Zakazy wjazdu dla motocykli w Niemczech. Gdzie, które drogi, terminy

Po Austriakach teraz Niemcy zdecydowali się zamknąć popularne motocyklowe drogi. Taką decyzję podjął samorząd regionu Feldberg, gdzie znajduje się pasmo górskie Taunus.

zakazy w tyrolu Rafał Betnarski

Taunus to malownicze pasmo górskie, położone na północny zachód od Frankfurtu nad Menem. Wokół najwyższego szczytu – Grosser Feldberg, biegnie kilka krętych dróg, które w weekendy tłumnie odwiedzane są przez motocyklistów. Niestety, nie każdy cieszy się z takiego stanu rzeczy. Samorząd regionu Feldberg zdecydował o czasowym zamykaniu dróg dla jednośladów w okresie od kwietnia do października.

Decyzję poprzedziły wstępne badania poziomu hałasu, przeprowadzone pod nadzorem TÜV Hessen w 2019 r. Opracowywanie wyników zajęło sporo czasu, ale finalne w grudniu ub.r. przedstawiono mieszkańcom propozycję harmonogramu zamykania określonych dróg. Z tego wniosek, że zapewne udało się w którymś z punktów pomiarowych zarejestrować przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu.

Zdecydowano o wprowadzeniu na próbę tzw. przerw w hałasie w każdy drugi weekend miesiąca od kwietnia do października:

  • 9-10 kwietnia
  • 7-8 maja
  • 11-12 czerwca
  • 9-10 lipca
  • 13-14 sierpnia
  • 10-11 września
  • 8-9 października

Zakazem wjazdu dla jednośladów w niemieckiej Hesji zostaną objęte następujące odcinki:

  • L3004 od Oberursel do Schmitten "Sandplacken"
  • L3004 od Schmitten "Arnoldshain" do "Hegewiese"
  • L3004 od Schmitten "Hegewiese" do "Sandplacken"
  • L3024 od "Sandplacken" do "Springboard"

Zdaniem miejscowych władz ograniczenie ruchu jest koniecznie nie tylko ze względu na uciążliwy hałas, na który skarżą się mieszkańcy, ale także z uwagi na wypadki, do których dochodzi tutaj w weekendy. Przerwy w hałasie miałyby być rodzajem eksperymentu, który pokaże czy przynoszą one zamierzony efekt.

Okoliczni motocykliści na 14 maja zapowiedzieli demonstrację przeciwko tej decyzji. Ich oburzenie budzi nie tylko wątpliwa argumentacja dotycząca "testu" bez określenia jego dokładnych ram, ale także fakt, że podejmowane przez nich próby rozwiązania problemu w inny sposób zostały całkowicie zignorowane.

To już kolejny, po austriackim Tyrolu przypadek dyskryminowania określonej grupy kierowców poprzez stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Warto zauważyć, że mieszkańcom i lokalnym władzom nie przeszkadza hałas sportowych samochodów, autobusów i ciężarówek. Mamy przeczucie graniczące z pewnością, że w tym przypadku nie chodzi wcale o hałas, a o postrzegania motocykli jako fanaberii i, jako takiej, odmawiania im miejsca w uporządkowanym świecie niemieckich emerytów.

Przeczytaj także: Austriacy zamykają drogi dla motocyklistów. 

Zobacz również:
REKLAMA