Harley-Davidson Dyna Street Bob i Sportster 1200 Custom Limited 2013

Harley-Davidson, z okazji swych 110. urodzin, zaprezentował kolejną wersję Street Boba oraz dwa nowe Sportstery: XL 1200 Custom CA i XL 1200 Custom CB.
Już 110 lat minęło od chwili, gdy z fabryki w Milwaukee wyjechał pierwszy motocykl Harley- -Davidson. Od tego czasu marka obrosła taką legendą, że dziś mówi się, iż sprzedaje styl życia, a motocykle są tylko dodatkiem do niego. 

Jako że w Milwaukee tradycja to rzecz święta, i ten jubileusz uczczono. Zaczęto od zmian w ofercie. Wypadły z niej dwa Sportstery: 1200 Nightster i XR 1200 X oraz Electra Glide Classic, pojawił się natomiast 1200 Custom w limitowanej edycji. Sprzęt będzie dostępny w dwóch wersjach: XL 1200 CA (48 175 zł) i XL 1200 CB (46 900 zł).

Wersję CA utrzymano w stylistyce samochodowych wyścigów NASCAR – dostała dynamiczne malowanie i piękne odlewane felgi. W wersji CB natomiast widać elementy choppera i bobbera. W odróżnieniu od CA, w CB zastosowano szprychowane koła i kierownicę typu Mini-Apehanger. Popularna w niektórych krajach Europy Dyna Street Bob także została odświeżona.

Nasi tam byli i testowali
Street Boba oraz Sportstera 1200 Customa CA Limited Edition. W siodle Street Boba można się z początku poczuć prawie jak w dobrze znanym miejscu. Prawie. Bowiem każdy, kto zna poprzednie modele, stwierdzi, że kierownicę zamocowano ciut wyżej. W rzeczywistości jednak to nie kierownica, lecz podwyższające ją o 30 mm uchwyty uległy zmianie. Przy okazji osadzono je w gumowych tulejach, co ma zredukować wibracje. Na co dzień zmiana ta nie ma większego znaczenia. Jedynie drobniejsi bikerzy odczują to podczas zawracania, będą bowiem musieli mocniej wyciągnąć ręce.

  H-D Sportster 1200 Custom Limited
Wersja CA w ubranku NASCAR look.  
 
 
 Miejsce dla przycisku zmieniającego wyświetlane parametry wybrano niefortunnie – pod zegarem. Pedał hamulca w dalszym ciągu nie ma regulacji. A przydałaby się. 

Mimo zmian, good vibrations nadal są obecne, a w trakcie dłuższych przelotów autostradą czuć, jak mocowanie w gumach wyłapuje wibracje o wysokich częstotliwościach. Pozostałe modyfi kacje Street Boba dotyczą wyglądu: golenie widelca i obudowa akumulatora są teraz lakierowane na czarno, zniknęła też tylna lampa, a światła pozycyjne i stopu są zintegrowane z tylnymi kierunkowskazami. Dzięki temu zadupek zyskał na stylu i aż się prosi, by numer rejestracyjny zamocować z boku.

H-D Dyna Street Bob  
  
  Street Bob to coś w sam raz dla dzisiejszych easy riderów.
 
 
Tylne światło oraz stop zintegrowano z kierunkowskazami. Tylny błotnik nieco skrócono.  W modelach na sezon 2013 uchwyty kierownicy są osadzone w gumowych tulejach. 

Street Bob jest w dalszym ciągu maszyną dla ortodoksów. Jesteś tylko ty i widlak o pojemności 1585 cm3, zapewniający 76 KM przy 5250 obr/min i gwarantujący doskonałe samopoczucie. Gang silnika dzięki przepustnicom w wydechu brzmi naprawdę nieźle, przedni hebel – choć tylko z jedną tarczą – dobrze spełnia swoje zadanie. Typowe dla nowego Street Boba, tak jak i dla starego, są niewielkie skoki zawieszeń, pojedyncza kanapa i wyluzowana pozycja bikera. Wystarczy 56 300 zł (z ABS-em 58 300 zł) i możesz dołączyć do grupy easy riderów.

 
  
 Pozbawiony tylnej lampy (stop w kierunkach) nowy Street Bob jest bardziej stylowy. Za wersję z ABS-em trzeba wyłożyć 58 300 zł.

Za 1200 Customa w wersji CA trzeba wyłożyć 48 175 zł. Model specjalny kusi malowaniem i pięknymi odlewanymi felgami obutymi w grubaśne opony, co przywodzi na myśl amerykańskie muscle cars z lat 70. ubiegłego wieku. Stąd nazwa NASCAR look (od National Association for Stock Car Auto Racing), która jest hołdem dla cieszącej się w USA ogromną popularnością serii wyścigów. Opony o rozmiarach 130/90 z przodu i 150/80 z tyłu, w które obuto pięcioszprychowe felgi, sprawiają wrażenie potężnych w zestawieniu z dość delikatną sylwetką maszyny. Mimo to CA prowadzi się naprawdę lekko. Niska pozycja jeźdźca – kanapę ulokowano na wysokości zaledwie 710 mm – w połączeniu z odpowiednio osadzonymi podnóżkami oraz dobrze leżącą w rękach kierownicą Drag- Bar na bank znajdzie uznanie u niższych motocyklistów, którzy siedzą w zrelaksowanej pozycji i panują nad sytuacją.

 
 
 
 Sportster ma sport tylko w nazwie – zapomnij o głębokich złożeniach.

Z uwagi na niewielkie skoki zawieszeń nie należy natomiast oczekiwać nadmiernego komfortu. Skok 54 mm z tyłu da sobie wprawdzie radę z pokrywą studzienki kanalizacyjnej i niewielkimi dziurami w nawierzchni, ale to raczej wszystko. 1200-centymetrowy, ponadczasowy widlak jak zawsze zachwyca, a moc 67 KM generowana przy 5700 obr/min wystarczy, by uciec przed rzeczywistością.

REKLAMA

REKLAMA

No to co? Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Niech nigdy nie zabraknie good vibrations spod znaku H-D!

zobacz galerię

Zobacz również:
Motocyklowy silnik widlasty jest dla wielu najlepszym, co mogło się zdarzyć. Ponieważ jednak księgowi inaczej patrzą na świat niż my, motocykliści, dzisiaj tego typu jednostki napędowe są coraz rzadsze. Suzuki SV 650 i V-Strom 650 wydają się tym nie przejmować. czas się ich nie ima...
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA