grupą krwi – zawsze wykonują stosowne badanie.

Mało tego – przyjeżdżając na miejsce zdarzenia, ratownicy medyczni mają jeden cel – ratowanie życia. Żaden z nich nie będzie na miejscu wypadku sprawdzał telefonu poszkodowanego, szukał jego karty medycznej, ani wykonywał żadnych innych czynności, które nie zmierzają bezpośrednio do przywrócenia funkcji życiowych lub przewiezienia go na ostry dyżur.

A zatem wpisanie w kartę medyczną alergii, przyjmowanych leków, kontaktów w razie wypadku (ICE), czy też grupy krwi może mieć znaczenie dla wpisującego, ale z pewnością informacje takie nie będą istotne dla ratownika medycznego, którego obowiązują ścisłe procedury postępowania podczas niesienia pomocy poszkodowanemu.

REKLAMA

To nie mój kask

Wyobraźmy sobie inną sytuację – pożyczasz kask swojej dziewczyny koledze, który chce się wybrać gdzieś ze swoją panią. Niemal na sto procent zapomnisz o wyjęciu karty medycznej, której ani nie widać z zewnątrz, ani też nigdy się z niej nie korzysta. Kiedy dojdzie do wypadku, poszkodowana zapewne nie chciałaby, aby ratownicy korzystali z informacji zapisanych na karcie obcej osoby, prawda?

Akcja "Pomarańczowa Kropka" jest częścią programu „Bezpieczny Kraków” realizowanego przez Miasto Kraków we współpracy z Ośrodkiem Doskonalenia Techniki Jazdy „Moto Park Kraków” i Małopolską Wojewódzką Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Szkoda, że pomysł na tę, wydawać by się mogło, przydatną akcję, nie został skonsultowany ze środowiskiem ratowników medycznych – być może udałoby się ocalić pieniądze zmarnowane na jego wdrożenie i przeznaczyć je na inny, bardziej przydatny cel, na przykład powszechne szkolenia motocyklistów z techniki bezpiecznej jazdy lub szkolenia z udzielania pierwszej pomocy na miejscu wypadku.

Przeczytaj także: pierwsza pomoc motocykliście.

Zobacz również:
Kiedy mężczyzna namierzył złodziei swojego BMW S 1000 RR i powiadomił policję, nie spodziewał się, że funkcjonariusze najzwyczajniej w świecie zignorują to zgłoszenie. Teraz ofiara kradzieży oskarża policję o opieszałość i brak woli pomocy.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA