Poznajcie Kozasaki. To nie błąd, Kawasaki serio zbudowało zmotoryzowaną kozę

Nowy pojazd Kawasaki uczyni cię bohaterem jak z filmu. Nie wierzysz? Poszukaj w Google produkcji "Człowiek, który gapił się na kozy".

Kawasaki BEX Kawasaki

Niejeden i niejedna z nas ma pewnie za sobą doświadczenie w postaci jazdy na motocyklu tak niezgrabnym, że wrażenia z tej przejażdżki można by określić jako jazdę na gęsi lub psie. Wydaje się, że Kawasaki też zna ten problem. Inżynierowie z Akashi, z typową dla siebie ekstrawagancją stworzyli pojazd, który pozwoli ci doświadczyć czegoś podobnego, tyle że dotyczącego… kozy.

Różne dziwne pojazdy już widzieliśmy w naszej dziennikarskiej historii i nie chodzi nam o pierwszą generację Multistrady ani o Morbidelli V8, ale o takie cuda jak Johammer J1. Ba, widzieliśmy nawet kościoły udające kury! Nigdy jeszcze nie zdarzyło nam się oglądać motocykla udającego kozę. No cóż, pewnie to znak, że czas rozszerzyć horyzonty.

Przyjrzyjmy się jednak sprawie Kozasaki nieco bliżej. Projekt nazywa się Bex i powstał przy współpracy Kawasaki i Uniwersytetu Tokijskiego jako eksponat na Międzynarodową Wystawę Robotów. W założeniu ma to być następca humanoida Kaleido, który swoją aparycją mógłby spokojnie robić za broń masowego rażenia.

Kawasaki BEXKawasaki
Przerażający humanoid Kaleido

W jakimś trudnym do ogarnięcia procesie myślowym Japończycy uznali, że jeżdżąca koza będzie fajnym następcą Kaleido. Z drugiej strony, jeśli dłużej się nad tym zastanowić, to faktycznie wszystko jest lepsze niż Kaleido. Jeśli jednak inżynierowie z Akashi czuli potrzebę stworzenia czegoś dziwnego, o dyskusyjnej urodzie, dlaczego nie wykorzystali pierwszego Versysa 650?

Wróćmy jednak do Kozasaki – moto koza została zaprojektowana z myślą o pomocy ofiarom katastrof. Tutaj po raz kolejny w całym majestacie ujawnia się japońskość myślenia projektantów – wyobraźcie sobie że czekacie wśród gruzów na pomoc, którą okazuje się… jadące skrzyżowanie kozy i kserokopiarki. Creepy, prawda?

Zdajemy sobie sprawę, że w pewnych regionach świata koza kojarzy się dobrze, ba, bywa nawet członkiem rodziny. Mimo wszystko jednak wolelibyśmy chyba, aby uratował nas ratownik na KLR 650, najlepiej taki z krwi i kości.

Przeczytaj także: motobot Yamaha.

Zobacz również:
REKLAMA