[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.8

Elektryczny skuter Askoll eS3. Kilometr za 2 grosze?!

W przeciwieństwie do samochodów, elektryczne dwa koła dopiero od niedawna próbują zadomowić się na rynku. Klientów kuszą niskimi kosztami eksploatacji i wjazdem do miejsc, do których zwykłe motocykle mają zakaz wstępu.

Elektryczny silnik nie jest w stanie zastąpić ani brzemienia silnika spalinowego, ani zapachu benzyny. Czy tego chcesz, czy nie, na rynku pojawia się coraz więcej pojazdów zasilanych prądem. W ekologiczny rynek wchodzą nawet najbardziej zatwardziali producenci. Przykład? W połowie listopada Harley-Davidson oficjalnie zaprezentował elektrycznego nakeda o nazwie LiveWire, a Piaggio wypuściło Vespę Electricca zasilaną prądem.

Szczerze mówiąc znacznie bardziej fascynują mnie silniki benzynowe. Jest jednak druga strona tego medalu. Elektryczne jednoślady wyznaczają nowe kierunki rozwoju motoryzacji i mają pozytywny wpływ dla środowiska. Postanowiłem więc przetestować debiutujący na polskim rynku elektryczny skuter włoskiej marki Askoll.

REKLAMA

Elektryczny skuter: Askoll eS3

ES3 to najbogatsza i najmocniejsza z kilku wersji. Napędza ją silnik generujący 3000W, czyli 4 KM mocy. Wynik nie powala na kolana, ale pozwala na sprawne przemieszczenie się w mieście z punktu A do punktu B. ES3 rozpędza się do maksymalnych 73 km/h, a więc pod względem osiągów klasyfikuje się pomiędzy 50-tką, a 125-tką, czyli na kategorię prawa jazdy B  (od minimum 3 lat) lub A1.

Pierwsze zaskoczenie - ten skuter nie ma wydechu! Drugie, równie zdumiewające - dźwięk silnika, a właściwie jego brak. Askoll, podczas jazdy wydaje zaskakująco cichy świst. Wydawać by się mogło, że nie ma to większego znaczenia, ale nic bardziej mylnego. Kierowcy samochodów i piesi przyzwyczaili się do dźwięku silników spalinowych, przez co często nie zauważali, że jadę tuż obok nich.

Uruchomienia Askolla jest podobne do odpalenia skutera z silnikiem spalinowym. Przekręcasz kluczyk, naciskasz lewą klamkę hamulca i z prawej strony kierownicy przytrzymujesz przycisk „rozrusznika” aż do momentu gdy skuter nie wyda charakterystycznego dźwięku informującego o gotowości do jazdy. Przełącznik na kierownicy pozwalają wybrać jeden z trzech trybów. Oczywiście im wyższy tryb tym wyższa prędkość maksymalna i lepsze przyspieszenie, ale niższy zasięg.

Najwolniejszy tryb Askolla pozwala na przejechanie dystansu około 90 km z prędkością maksymalną 45 km/h. Tryb drugi rozpędza skuter do maksymalnych 60 km/h, ale zasięg spada wtedy do około 70 km. Najszybszy i zarazem najmniej ekonomiczny tryb zapewnia prędkość maksymalną na poziomie 73 km/h i zasięg około 50 km.

Jest też funkcja odzyskiwania energii, która podładowywała akumulator w momentach gdy nie dodawałem gazu, a koła skutera kręciły się (np. gdy dojeżdżałem do skrzyżowania i hamowałem). Różnica pomiędzy włączonym i wyłączonym trybem jest nieodczuwalna. Warto jej używać, bo o kilka procent zwiększa zasięg całkowity.

REKLAMA

REKLAMA

92 km za 1 zł i 87 groszy

Askoll to typowy mieszczuch. Do 45 km/h osiąga dość szybko, ale wyższe prędkości rozwija z lekkim trudem. Nie ma mowy o szaleństwie, ale za to liniowo oddaje moc bo silniki elektryczne nie muszą wkręcać się na obroty by osiągnąć pełny moment obrotowy. To dlatego większe, napędzane prądem motocykle znakomicie przyspieszają (np. Zero SR ma 3,3 s do setki).

Przejechanie 92 km Askollem eS3 kosztuje 1,87 zł. Naładowanie baterii po takim przebiegu pochłonęło 3,62 kWh energii (1 kWh kosztuje 51 gr). To zaskakująco dobry wynik - taniej może być chyba tylko rowerem.

REKLAMA

Charging…

Naładowanie jednej baterii zajmuje około 4 godziny. Bardzo przydatną funkcją w modelu eS3 są wyjmowane akumulatory. Wystarczy odłączyć wtyczki i zabrać je ze sobą do domu (zadanie ułatwiają wygodne uchwyty). Dla osób nie mających garażu z dostępem do prądu to przydatny bajer. Przenośna ładowarka na standardową wtyczkę 230V pozwala na ładowanie w danym momencie tylko jednego akumulatora. Zapomnij o stacjach ładowania np. przy supermarketach - Askoll nie ma wtyczki pozwalającej na korzystanie z nich. Warto dodać, że skuter potrzebuje do jazdy tylko jednej baterii. Niestety oznacza to spadek zasięgu maksymalnego do około 50 km i prędkości maksymalnej do około 50 km/h.

Przejechanie podobnego dystansu skuterem spalinowym kosztuje 12 zł, czyli ponad 6 razy więcej (przyjmując zużycie paliwa 2,5l/100km i koszt benzyny 4,80 zł)! Te liczby dają do myślenia, tym bardziej jeśli skuter służy ci jako środek transportu  praca/szkoła – dom.

Zapytacie: „A co ze zużyciem części?” Pomijając kwestię opon i klocków hamulcowych, producent twierdzi, że skuter wymaga tylko i wyłącznie wymiany paska napędowego co 4000 km. Według obietnic producenta wydajność akumulatorów spada ze 100% do 80 % dopiero po 800 cyklach ładowania, czyli teoretycznie po przejechaniu 70 tysięcy kilometrów.

Pod względem rozmiarów skuter klasyfikuje się wśród konkurentów klasy 50 cm3. Ledwo się na nim zmieściłem, ale trzeba wziąć poprawkę, że jestem wysoki bo mam 186 cm. Niższe osoby nie będą miały powodów do narzekań. W najwyższym modelu eS3 jest też miejsce dla pasażera/ki. Zmieścił się na nim 10-latek, czyli miejsce jest symboliczne.

Minusem Askolla są amortyzatory, które źle radzą sobie z kostką brukową i nierównym asfaltem. Mogłyby tłumić nieco lepiej wtedy byłoby OK. Duże, 16-calowe ratują sprawę i dzięki nim jazda nie sprawia większego dyskomfortu. Kokpit z dużym, analogowym prędkościomierzem jest czytelny, a ciekłokrystaliczny wyświetlacz umieszczony tuż pod nim pokazuje godzinę, zasięg całkowity, stan naładowania poszczególnych akumulatorów (w procentach) i przebieg dzienny.

 

REKLAMA

Hamulce Askolla spełniają swoje zadanie, ale do awaryjnego hamowania musiałem użyć więcej siły i nacisnąć klamkę nie dwoma, a czterema palcami. Z przodu jest tarczowy hamulec a z tyłu bęben. Co ciekawe wciśnięcie prawej klamki uruchamia tylko przedni hamulec, a wciśnięcie lewej klamki uruchamia nie tylko tył, ale i przód. To tzw. system Combined Braking System (w skrócie CBS), który zastępuje działanie ABS-u, czyli poprawia bezpieczeństwo i zapobiega uślizgom kół na mokrej nawierzchni. Producenci decydują się zastosowanie CBS-u w małych pojemnościach by obniżyć koszty produkcji (ABS jest znacznie droższym rozwiązaniem).

Plus należy się przede wszystkim za plastiki, które zostały spasowane z dość dobrą dokładnością i w czasie jazdy po nierównościach nie wydają niepokojących dźwięków. Podobać może się też szary matowy lakier i dostępne w opcji akcesoryjna szyba nieźle chroniąca od deszczu oraz kufer na kask.

REKLAMA

Schowek pod siedzeniem? Zapomnij! Znajdują się w nim dwa akumulatory i ładowarka. Jest za to zamykany na kluczyk schowek pod kierownicą w którym zmieściły się rękawice i telefon. Ukryto w nim gniazdko zapalniczki, dzięki któremu w awaryjnej sytuacji można podładować telefon.

Spalinowy czy elektryczny?

Najdroższa wersja Askolla eS kosztuje aż 16 790 zł, a najtańsza 11 290 zł. Nie ma co ukrywać - to całkiem spora suma. Spalinowy skuter o podobnych osiągach można kupić już za 6400 zł (np. Kymco Agility 50). To oznacza, że zakup najtańszego Askolla zwróci Ci się dopiero po przejechaniu minimum 40 000 km, co w przypadku skutera o mocy 4 KM jest trudne do osiągnięcia. Szkoda, że w Polsce nie istnieją dofinansowania na zakup pojazdu elektrycznego... Wtedy kupno Askolla byłoby znacznie bardziej opłacalne.

Niedługo ten stan może się zmienić. Już dziś pojazdy elektryczne np. we Wrocławiu mogą legalnie poruszać się po buspasach. Nie zapominaj też o wprowadzonej w 2018 roku ustawie o elektromobilności. Mówi ona, że już niebawem w większych miastach pojawią się strefy czystego transportu. Po których pojazdy elektryczne będą mogły poruszać się bez ograniczeń i bez dodatkowych opłat, a spalinowe trzeba będzie zostawić na parkingu z dala od centrum. Pierwsza taka strefa od 6 stycznia działa w Krakowie.

Askolla można też zaparkować w innych nietypowych miejscach. Dowód? W trakcie testów trzymałem go na korytarzu w redakcji. Elektryczny skuter po pierwsze jest cichy, a po drugie nawet w zamkniętych pomieszczeniach nie pozostawia po sobie zapachu benzyny i spalin.

zobacz galerię

Zobacz również:
Jet Force Compressor – pierwszy na świecie skuter doładowany sprężarką – nieźle namieszał w segmencie sportowym, gdzie i bez tego nie było przecież nudno.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij