[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
2.6

H-D Sportster Forty-Eight vs Triumph Bonneville Bobber

Za garść dolarów można w pięknym stylu odjechać w kierunku zachodzącego słońca. Czy Clint Eastwood wybrałby Harleya-Davisona, czy odjechałby na Triumphie? To może rozstrzygnąć tylko pojedynek w samo południe... 

Rewolwerowiec z krwi i kości z pewnością jeździłby bobberem. Te maszyny są bowiem przeznaczone dla miłośników przemierzania przestrzeni w poszukiwaniu przygód, a do tego dzięki odrzuceniu wszystkich zbędnych ozdobników są one uosobieniem wolności. Nie bez znaczenia jest też to, że wyróżniają się w tłumie. 

Wiadomo, że każdy rewolwerowiec podróżuje samotnie, dlatego nie dziwią pojedyncze kanapy tych rumaków. Zresztą znakomicie wyglądające siodło Triumpha będzie się dobrze kojarzyć każdemu kowbojowi. Mało tego – można je odsunąć od zbiornika o 30 mm. Mimo to ani Triumph, ani Harley nie należą do najwygodniejszych. O ile na początku będziesz się krzywił na zasięg (niecałe 150 km Harley i prawie 200 km Triumpha), o tyle po kilkudziesięciu kilometrach zrozumiesz, że każdy pretekst do rozprostowania kości jest dobry.

REKLAMA

 

REKLAMA

REKLAMA

Harley hamuje!

Na Triumphie buty wygodnie oprzesz na przepięknych, zamontowanych daleko z przodu i dość wysoko podnóżkach. Sety odlano z aluminium, dbając przy tym o styl. Spodoba ci się również jakość użytych materiałów oraz dbałość o wykonanie Triumpha. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu są boczne osłony (pod kanapą), które wykonano z plastiku, a nie z blachy. Jeśli cię to nie boli, będziesz cieszył oczy czystą linią – wszystkie przewody i dodatkowe elementy ładnie pochowano, więc nic nie zaburza wyglądu.

Harley pod tym względem wypada dość niechlujnie na tle Triumpha. Wy­znawcy marki chyba już się z tym pogodzili, niemniej śruby wyglądające jak wyjęte z betoniarki czy kłębowisko przewodów przypominające gniazdo węży w okolicy główki ramy nadal przeszkadzają.

REKLAMA

Amerykanie przeskoczyli nad kłodą, którą rzucili biurokraci. Silnik Evolution zewnętrznie się nie zmienił. 

 Montowane u dołu lusterka wyglądają bajerancko. Trzeba przyzwyczaić się do tego rozwiązania.

W prostocie siła: najważniejsze informacje masz podane czarno na białym.

 

Na szczęście Harley ma też zalety. Nigdy się nie spodziewałem, że to powiem, ale taka jest prawda: Harley ma skuteczne hamulce! Co więcej, na głowę bije pod tym względem Triumpha. Na brytyjskiej maszynie musisz wziąć klamkę hamulca w żelazny uścisk, a efekt jest co najwyżej taki sobie. Tępe działanie i rozmyty punkt zadziałania to największe wady. Z kolei na Forty-Eightcie mimo użycia dużo mniejszej siły uzyskasz lepsze efekty. Niestety, na mokrym i zimnym asfalcie cały efekt psują opony Michelin Scorcher. Ich nędzna przyczepność zmusza ABS do szybkiej interwencji. Z tego powodu Triumph pozostawia dużo lepsze wrażenie, gdy pada.

 

REKLAMA

Poręczniej na H-D

Drugim celnym strzałem na korzyść Harleya jest poręczność. Forty-Eight ma z przodu grubaśną oponę (130/90-16), mimo to jest poręczniejszy od Bobbera (100/19-19). Podczas jazdy na wprost Bobber imponuje stabilnością, ale to przeszkadza, gdy zamierzasz skręcić. Złożenie wymaga użycia niemałej siły. A szybko następujące po sobie naprzemienne zakręty, jakie dość często występują poza Dzikim Zachodem, wymagają sporej pracy i balansu ciałem. Podnóżki nie są bowiem zamontowane tak wysoko, jak by się wydawało. To wrażenie potęguje nisko umieszczone siodło (715 mm od gleby). Mało tego – jeśli chciałbyś szybciej przejeżdżać zakręty, to pamiętaj, że zaraz po podnóżkach przytrzesz wydechami. Nie pozostaje nic innego, jak wrzucić na luz i zachwycać się widokami oraz soczystym basem dudniącym z puszek wydechu.

Strzał nr 3: Harley jest cichszy od Triumpha! Tym razem Anglicy górą. Dźwięk legendarnej V-dwójki 45O jest skutecznie wyciszany przez oryginalne wydechy. W tej sytuacji nie dziwi mnie już rosnąca popularność Akrapoviča wśród harleyowców... Mniej efektowna kanapa Harleya zapewnia podobny komfort, jak na Bobberze. Niscy pochwalą, że jest o 5 mm niżej niż w Triumphie. Długonogim może przeszkadzać wystająca z prawej strony obudowa filtra powietrza.

REKLAMA

Nawet na Dzikim Zachodzie wierzchowiec musiał dobrze wyglądać, ale przede wszystkim świetnie spisywać się na co dzień. A z tym nie jest łatwo w obu przypadkach. Żeby zabrać jakiś dodatkowy bagaż, musisz trochę pokombinować. W razie czego zawsze pozostaje plecak.


Nowoczesność w klasycznym opakowaniu – rzędowy twin pozytywnie cię zaskoczy.

Podnóżki i boczną podstawkę odlano z aluminium, mimo to wyglądają jak milion dolarów. To cieszy! 

Tego Harley nie ma – dbałość o detale rzuca na kolana. Przykład: zamknięcie skrzynki na akumulator.

Evolution wymięka

Konserwatywny do bólu V2 Evolution Harrego (laski popychacza i cztery wałki rozrządu w piwnicy) musi uznać wyższość nowoczesnego rzędowego twina. W silniku Triumpha pracuje wał korbowy z czopami korbowodów przesuniętymi o 270°. Ta jednostka napędowa już od 2000 obr/min bez chwili wahania bierze się do roboty.

Odkąd powstały motocykle, ludzie się ścigają, więc bez wyrzutów sumienia stajemy do pojedynku. Harley od 0 do 100 km/h rozpędzał się w 5,3 sekundy. U Triumpha trwało to o 0,4 sekundy krócej. Od 0 do 140 km/h było jeszcze gorzej: 10,5 do 8,8 sekundy. Czyli bezwarunkowa kapitulacja? Nie do końca, bo Forty-Eight odgryzł się elastycznością. Rozpędzenie go z 60 do 100 km/h zajęło 5,4 sekundy, czyli o 0,4 sekundy krócej niż Triumph. Ważne: Harley dysponuje pięciobiegową skrzynią i lubi ciut wyższe obroty, więc zejście poniżej 2500 obr/min powoduje nasilone good vibrations i szarpanie pasem. Lepiej zredukować. U Triumpha ciekawostką jest ograniczenie mocy na dwóch ostatnich biegach. Na czwórce masz do dyspozycji o 6 KM więcej niż na szóstce.

REKLAMA

REKLAMA

Idź za głosem serca

Obu sprzętom bliżej do Lucky Luke’a niż do czarnych charakterów z Dzikiego Zachodu wlewających w siebie hektolitry whiskey. À propos picia: Harley spalił średnio 5,4 l/100 km, a Triumph o 0,8 l/100 km mniej. Niezbyt duże zbiorniki obu bike’ów (H-D 7,9 l, Triumph 9,1 l) wymuszają dość częste postoje.

Jeśli kochasz westernowe klimaty, oba te sprzęty ci przypasują. Rozum przemawia za Triumphem, mimo że kosztuje o ponad 2000 zł więcej niż Harley, ale serce...

REKLAMA

 

Podsumowanie.

Zdeklarowanych harleyowców i tak nic nie powstrzyma przed postawieniem w garażu Forty-Eighta. Jednak nie ma się co oszukiwać – Harley zdążył się już postarzeć. Tyle że jego charakterowi nie przynosi to najmniejszej szkody. 
Triumph ma swój charaterek, a do tego jest lepiej wykonany i bardziej zwraca uwagę. Przy czym różnica w cenie nie rzuca na kolana. Co ważne – przy każdym tankowaniu otoczy cię krąg ciekawskich. Jeśli zawsze chciałeś być celebrytą, bierz go w ciemno.

 

 

Harley-Davidson Sportster Forty-Eight - dane techniczne

Silnik chłodzony powietrzem, V2, pojemność 1202 cm3, moc 67 KM (49 kW) przy 6000 obr/min, maks. moment obrotowy 96 Nm przy 3500 obr/min, podwójna rama kołyskowa ze stali, widelec teleskopowy, wysokość kanapy 710 mm, opony 130/90 B16 i 150/80 B16, masa z paliwem 253 kg, pojemność zbiornika paliwa 7,9 l, prędkość maksymalna 180 km/h, przyspieszenie 
0-100 km/h 5,3 s, cena od 55 000 zł.

 

Triumph Bonneville Bobber - dane techniczne

Silnik chłodzony cieczą, dwucylindrowy, rzędowy, pojemność 1197 cm3, moc 77 KM (57 kW) przy 6100 obr/min, maks. moment obrotowy 106 Nm przy 4000 obr/min, podwójna rama kołyskowa ze stali, widelec teleskopowy, wysokość kanapy 715 mm, opony 100/90-19 i 150/80 R16, masa z paliwem 244 kg, pojemność zbiornika paliwa 9,1 l, prędkość maks. 177 km/h, przyspieszenie 0-100 km/h 4,9 s, cena 57 500 zł

 

 

Wykresy mocy i momentu

Moc maksymalna Harleya, mimo dostosowania jego silnika do wymagań normy Euro 4, pozostała niezmieniona, co potwierdziła hamownia. Wolna od bajerów w rodzaju różnych map zapłonu i ograniczeń w zależności od zapiętego biegu, V-dwójka daje z siebie wszystko.

Zupełnie inaczej rzecz się ma z nowo zaprojektowanym rzędowym twinem Bobbera. Na obu trybach pracy (Road i Rain) moc jest taka sama. Przy prędkości 200 km/h (do uzyskania tylko na hamowni) moc na dwóch najwyższych biegach jest kastrowana. Pełny power jest dostępny tylko na czwórce. Mimo to na szósce Bobber ma nieco więcej pary niż Forty-Eight. W czasie jazdy różnice są niemal niewyczuwalne. OPba silniki rysują piękne, równomierne krzywe z mocnym środkowym zakresem.

 

* – moc na wale korbowym, pomiary na hamowni Dynojet 250, maksymalny możliwy błąd ±5%

  

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij