Pustak roku. W sobotę policja złapała go po pościgu, następnego dnia wpadł na pielgrzymce

Wyjątkowym zaangażowaniem w zbrodnię wykazał się pewien motocyklista z Częstochowy. Choć w sobotę policja dość brutalnie przerwała jego ucieczkę ulicami miasta, w niedzielne przedpołudnie mężczyzna wybrał się na motocyklową pielgrzymkę i… ponownie został zatrzymany.

Policja kontrola 0SIMON0_SHUTTERSTOCK.COM

Warto zacząć od informacji, że kierujący motocyklem 37-latek nie posiadał ważnego prawa jazdy na motocykl – uprawnienia kilka miesięcy przed feralnymi wydarzeniami zostały mu cofnięte przez starostę. Ale od początku. W sobotę, 21 kwietnia patrol drogówki zauważył na jednej z częstochowskich ulic motocyklistę, który jechał odrobinę zbyt szybko.

Policjanci włączyli sygnały i dali motocykliście znak, by się zatrzymał. Ten jednak postanowił nie zastosować się do żądania, przyspieszył i zaczął uciekać w stronę dzielnicy Dźbów, łamiąc po drodze wszelkie możliwe przepisy. Prędkość, jaką oszacowano na podstawie filmu z wideorejestratora, wyniosła ponad 170 km/h w obszarze zabudowanym.

Po kilku kilometrach uciekiniera udało się zatrzymać na rondzie, gdzie zwolnił na tyle, że policjant mógł go unieruchomić uderzając radiowozem w bok motocykla. Policjanci, stwierdziwszy brak uprawnień, skierowali wniosek o ukaranie motocyklisty do sądu. Za popełnione wykroczenia grozi mu kara do 30 tys. zł.

Na tym jednak nie skończyła się przygoda z krewkim częstochowianinem. Dzień później, podczas zabezpieczania motocyklowej pielgrzymki na Jasną Górę, ci sami policjanci zauważyli złapanego dzień wcześniej uciekiniera jadącego w motocyklowej paradzie. Mężczyzna został ponownie zatrzymany i, podobnie jak dzień wcześniej, przygotowano do sądu wniosek o jego ukaranie.

Po takiej serii niezbyt lotnemu miłośnikowi jednośladów grozi nawet 5 lat więzienia i sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Przeczytaj także: planujesz uciekać przed policją? Lepiej dobrze to przemyśl.