[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
4.3

Dominar 400 - hinduski wojownik

Na dobra sprawę największą słabością Dominara 400 jest jego egzotyczne pochodzenie. Reszta bowiem broni się sama. Po nawinięciu 4000 km maszyna jest w doskonałej kondycji.

Choć motocykle Bajaj są obecne w Polsce od dłuższego czasu, zdarza się, że nazwa i egzotyczny rodowód tej maszyny wywołują zdziwienie. – Z Indii? Czyli to ­Royal Enfield jest...? Nie? Nie Enfield? – Po czym brwi pytającego znacząco unoszą się w górę i następują dokładne oględziny motocykla. Dominar 400 nie przypomina bowiem pojazdów kojarzonych zwykle z dorzeczem Gangesu, Pendżabem i Radżastanem.

 

REKLAMA
Drapieżna sylwetka, przyzwoite wykonanie i przystępna cena – oto główne atuty hinduskiego fightera.

 

Agresywny naked

doskonale wpisuje się we współczesną europejską estetykę lekkich nakedów, agresywna zaś linia i dobrze dobrane proporcje cieszą oko. Jednak nie tylko oko ma powód do radości, bo motocykl jest wygodny i nie brak na nim miejsca nawet dla dużego chłopa. Tyłek zaczyna boleć dopiero po 200 km, czyli da się spokojnie wytrzymać od tankowania do tankowania. Mniej powodów do radości ma pasażer, bo jego zydelek rozmiary ma skromne, niemniej na krótkim dystansie tragedii nie ma, w czym zasługa wygodnych uchwytów. Ster ma odpowiednią szerokość i dobrze leży w rękach, pozycja zaś wymuszana przez układ kierownica–kanapa–podnóżki sprzyja aktywnej jeździe i pozwala wykorzystać potencjał maszyny. Dominar jest bowiem poręczny i zwrotny, a jego zestrojone z myślą o komforcie zawieszenia umożliwiają całkiem agresywną jazdę. Przekonaliśmy się o tym, śmigając na co dzień po Wrocławiu i okolicach oraz zabierając go wielokrotnie na Tor Łódź.

Przy tej drugiej okazji sprawdziliśmy go podczas długich przelotów autostradowych. Mimo że producent klasyfikuje ten model jako maszynę typu Sport Adventure, taka jazda – mimo że możliwa – niewątpliwie nie jest jego żywiołem. Po pierwsze z powodu braku ochrony przed wiatrem i kaprysami pogody. Niewielka owiewka nad lampą nie zastąpi szyby, więc wszystko bierzesz na klatę. Po drugie, za sprawą silnika, który mimo że wkręca się chętnie i wykazuje umiarkowany apetyt na paliwo, wyraźnie męczy się na najwyższych obrotach. Owszem, udało mi się wycisnąć zeń zegarowe 157 km/h, jednak znacznie przyjemniej jedzie się, mając na budziku nie więcej niż 100–110 km/h.

 

Centrum dowodzenia. Ciekłokrystaliczny wyświetlacz nie poraża urodą, ale dostarcza niezbędnych informacji. W słoneczny dzień jest nieczytelny.
Hamulce Bybre (By Brembo), choć nieco tępe, działają całkiem przyzwoicie. Nieco do życzenia zostawia ABS, zwłaszcza na nierównościach.
W konsoli na zbiorniku umieszczono zestaw kontrolek, wśród których najbardziej rzuca się w oczy świecące non stop na niebiesko logo firmy Bajaj.

 

Zobacz też: Wizyta w fabryce Bajaj 

 

Silnik cały czas wibruje

Czuć to do tego stopnia, że po 250 km autostrady miałem wrażenie, jakbym kilka razy oberwał kijem po stopach. Wibracje są odczuwalne także na zbiorniku, zwłaszcza na jej styku z kanapą, co na początku wydaje się zabawne, jednak na dłuższą metę męczy.

Niewielkie rozmiary maszyny sprawiają, że motocykl łatwo przerzuca się ze złożenia w złożenie, niemniej podczas długiej jazdy na wprost trudno znaleźć wygodną pozycję. Można się co najwyżej przesunąć w tył lub w przód o kilka centymetrów lub położyć na zbiorniku. A skoro o zbiorniku mowa, to 13-litrowy bak pozwala przejechać ponad 250 km. Przy czym średnie zużycie paliwa oscyluje w okolicach 4,4 l  na setkę (na torze wzrosło do 4,8). Moc 35 KM może i nie rzuca na kolana, niemniej w mieście w zupełności wystarcza, a i poza nim nie czyni z Dominara 400 zawalidrogi. Skrzynia o sześciu przełożeniach pracuje lekko, a sprzęgło z antyhoppingiem – obsługiwane brzydką, pozbawioną regulacji klamką – ułatwia życie podczas ostrzejszej jazdy. Hamulcom brak jadowitości i precyzyjnego punktu zadziałania, niemniej, choć tępe, są skuteczne. Gorzej z ABS-em, który niekiedy głupieje na dziurach i za szybko wkracza do akcji.

 

Full Kontakt. Bajaj lubi zakręty, nie dziwne więc, że przyciera o asfalt. Szkoda tylko, że z prawej jako pierwszy szoruje nie podnóżek, lecz tłumik.
Przełączniki na kierownicy są dobrze rozmieszczone i działają. Ich nawiązujący do lat 80. wygląd przypomina, że jest to budżetowa maszyna.
Zgrabny tyłeczek. Tylna lampa na LED-ach wygląda fajnie, a solidne uchwyty pozwalają zamocować bagaż i oszczędzają stresu pasażerowi.

 

Zero awarii

Na tym koniec krótkiej przecież wyliczanki braków. Co ważne, brzydkie klamki, przełączniki i lusterka, w których widać głównie łokcie, można pokonać jednym celnym strzałem – ceną. Zastanawialiśmy się, jak będzie z awaryjnością. Pod tym względem Bajaj zawiódł: nie dzieje się zupełnie nic, a powodem jedynej wizyty w serwisie był przegląd po 1000 km. Wymiana oleju i filtrów oraz staranne sprawdzenie wszystkiego kosztowało 360 zł i zajęło jeden dzień.

 

Dominar 400 dane techniczne:  
Silnik: 4-suwowy, 1-cylindrowy, chłodzony cieczą, rozrząd DOHC, 4 zawory na cylinder.      
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło z antyhoppingiem, skrzynia 6-biegowa, napęd łańcuchem.   
Śr. cylindra x skok tłoka 89 x 60 mm                  
Pojemność skokowa 373,3 cm3                  
Stopień sprężania 11,3:1                    
Moc maks. 35 KM (25,73 kW) przy 8000 obr/min              
Maks. moment obr. 35 Nm przy 6500 obr/min                 
Rama podwójna, grzbietowa, ze stali                
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy. śr. goleni 43 mm, tył – dwuramienny wahacz, centralny amortyzator z systemem dźwigni.
Hamulce: przód – jedna tarcza, śr. 320 mm, pływający zacisk 2-tłoczkowy, tył – jedna tarcza, śr. 230 mm, zacisk 1-tłoczkowy, ABS
Rozmiary opon p/t 110/70-17 / 150/60-17                
WYMIARY I MASY                      
Rozstaw osi 1455 mm                    
Kąt główki ramy 62°                    
Skoki zawieszeń p/t 131/110 mm                  
Wysokość kanapy 800 mm                    
Masa z paliwem 180 kg                    
Przeglądy co 5000 km                   
Poj. zbiornika paliwa 13 l                    
Cena 14 999 zł                    

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Zanim przyszła wiosna Dominar 400 przejechał w naszym teście dokładnie 7078 km. Ten dystans przetrwał w zaskakująco dobrym stanie. Czy polubił polską zimę? Czy zaprzyjaźnił się z rdzą? Ciekawy? Czytaj dalej.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij