Szeryf blokował przejazd straży pożarnej. Dostał potężną karę, ale to chyba zbyt mało

5 tys. zł i 15 punktów karnych dostał kierowca ciężarówki, który postanowił na autostradzie A4 zabawić się w szeryfa, utrudniając w ten sposób dojazd do wypadku służbom ratowniczym. Szkoda, że nie stracił prawka.

Policja kontrola 0SIMON0_SHUTTERSTOCK.COM

Problem drogowych szeryfów, którzy według znanych tylko sobie zasad usiłują zaprowadzać na drogach "porządek" wbrew logice, zdrowemu rozsądkowi, a najczęściej także przepisom, nie jest w Polsce nowością. Chyba każdy z nas utknął kiedyś w długim korku spowodowanym tylko tym, że jakiś obdarzony nienachalnym intelektem kierowca postanowił zablokować jeden pas ruchu. Policja, jak to w Polsce bywa, rzadko zajmuje się tym problemem, woląc zarabiać na celowaniu do kierowców w bardziej intratnych miejscach.

Nie mamy złudzeń, że to się zmieni, dlatego pociesza nas fakt, że dzięki nowemu taryfikatorowi, ujawniane wykroczenia tego typu będą piętnowane znacznie surowiej niż wcześniej. Skromne mandaty nikogo w końcu od niczego nie odstraszają.

Do jednej z takich skandalicznych sytuacji doszło 24 września na odcinku autostrady A4 łączącym Wrocław i Legnicę. Kierowca osobowej Dacii najechał na tył ciężarówki. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że wezwane zostały służby ratunkowe, w tym straż pożarna, której obecność wydawała się konieczna ze względu na wycieki płynów eksploatacyjnych oraz prawdopodobną konieczność rozcinania nadwozia osobówki.

Kierowcy, zgodnie z kulturą jazdy i obowiązującymi przepisami, utworzyli korytarz życia. Niestety, nie wszyscy. Kierujący jedną z ciężarówek postanowił zablokować przejazd straży pożarnej, nie zważając na nadawane przez pojazd świetlne i dźwiękowe sygnały uprzywilejowania. Strażacy próbowali się przebić, ale bezskutecznie. Pomogła dopiero interwencja policji, która pojawiła się na miejscu.

Drogówka nie miała litości dla szeryfa z deficytem myślowym. Mężczyznę ukarano mandatem 5000 zł oraz 15 punktami karnymi. Niestety, prawo nie przewiduje w takim przypadku natychmiastowego zatrzymania uprawnień do kierowania. Naszym zdaniem szkoda, bo leczenie własnych kompleksów kosztem innych kierowców, a być może też zdrowia i życia ludzi kwalifikuje się do wnikliwej weryfikacji stanu psychicznego i przydatności do zawodu kierowcy zawodowego.

Przeczytaj także: korytarz życia i jazda na suwak obowiązują.

Zobacz również:
REKLAMA