Dirt Zone - Honda TRX 500 FA z gąsienicami

Zupełnie jak w bajce. Trzeba tylko mieć quada i zestaw gąsienic. Wtedy żadna zaspa nie jest przeszkodą. A ile przy tym radości...

O Królowej Śniegu słyszeli chyba wszyscy. Podróżuje ona saniami i mrozi serca facetów – nawet tych nieletnich. Może czas, aby pojawił się Król Śniegu? Za pojazd mógłby mu posłużyć quad na gąsienicach (żeby nie ugrzęznął w śniegu). W temacie serc niech tylko rozgrzewa i nie wodzi na pokuszenie nieletnich niewiast. Jeśli miałby to robić, niech już lepiej zacznie uprawiać jakikolwiek sport (może z wyjątkiem nurkowania pod lodem) – rozgrzeje się i poprawi swoje zdrowie.

QUAD NA ŚNIEGU: A SERCE PIKA, PIKA, PIKA JAK KLAPA OD ŚMIETNIKA...

Założenie zestawu czterech gąsienic, wraz z kitem montażowym do odpowiedniego modelu, może w przypadku początkującego trwać nawet dwie godziny, ale kto już skuma, o co biega, uwinie się w 30 minut. W dobrym tonie będzie jeszcze znalezienie zaśnieżonej okolicy. Niech to będą – jak w tym przypadku – np. Tatry.

Honda TRX 500 i piękne słońce. Tych kilka stopni mrozu to pikuś. Można by sądzić, że quad na gąsienicach będzie prowadził się jak wóz z węglem. Tymczasem problem jest tylko na niewielkich prędkościach. Wtedy skręcenie kierownicy wymaga sporej krzepy. Jednak po przekroczeniu kilku km/h nie jest źle, a im szybciej, tym lepiej. Amortyzatory w przednich gąsienicach mają za zadanie nie tylko poprawić płynność jazdy, ale także przez uniesienie przodów ułatwić kierowanie. Z tego samego powodu zestaw na przód jest węższy (ma szerokość 292 mm) niż na tył – 343 mm. Gąsienice mają większe przełożenie niż koła, co nieznacznie podnosi obroty. A to z kolei w połączeniu ze zdecydowanie większymi oporami toczenia powoduje wzrost apetytu na wachę. W końcu, coś za coś. Jeszcze jednym minusem jest spadek prędkości maksymalnej o jakieś 20-30%. Jednak nie ma co się tym przejmować. Dlaczego? Bo gąsienice powodują, że w kopnym śniegu sportowe quady nie mają najmniejszych szans z teoretycznie wolniejszymi przeprawowcami.

 

INWAZJA GĄSIENIC: ANI MRÓZ, ANI ŚNIEG, ANI TRUDNY TEREN ICH NIE POWSTRZYMAJĄ.

Track commander jest przeznaczony wyłącznie do ATV-ów z napędem na cztery koła. Pojazd wyposażony w ten patent chyba nie wie, co to takiego teren nie do przejechania i to jest największa zaleta tego rozwiązania. Chociaż, żeby założyć zestaw gąsienic i się z tego cieszyć, warto mieć ATV-a z większym silnikiem. Nasza Honda TRX 500 ma nieco ponad 27 KM, dlatego przyspieszenia nie wyrywały z butów. Również w czasie stromych podjazdów bardzo przydałoby się tych kilka dodatkowych koników. Na szczęście do turystycznego śmigania to w zupełności wystarcza. A na pocieszenie nawet głęboki kopny śnieg nie jest przeszkodą.

TRACK COMMANDER JEST PRZEZNACZONY WYŁĄCZNIE DO ATV- -ÓW Z NAPĘDEM 4 X 4.

W porównaniu ze zwykłymi kołami, nawet obutymi w bardzo szerokie gumy, gąsienice zapewniają lepszy rozkład mas na podłożu. To tak, jakby człowiek w zwykłych butach spróbował przejść zaspę nieubitego śniegu – od razu zapadnie się po kolana. Na nartach czy w rakietach będzie mu dużo łatwiej. Podobnie jest z gąsienicami. W czasie szybkiej jazdy po luźnym, białym puchu jeździec czuje się jakby był w samym środku zamieci śnieżnej i tak też wygląda. Przy wyższych prędkościach, w czasie jazdy po ubitym śniegu quad prowadził się bardzo pewnie i bez śladów nerwowości. Tyle że trudno było pójść bokiem. Do tego przydałby się trochę oblodzony, ubity śnieg. W czasie zjazdów wyraźnie czuć mocniejsze hamowanie silnikiem. W luźnym śniegu hamulce wydają się zbędne – opory toczenia są tak duże, że wystarczy odpuścić gaz.

 


CO Z HAMULCAMI? TARCZE I ZACISKI ZOSTAJĄ, ZMIENIAJĄ SIĘ TYLKO KOŁA.

REKLAMA

REKLAMA

Mimo to wielu pewnie zastanowi się, co z tarczami hamulcowymi. Wraz z zaciskami zostają one na swoim miejscu – zmienia się tylko tyle, że zamiast normalnego koła zamontowane jest 14-calowe koło napędzające wraz z systemem kół dociskających gąsienice do podłoża. To powoduje, że zwiększa się prześwit całego pojazdu – w zależności od modelu wynosi on od 76 do nawet 127 mm. Nie ma tragedii, bo to ułatwia jazdę w terenie.

Wykonane z polietylenu gąsienice są wymienne. Producent zapewnia, że są trwalsze od opon. W ofercie można znaleźć zestawy dające sobie radę nie tylko na śniegu, ale także na piachu, na podmokłych łąkach czy na bagnach, a także, co ciekawe, na skałach. Okazuje się, że nawet na twardym podłożu, dzięki szerokiej powierzchni przylegania oraz systemowi kół dociskających quad na gąsienicach może wjechać tam, gdzie normalne koła nie dadzą rady.

WKURZA JEDNO: KOLESIE NA SKUTERACH ŚNIEŻNYCH SĄ DUŻO SZYBSI.

Zestaw Track Commander kosztuje 11 999 zł. Do tego trzeba doliczyć kit montażowy dla danego modelu – od 1999 zł. Czyli ta zabawa nie jest zbyt tania. Chyba że mieszkamy w górach, gdzie drogowcy nie potrafią dać sobie rady z zimą. Wtedy za bardzo nie ma wyjścia. Albo można zainwestować w szybszy i równie dzielny w zaśnieżonym terenie skuter śnieżny. Sprawdziliśmy tę wersję. Szczegóły wkrótce.

 track commander
Ten model gąsienic jest przeznaczony wyłącznie do jazdy w śniegu. Odpowiedni kit montażowy umożliwia założenie do większości ATV 4 x 4. Z kitem montażowym każda z gąsienic waży ok. 38,5 kg. Po założeniu czterech masa quada wzrośnie o ok. 127 kg (trzeba odjąć masę kół). Szerokość gąsienicy – przód 292 mm, tył 343 mm. Koło napędowe ma średnicę 14 cali. Prędkość maksymalna ATV-a spada o 20-30%, a do tego rośnie apetyt na paliwo, ale w zamian można wjechać dosłownie wszędzie. Czas montażu wynosi 1-2 godz., doświadczonym zajmuje 30-60 min. Cena 11 999 zł + kit montażowy od 1999 zł, więcej: www.quady.eu  


zobacz galerię

Zobacz również:
Honda produkuje FireBlade’a nieustannie od 1992 roku. Początkowe modele były rewolucyjne, żeby wspomnieć choćby SC33 (919), SC57 czy SC59. Później rewolucja trochę zwolniła, ale nowy SC82 przybył, by znów rozpalić żar. Jak wypada na tle poprzednika – SC77?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA