Poszkodowany dostanie połowę odszkodowania… po dziewięciu latach

Na nieoznaczonym progu zwalniającym motocyklista przewrócił się i doznał poważnych obrażeń. Policja i ubezpieczyciel uznali go winnym, zaś sąd, po dziewięciu latach, przyznał mu… połowę odszkodowania.

próg zwalniający CC0

Do wypadku doszło w 2012 roku. Mężczyzna postanowił wrócić od siostry pożyczonym motocyklem. W pewnym momencie, jadąc w terenie zabudowanym z przepisową prędkością 50 km/h, zobaczył przed sobą próg zwalniający. Mężczyzna próbował hamować, ale leżący na drodze przed progiem piasek spowodował uślizg tylnego koła i motocyklista przewrócił się.

Podczas upadku mężczyźnie spadł z głowy kask, co spowodowało poważny uraz odcinka szyjnego kręgosłupa. Przybyła na miejsce policja uznała winę kierowcy motocykla, uznając, że nie dostosował on prędkości do warunków na drodze. Podobnego zdania był też ubezpieczyciel. Mężczyzna nie zgodził się jednak z taką argumentacją i skierował sprawę do sądu.

Podstawowym zarzutem wysuwanym przez poszkodowanego był całkowity brak oznaczenia progu zwalniającego. Według prawa powinien być on oznaczony znakiem pionowym lub znajdować się w strefie ograniczenia prędkości, takiej jak na przykład Tempo 30.

Sąd Rejonowy w Sieradzu zgodził się z argumentacją motocyklisty i uznał, że winę za zdarzenie ponosi zarządca drogi, który nie zadbał o odpowiednie oznakowanie progu. Według opinii biegłego powołanego przez sieradzki sąd, choć prędkość obowiązująca na tamtym odcinku wynosiła 50 km/h, bezpieczna szybkość najazdu na próg takiego typu to maksymalnie 20 km/h.

Sąd uznał jednak, że poszkodowanemu zostanie przyznana tylko połowa sumy, której żądał on jako zadośćuczynienie. Uzasadnieniem takiej decyzji miała być zdaniem sądu niewystarczająca dbałość mężczyzny o własne bezpieczeństwo – o czym świadczyć miał nieprawidłowo zapięty kask i zbyt duża prędkość. Zamiast 35 tys. zł motocyklista otrzyma zatem tylko 17,5 tys. zł.

Wkrótce po wypadku zarządca drogi przebudował miejsce zdarzenia – zostały postawione odpowiednie znaki, zaś próg zmieniono na inny.

Przeczytaj również: przegląd techniczny nie ma wpływu na bezpieczeństwo.

Zobacz również:
1,5 m – takiej odległości od wyprzedzanego jednośladu chcieliby posłowie KO. Choć inspiracją do pomysłu było bezpieczeństwo rowerzystów, na zmianie skorzystają także motocykliści i motorowerzyści.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA