Program Mój Elektryk. Czy motocykle także zostaną objęte dopłatami?

Rusza program Mój Elektryk, w którym rząd dofinansuje zakup elektrycznych pojazdów. Na pierwszy ogień, 12 lipca, pójdą napędzane prądem samochody, ale niedługo do programu dołączyć mają także jednoślady.

Harley-Davidson LiveWire Harley-Davidson
Harley-Davidson LiveWire
  • 12 lipca startuje program dopłat do pojazdów elektrycznych "Mój Elektryk".
  • W pierwszej kolejności dofinansowywane będą samochody osobowe, potem także jednoślady. 
  • Kwoty dopłat do motocykli i skuterów będą niestety niezbyt wielkie, istotne raczej w przypadku miejskich skuterów.

REKLAMA

REKLAMA

W najlepszej sytuacji są osoby posiadające Kartę Dużej Rodziny. W ich przypadku możliwe jest otrzymanie dofinansowania w wysokości 27 tys. zł i to przy budżecie na samochód wynoszącym 225 tys. zł. Pozostali kierowcy mogą otrzymać maksymalnie 18 750 zł dopłaty. Czy to dużo? Z jednej strony tak, bo nawet w przypadku najtańszego elektrycznego samochodu na rynku – Dacii Spring, która bazowo kosztuje 87 400, można zaoszczędzić aż 21 procent. Jeśli masz Kartę Dużej Rodziny, dopłata rośnie do 27 tys. zł, a zatem za samochód zapłacisz 60 400 zł.

Z drugiej jednak strony auta elektryczne są wciąż znacznie droższe od spalinowych. Za kwotę 60 400 zł po dopłacie, zamiast ciasnej bądź co bądź Dacii Spring, duża rodzina może kupić nieźle wyposażony model Logan, napędzany silnikiem spalinowym. Koszty eksploatacji z pewnością przemówią na korzyść elektryka, ale tradycyjny napęd pokaże swoją przewagę w kategorii "praktyczność".

Niestety, wszelkie te dywagacje dotyczą jak na razie tylko samochodów osobowych. Chętni na zakup napędzanych prądem motocykli i skuterów będą musieli poczekać. Jak długo? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że dopłaty do elektrycznych jednośladów będą tylko ułamkiem tych, które oferowane są na samochody osobowe – wyniosą 4 tys. zł. Najbardziej skorzystają na tym sprzedawcy niewielkich miejskich skuterów i motocykli, takich jak Super Soco czy Niu.

Niu NQI-Sport, jeden z najciekawszych elektrycznych skuterów, osiągający 70 km/h i dysponujący zasięgiem około 140 km, kosztuje niecałe 10 tys. zł. Teoretycznie, z 4-tysięczną dopłatą można byłoby go kupić za niecałe 6 tys. zł, co stawia go na równi z najtańszymi 125 z Chin. Niestety, dopłata będzie mogła wynieść maksymalnie do 30 procent kosztów zakupu, a więc maksymalnie 3200 zł. Niu jest jednak bez porównania tańszy w eksploatacji, a to może być argument przeważający.

Pełną kwotę dofinansowania uzyskasz kupując na przykład elektryczny motocykl Super Soco TC Max – model ten kosztuje 20 tys. zł (wersja 2021), a zatem dopłata 4 tys. będzie zużyta w całości. Najmniejsze znaczenie dopłaty będą miały dla nabywców elektryków o dużej mocy. Przy cenie blisko 150 tys. zł za Harleya-Davidsona LiveWire lub 130 tys. za Energicę Evę, dopłata 4 tys. nie będzie zauważalna.

Nabór wniosków o dofinansowanie w ramach programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej „Mój elektryk” rozpocznie się 12 lipca. Na początku o dopłatę będą mogły wystąpić tylko osoby nieprowadzące działalności gospodarczej. Kilka tygodni później program zostanie jednak rozszerzony także na przedsiębiorców, samorządy oraz inne podmioty instytucjonalne. W dalszej kolejności na banki, które za pośrednictwem firm leasingowych będą dystrybuowały dopłaty do leasingu, w tym najmu długookresowego.

 

Zobacz również:
Husqvarna zmiłowała się w końcu nad swoimi fanami i pokazała gotową, produkcyjną wersję Nordena 901. Stało się to aż dwa lata po prezentacji prototypu motocykla podczas targów EICMA.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA