Załatwiał lewe przeglądy. Może pójść siedzieć nawet na 10 lat

Nawet 10 lat więzienia grozi 21-letniemu diagnoście z Lublina, który potwierdzał wykonanie fikcyjnych przeglądów. Nieprawidłowości dopatrzyła się policja, która prowadziła zmasowaną akcję przeciw drifterom.

daignosta Unsplash

Sprawa wypłynęła dzięki czujności lubelskiej drogówki. Podczas jednej z kontroli prowadzonej w związku z akcją "Stop Drift", funkcjonariusze zatrzymali do kontroli audi, które przekraczało dopuszczalny poziom hałasu. Dowód rejestracyjny został zatrzymany elektronicznie, a kierowcę zobowiązano do usunięcia usterki i wykonania badania technicznego.

Dosłownie kilka godzin później ten sam patrol ponownie zatrzymał kontrolowane wcześniej audi. Zdumieni policjanci odkryli, że mimo braku jakichkolwiek modyfikacji w układzie wydechowym, samochód przeszedł w międzyczasie przegląd techniczny u diagnosty, a zatrzymany dowód rejestracyjny został przez niego odblokowany.

Sytuacja wzbudziła podejrzenia na tyle silne, że stacja diagnostyczna została poddana natychmiastowej kontroli, w której, oprócz policjantów, brali udział przedstawiciele Urzędu Miasta. W trakcie czynności W ramach zabezpieczono dokumentację i nagrania z monitoringu. 21-letni diagnosta został tymczasowo zatrzymany.

Prokurator postawił mu zarzuty poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jako osobie pełniącej funkcję publiczną grozi mu nawet 10 lat więzienia.

REKLAMA