[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

Harley-Davidson Low Rider S powrócił na szosy.

Harley-Davidson Low Rider S powrócił po krótkiej nieobecności. Nowy model świetnie wygląda, nieźle się prowadzi i co najważniejsze ma silnik Milwaukee Eight w najlepszej z możliwych wersji o pojemności 114 cali sześciennych.

Goście z Harleya potrafią czerpać z historii i robią to w niezłym stylu. Pierwszego Low Ridera pokazali światu w 1977 roku podczas Daytona Bike Week na Florydzie. Bike miał łączyć elementy tradycyjne – ponadczasowy silnik, wąskie przednie koło – z nowoczesnymi, takimi jak aluminiowe obręcze. Po 42 latach od debiutu stoję przed najnowszą wersją – Low Riderem S. Spece z Milwaukee twierdzą, że z poprzednim modelem łączą go tylko osłona przedniego reflektora i klamki.

Nowego Low Ridera S napędza silnik Milwaukee Eight w wersji o pojemności 114 cali 3. 94 KM mocy i 155 Nm momentu – jest siła!
Wierny tradycji. Zegary wszystkich Low Riderów były umieszczone na zbiorniku jeden nad drugim. Tak jest i w najnowszej wersji
Pojedyncza kanapa to standard. Aby podróże we dwoje stały się możliwe, musisz sypnąć kasą i dokupić akcesoryjną dwuosobową.

Zobacz też: Harley-Davidson Low rider S (rocznik 2016) - czarny charakter z Milwaukee

W konstrukcji nowej ramy, która zadebiutowała dwa lata temu w rodzinie Softaili, centralny amortyzator został ukryty pod kanapą. Dzięki temu motocykl może być niski, choć dane techniczne w żaden sposób nie uzasadniają nazwy Low Rider. Kanapa znajduje się na wysokości 690 mm nad asfaltem. W tej kategorii bezsprzecznym rekordzistą jest Softail Slim, którego kanapę dzieli od asfaltu dystans zaledwie 660 mm. Ale Slim nie jest aż tak sportowy jak Low Rider S.

REKLAMA

REKLAMA

Zalety Milwaukee Eight                                                                           

Na Low Riderze S siedzi się wygodnie. Musisz się jednak przyzwyczaić, że podnóżki są umieszczone wysoko i wysunięte daleko do przodu. Zaskakująco cienka kierownica dobrze leży w dłoniach i przypomina nieco tę, którą widziałem w jednym ze Sportsterów. Przy moich 182 cm wzrostu nie narzekałem na pozycję, choć wydaje mi się, że jeśli jesteś wyższy, po dłuższej trasie będziesz marudził, że kąt ugięcia nóg w kolanach jest zbyt duży.

Pierwszy bieg wskakuje z charakterystycznym dla big twinów stuknięciem, które jest jednak o wiele cichsze niż w silnikach poprzedniej generacji. Sprzęgło działa lekko, a zmiana biegów jest precyzyjna. Oto zalety silnika Milwaukee Eight. Już po kilku metrach doceniam, że motocykl ma większą jego wersję – tę o pojemności 114 cali3, czyli 1868 cm3. 94 KM mocy oraz 155 Nm momentu robią robotę już od momentu ruszenia. Podczas jazdy doceniłem także dobrą reakcję na gaz, choć muszę dodać, że ciągle miałem z tyłu głowy, iż prawdziwe życie V-dwójki toczy się gdzieś między 1800 a 3500 obr/min. Kręcąc go wyżej nie zyskiwałem nic więcej oprócz wyższego zużycia paliwa. A gdzie się podziały pozytywne wibracje? Motocykl rzeczywiście nie trzęsie się tak jak starsze modele. Do podnóżków i kierownicy dociera tylko tyle wibracji, byś ani przez chwilę nie zapomniał, że jeździsz legendą. 

Jednym z gorszych pomysłów w Low Riderze S jest zastosowanie opon Michelin Scorcher 31. Co prawda szerokość tylnej gumy urosła ze 160 do godnych 180 mm, mimo to nie dam się przekonać, że to dobry wybór. Jazda à la horror zaczyna się w momencie, gdy spadnie deszcz. Wtedy Micheliny stają się piekielnie śliskie i nieprzewidywalne. Co prawda daleko na południu Stanów, gdzie ujeżdżałem Low Ridera S, tylko najstarsi pamiętają dni, kiedy padał deszcz, ale np. dla Brytyjczyków to żadna pociecha.

Model Low Rider narodził się w roku 1977 r i przez całe życie należał do rodziny Dyna. Najnowsza wersja jest Softailem. Wprawdzie nie jest on tak hardkorowy, jak Fat Bob, ale i tak to jeden z bardziej sportowych sprzętów tej linii.

 

Fat Bob to mój nr 1

Jazda po dziurach autostrady robi na Low Riderze S niewielkie wrażenie. Prowadzi się stabilnie i dokładnie wykonuje polecenia. Zawieszenia są jak na standardy Harleya twarde, a widelec mógłby działać precyzyjniej. Dwie tarcze w przednim kole działają skutecznie i precyzyjnie. To nie dziwi, bo są dziełem Brembo. Co prawda na zaciskach dumnie widnieje logo Harleya-Davidsona, ale na tarczach widać dyskretny znaczek włoskiej firmy.

Nowy Low Rider S jest cennym uzupełnieniem kolekcji Softaili i jednym z jej najbardziej sportowych modeli. Mimo to moim numerem 1 pozostaje Fat Bob i trudno to zmienić. Przynajmniej na razie.

Dane techniczne Harley-Davidson Low Rider S
silnik: dwucylindrowy czterosuwowy chłodzony powietrzem i olejem, kąt między cylindrami 45O, cztery zawory na cylinder, hydrauliczne popychacze, smarowanie z suchą miską olejową, wtrysk paliwa, średnica gardzieli 2 x Ø 55 mm, nieregulowany katalizator. 
elektryka: alternator 390 W, akumulator 12 V / 18 Ah. 
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, sześciobiegowa skrzynia biegów, napęd tylnego koła  paskiem zębatym, przełożenie wtórne 2,060.
Średnica x skok 102 x 114,3 mm
Pojemność 1868 cm3
Stopień sprężania 10,5: 1
Moc maks. 94 KM (69 kW) przy 5020 obr/min
Maks. moment obrotowy 155 Nm przy 3000 obr./min
Rama: stalowa. 
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, średnica goleni 43 mm, tył – stalowy wahacz, centralny amortyzator, regulowane napięcie wstępne sprężyny. 
Hamulce: przód – dwie pływające tarcze, średnica 300 mm, zacisk czterotłoczkowy; tył – 1 tarcza, średnica 292 mm, zacisk dwutłoczkowy, ABS.
Obręcze aluminiowe 2,50 x 19 / 5,00 x 16
Rozmiar opon 110/90 B 19 / 180/70 B 16
WYMIARY I MASY  
Rozstaw osi 1615 mm 
Kąt główki ramy 62 stopnie 
Wyprzedzenie 145 mm 
Skok zawieszenia przód/tył 130/112 mm 
Wysokość kanapy 690 mm 
Masa własna 308 kg
Masa całkowita 526 kg,
Poj. zbiornika paliwa/rezerwa 18,9/3,4 l.
Cena (w 2019 r) 86 240 zł 

Zobacz też: Nowe modele Harleya-Dawidsona na sezon 2020

REKLAMA

W pogoni za nowym

Nowy pakiet gadżetów elektronicznych, nazwany RDRS, zostanie zainstalowany z niewielkimi wyjątkami we wszystkich Touringach 2020. Dzięki nim właściciele Harleyów mają poczuć się bezpieczniejsi. 

Najważniejszy jest ABS na winkle, czyli taki, który zmienia swoją charakterystykę w zależności od kąta złożenia maszyny i tak zmienia ciśnienie w układzie hamulcowym, by żadne z kół nie wpadło w poślizg. Drugi z układów to kontrola trakcji (C-TCS). Można ją wyłączyć, ponadto jej charakterystyka zmienia się w zależności od kąta pochylenia motocykla. Kontrola trakcji jest sprzężona z dwoma trybami jazdy: Standard i Rain. Na pokładzie znajdziesz też system (DSCS) zapobiegający uślizgowi tylnego koła podczas szybkiej redukcji biegów. Wydaje się, że wszystko to wprowadzono pod kątem rynków pozaamerykańskich, bo jeśli jeździsz zgodnie z amerykańskimi przepisami, praca wszystkich wymienionych systemów jest słabo zauważalna. Wyjątek to asystent ruszania pod górę (VHC). Jest to coś jak hamulec ręczny w samochodzie, tzn. zapobiega stoczeniu się motocykla, ale działa tylko przy pracującym silniku. Dezaktywuje się, gdy dodasz gazu lub mocniej naciśniesz klamkę hamulca ręcznego. Podczas wypadów w nieznane docenisz układ monitorowania ciśnienia w oponach (TPMS).

Jeśli należysz do tych, którzy nie wypuszczają telefonu z ręki, docenisz aplikację H-D Connect. Łączy ona maszynę z komórką. Co jest jej mocną stroną? Odbiera komunikaty o stanie motocykla, takie jak poziom naładowania akumulatora, poziom paliwa, pozostały zasięg oraz inne dane dotyczące motocykla. W dowolnym momencie możesz sprawdzić, gdzie w danej chwili znajduje się twoja maszyna i czy przypadkiem nie zainteresował się nią jakiś złodziej.

Uff, sporo tego! Jak tak dalej pójdzie, być może nowe modele spod znaku krzyczącego orła będą bardziej naszpikowane elektroniką niż słynące z nowoczesnych technologii ,,japończyki”. 

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Czy dzięki mocy 150 KM i niepowtarzalnemu wyglądowi nowa Suzuki Katana ma szanse dorównać popularnością poprzedniczce - Suzuki GSX 1100 S Katana z 1981 roku?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij