Zwiedzanie w żółwim tempie. Brytyjskie hrabstwo wprowadza limit 30 km/h

30 km/h – takie ograniczenie prędkości planuje wprowadzić brytyjskie hrabstwo Surrey na wiejskich drogach. Powód – poprawa bezpieczeństwa w obliczu rosnącej popularności lokalnej turystyki.

ograniczenie 30 kmh Shutterstock

Obowiązujące dziś na większości brytyjskich dróg lokalnych ograniczenie prędkości do 96 km/h (60 mph) coraz mocniej kłuje w oczy niektóre samorządy Wielkiej Brytanii. Rośnie liczba pojazdów, ponieważ Brytyjczycy coraz częściej odkrywają uroki lokalnej turystyki. W ślad za zwiększoną liczbą turystów zwiększa się także liczba wypadków, o które na wyjątkowo wąskich brytyjskich drogach nietrudno.

Część samorządów otwarcie mówi o konieczności ograniczenia prędkości na niektórych drogach, szczególnie tych najbardziej niebezpiecznych – wiejskich, gdzie kumuluje się ruch turystyczny i lokalny. W takiej sytuacji, zdaniem urzędników, prędkość 60 mil na godzinę jest zbyt wysoka. Rada Hrabstwa Surrey, jako jedna z pierwszych na Wyspach, planuje pilotażowy program wprowadzenia ograniczeń do prędkości 20 mil na godzinę (32 km/h) na drogach wiejskich.

Na początku program miałby objąć obszar 200 km2, choć wciąż nie jest jasne które drogi zostaną do niego włączone. Władze hrabstwa nie mogą nachwalić się tej inicjatywy. Matt Furnis z rady hrabstwa stwierdził, że "projekt jest dla nas ważną okazją do poprawy bezpieczeństwa naszych wiejskich drogach oraz zapewnienia, że ​​na każdej z nich zastosowano najbardziej odpowiednie ograniczenie prędkości”.

Może się jednak okazać, że tak radykalne rozwiązanie będzie lekiem gorszym od choroby. Statystyki wypadkowe w Wielkiej Brytanii wskazują, że zbyt wolna jazda jest równie poważnym problemem, co zbyt szybka. Już w 2019 roku brytyjski Departament Transportu ujawnił dane, z których wynikało, że rok wcześniej aż 26 osób zostało poważnie rannych, a dwie zginęły w wypadkach, których przyczyną była powolna jazda. Mniejszych obrażeń doznały 132 osoby.

Do podobnych wniosków doszedł wiele lat temu także amerykański Departament Transportu. Na niektórych autostradach (m.in. w Utah) podwyższono dopuszczalne prędkości po tym, jak badania wykazały, że systematyczne obniżanie prędkości nie tylko nie wpływa korzystnie na bezpieczeństwo ale wręcz powoduje zwiększenie zagrożeń. Niewielka prędkość w połączeniu z monotonią jazdy powoduje bowiem senność u kierowców i dekoncentrację, od której już krok do wypadku.

Przeczytaj także: niestosowny post brytyjskiej policji.

Zobacz również:
REKLAMA