Wyścigi w La Baneza

Wcześniej wydawało nam się, że MotoGP to szczyt wyścigów motocyklowych a ludzie ścigający się na wyspie Man w wyścigach Tourist Trophy nie czują strachu i są prawie nieśmiertelni. OK może to trochę żarty, ale patrząc na wyścigi w mały hiszpańskim miasteczku La Baneza zaczynamy się zastanawiać gdzie jest limit.

Wyścigi w La Baneza nie są ani legendarne, ani popularne, ani specjalnie dochodowe. Nie ma tam również toru wyścigowego. Zawodnicy ścigają się po ulicach miasteczka. Bandy toru wyścigowego składają się ze słomianych snopów i stojących prze ulicy tłumów gapiów. Jakby tego było mało adrenalinkę podnoszą leżące w zakrętach łaty nawianego piachu i kurzu. Prędkości nie są może wielkie, a sądząc po dźwięku motocykle to chyba nie więcej niż 250-ki, ale mimo to cała akcja robi wrażenie. Aż dziw bierze, że nie jest to impreza pokroju TT Man.

Zobacz również:
Po raz pierwszy w formule Pucharu Polski Pit Bike, po raz pierwszy na torach całego kraju - zawody off-road na minimotocyklach zaczynają sezon w nowej randze. Pierwsza runda już 28 marca na torze w Głażewie!
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA