Wielka Brytania: porażka idei pasów dla rowerów. Może zamienić je na motocyklowe?

Ponad 6 tysięcy funtów kosztuje brytyjskiego podatnika rowerzysta korzystający ze specjalnych pasów dla rowerów, zbudowanych ogromnym nakładem sił i środków. Może warto byłoby przeznaczyć je dla motocyklistów?

pas dla rowerow Unsplash

Pomysł wydawał się znakomity – wzdłuż najważniejszych tras, kosztem szerokości jezdni, przeznaczonej dla samochodów, powstały specjalne pasy rowerowe. Dzięki temu posunięciu, coraz więcej Brytyjczyków miało zamieniać własne samochody na rowery, by nimi dojeżdżać do pracy.

Niestety, mimo wydania do tej pory 250 milionów funtów (122 miliony zł) na przebudowę dróg, rowerzyści, mówiąc oględnie, nie kwapią się do korzystania z przygotowanych dla nich pasów. Jak wykazały badania, na czterysta pojazdów korzystających z drogi, tylko jeden to rowerzysta. Co więcej – badania prowadzono w wyjątkowo sprzyjającej rowerowej aktywności aurze, w dodatku w godzinach szczytu.

Na 34 000 wszystkich pojazdów, przebadanych na ośmiu dostosowanych w ten sposób trasach, naliczono zaledwie 608 bicykli. Co to oznacza? Ogromnej rzeszy kierowców ograniczono przepustowość drogi w zasadzie na darmo. Spowolniony ruch generuje lokalnie znacznie większe zanieczyszczenie powietrza niż wówczas, gdy pasów dla rowerów nie było. Skutkiem ubocznym węższych dróg są także ogromne problemy służb ratowniczych w przemieszczaniu się.

Obliczono, że na zachęcenie jednego rowerzysty do korzystania ze stworzonych dla niego pasów każdy Brytyjczyk wydał 6153 funtów, czyli ponad 30 tys. zł. Naszym zdaniem pasy dla rowerów doskonale sprawdziłyby się jako pasy dla motocykli. Skoro i tak rowerzyści nie chcą po nich jeździć, dlaczego nie udostępnić ich nam?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA