[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.8

Harley-Davidson FXDR 114 - świetny motocykl i kiepska nazwa

Przez lata modele Harleya nosiły wpadające w ucho nazwy: Street Bob, Breakout, Fat Boy, Road King, w najgorszym razie Seventy-Two lub Forty-Eight. Na ich tle kod „FXDR” brzmi sucho i bez polotu. A szkoda, bo o tej maszynie można powiedzieć wiele dobrego.

Przez dziesięciolecia Harley przyzwyczaił świat do dobranych z mniejszym lub większym, ale zawsze z polotem nazw modeli. FXDR 114 brzmi przy nich jak efekt niestrawności i prowokuje pytanie: co artysta miał na myśli? Czy jest to nawiązanie do „F/X” (polski tytuł „FX – efekty specjalne”) – filmu sensacyjnego z 1986 r. z Bryanem Brownem w roli głównej? A może do robotów R2D2 i C-3PO z „Gwiezdnych wojen”? Użycie fabrycznego kodu jako nazwy jest banalne jak na kolesi z Milwaukee. Warhog, Big Boss lub Skul Face to byłoby coś, ale FXDR?! Niemniej czerwone R w nazwie (nieco przypominające tę literę ze sportowych maszyn Suzuki) zaintrygowało mnie.

FXDR 114 rzuca się w oczy

Cała maszyna jest zresztą intrygująca, bo wygląda jak mieszanka cech nowego Fat Boba,­ Breakouta i pojazdu Batmana. Proste, surowe linie, bijący po oczach ogromny filtr powietrza, krótki, masywny zadupek, spory zbiornik i szeroki tylny kapeć, nakryty będącym kompletną obsuwą błotnikiem, nadają mu brutalnego charakteru. To wrażenie podkreślają futurystyczny wydech i mająca formę masywnych clip-onów kierownica. Nawet gdy stoi, FXDR 114 wygląda groźnie, a efekt ten potęguje odpalenie silnika. Widlak mający pojemność 1868 cm3, czyli 114 cali3, brzmi jak na maszynę z Milwaukee przystało – soczyście, lecz niezbyt nachalnie. W efekcie, zamiast siać trwogę, wabi i wzbudza zainteresowanie. Dzieciaki na parkingu, ludzie ze stojących na światłach samochodów, koleś, który przybiegł z budowy, niedaleko której się zatrzymałem – dawno nie zagadywało mnie o motocykl aż tyle osób. Jedno jest pewne: jeżeli chcesz zwracać na siebie uwagę, oto motocykl dla ciebie.

REKLAMA

 

Jest szybki i jak na swą wielkość całkiem zwrotny. Ten Harley to prawdziwy uliczny rozrabiaka.

 

Co istotne, FXDR jest z tobą szczery: nie udaje dwumiejscowego ani nie ściemnia, że jest lekki i łatwy w obsłudze. To motocykl dla silnego faceta, który wie, czego chce, i potrafi to wyegzekwować. Czuć, że bike jest ciężki i wielki, a mimo to szybko zdobywa zaufanie. Fakt, nie do końca pasowała mi pozycja za sterami – wolałbym, by kierownica była nieco bliżej i ciut wyżej. W oryginalnej konfiguracji wymusza ona bowiem pochylenie w przód i wyciągnięcie się nad niemal 17-litrowym zbiornikiem. Gdy pokonywałem pierwsze metry przeszło mi przez myśl, że sety podnóżków mogłyby być odrobinę niżej.

Ten Harley to petarda na kołach

Wystarczyło jednak włączyć się do ruchu, abym zapomniał o wszystkich tych drobiazgach, bo FXDR to prawdziwa petarda na kołach. Generujący 91 KM silnik dostarcza aż 160 Nm momentu obrotowego i dysponuje wręcz potwornym kopem. Tak więc pochylona pozycja ma sens – przeleciało mi przez myśl – a niżej zamontowane podnóżki ograniczałyby prześwit w złożeniu. Mimo że motocykl nie grzeszy poręcznością, jest zaskakująco zwrotny i da się nim pojechać naprawdę ostro. Najpierw jednak trzeba się z nim oswoić.

REKLAMA

REKLAMA

 

REKLAMA
Ale o co chodzi...? Nie, to nie jest kokpit lekkiego enduro... Jasne że zwykle treść jest ważniejsza od formy, niemniej ktoś tu najwyraźniej przesadził.
Muzyka dla ucha. Wydech brzmi nieźle, choć kilka decybeli więcej by mu nie zaszkodziło. Zdania co do jego wyglądu są podzielone.

 

Pierwsze kilometry upłynęły mi na radosnym kręceniu rolgazem. Co światła, to ostry start. W sumie silnik mógłby być trochę głośniejszy, bo każde odkręcenie gazu daje niesamowitą frajdę. Fajne jest to, że nie ma tu typowego dla starszych Harleyów brutalnego odcięcia obrotów. Wszystko dzieje się płynnie i niemal nieodczuwalnie. Podczas szybkiego startu nie denerwują szarpnięcia towarzyszące wbijaniu kolejnych biegów.

Twarda skrzynia biegów

Mimo że skoki dźwigni są wyraźnie mniejsze niż kiedyś, skrzynia biegów nie wyprze się swojego pochodzenia. Przełożenia wchodzą twardo, a jedynka z typowym dla Harleya łupnięciem. Trzeba to polubić lub co najmniej na to zobojętnieć, bo inaczej się nie da. Do obsługi sprzęgła i hamulca warto mieć łapy jak kowal, bo wielkie klamki nie mają regulacji. Duże są także przełączniki, a kierownica ma średnicę trzonka od łopaty.

 

We dwójkę? Zapomnij! Na razie FXDR jest maszyną dla samotnego wilka. Z tyłu jest jednak miejsce na symboliczny zydelek dla pasażera.
Stylowo ale... Wlew paliwa to perełka. Aż miło popatrzeć. Niestety, nie jest zamykany, co wobec tego, że żyjemy nad Wisłą, może mieć przykre następstwa.
Wypadek przy pracy – inaczej określić się tego nie da. Stelaż rejestracji, tylna lampa i błotnik to jakaś masakra. Dobrze, że istnieje rynek akcesoriów.

 

Przeciwieństwem jest centrum dowodzenia – mikroskopijne i nieciekawe. Główny wyświetlacz ma wielkość batonika, a panel z kontrolkami rozmiary listka gumy do żucia. Przypomina to kokpit lekkiego enduro i kryje się w niewielkiej owiewce, która całkiem sprawnie odchyla strugi powietrza. Mogłem się o tym przekonać, rozpędzając maszynę do zegarowych 180 km/h, przy czym nie był to jeszcze kres jej możliwości. Przyjemna jazda kończy się jednak powyżej 120 km/h. Podczas jazdy po zakrętach daje o sobie znać spora długość motocykla. FXDR jest o 5,5 cm dłuższy od Breakouta i 8,5 cm dłuższy od Fat Boba. Ma w związku z tym większy rozstaw osi – o 4 i 12 cm oraz wyżej ulokowaną kanapę – o 5,5 i 1 cm. Jest także nieco lżejszy – odpowiednio o 2 i 3 kg (co jest po części zasługą licznych elementów z plastiku).

FXDR korci do ostrej jazdy, nie jest to jednak streetfighter, lecz power cruiser i musisz na to wziąć poprawkę. Do wchodzenia w winkle trzeba sprzęta zmuszać, pamiętając przy tym o jego masie i gabarytach. Wymusza to specyficzny styl jazdy, ale nie psuje zabawy. W mieście bez stresu da się przemykać między autami. Przy czym jeśli trafisz na korek, spotka cię miła niespodzianka: na widok maszyny ludzie będą się uśmiechać i zrobią ci miejsce. Jak wspomniałem, maszyna nie boi się autostrad, ale dobrze radzi sobie też na bocznych drogach, nawet takich z ciut gorszym asfaltem. Jeżeli dziur jest niezbyt dużo, zawieszenia dają radę, więc jazda nie ma nic z gehenny. Co więcej, mimo szerokiego tylnego kapcia koleiny nie robią na nim większego wrażenia.

REKLAMA

Hamulce do poprawy                          

Rozczarowały mnie natomiast hamulce. Owszem, działają i zapewniają dość szybkie zatrzymanie maszyny, więc tragedii nie ma, są jednak tępe, wymagają mocnego uścisku w łapie i brak im wyraźnego punktu zadziałania. Co więcej, odniosłem wrażenie, że dozowanie tylnego jest lepsze niż przedniego. Inny wkurzający element to tylny błotnik, który nie dość że jest brzydki jak listopadowa noc, to na dodatek wcale nie chroni pleców podczas jazdy w deszczu. No i ta nieszczęsna nazwa motocykla, ale przecież nie będę się za nią znęcał na producencie.

 

REKLAMA
Dane techniczne: Harley-Davidson FXDR 114
Silnik: chłodzony powietrzem i cieczą, dwucylindrowy, czterosuwowy, V 45°, rozrząd OHV, cztery zawory na cylinder.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 6-biegowa, napęd tylnego koła pasem.
Śr. cylindra x skok tłoka: 102 x 114 mm
Pojemność skokowa: 1868 cm3
Stopień sprężania: 10,5:1
Moc maks. 91 KM (67 kW) przy 4500 obr/min
Maks. moment obrotowy: 160 Nm przy 3500 obr/min
Rama: podwójna, kołyskowa, z rur stalowych.
Zawieszenia: przód – nieregulowany widelec upside-down, tył – dwuramienny wahacz stalowy, pojedynczy, centralnie mocowany amortyzator z regulacją wstępnego napięcia sprężyny.
Hamulce: przód – dwie tarcze, zaciski 4-tłoczkowe, tył – jedna tarcza, zacisk 2-tłoczkowy, ABS.
Rozmiary opon p/t: 120/70-19 / 240/40-18
WYMIARY I MASY  
Długość 2425 mm
Rozstaw osi 1735 mm
Kąt główki ramy 34°
Wyprzedzenie 120 mm
Wysokość kanapy 720 mm
Masa z paliwem 303 kg
Poj. zbiornika paliwa 16,7 l
Cena (2018): od 110 140 zł
   

 

Prestiż kosztuje. FXDR 114 w malowaniu Industrial Gray Denim to wydatek 111 630 zł.

 

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Świat stanął na głowie! Honda – Najbardziej konserwatywna w sprawie bezpieczeństwa firma – powiedziała „dość!”. Efekt: możesz już kupić model CRF 450 L z fabryczną homologacją drogową i cieszyć się jazdą zarówno w terenie, jak i na drodze.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij