REKLAMA

Harley-Davidson Low Rider S: test, wrażenia z jazdy, dane techniczne

Moment, moment! ja to już gdzieś widziałem... I nie chodzi mi o netflixowy serial. Mam! Kojarzysz model Dyna Low Rider S? Harley faktycznie garściami czerpie z historii – inna sprawa, że również z tej najnowszej...

Low Rider S sprawi, że poczujesz się, jakbyś był na planie „Sons of anarchy”. Serio!

Harley-Davidson Dyna Low Rider S został pokazany światu w 2016 roku, ale nie zagrzał długo miejsca w ofercie. W 2018 roku seria Dyna odeszła w zapomnienie, a to, co z niej zostało, zasiliło szeregi Softaili. Zarówno wówczas, jak i teraz Harley wspomina pierwsze Low Ridery pokazane w 1977 roku w czasie Daytona Bike Week na Florydzie. Jak widzisz, historia lubi się powtarzać, ale – jak zawsze – diabeł tkwi w szczegółach.

Od 2020 roku Low Rider S należy do rodziny Softail, co dla zwykłego śmiertelnika oznacza ramę z imitacją sztywnego tyłu (centralny amortyzator ukryto pod kanapą). W stalowej ramie kołyskowej upakowano silnik Milwaukee Eight o pojemności 114 cali sześciennych (1868 cm3). O ile moc 94 KM raczej nie zrobi wrażenia, o tyle moment obrotowy na poziomie 155 Nm już tak.

Zobacz również: Triumph Rocket 3 w limitowanej edycja 

REKLAMA

REKLAMA

Harley-Davidson Softail Low Rider S: wrażenia z jazdy

Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha

W połączeniu z raczej sztywno zestrojonymi zawieszeniami (z przodu widelec upside-down) i całkiem skutecznymi hamulcami Brembo chłodzona powietrzem i olejem V-dwójka potrafi dać mnóstwo radości. Harley przyspiesza jak zły, nie trzeba się wcale strasznie starać, żeby się poczuć jak flaga łopocząca na maszcie (przy 150–160 km/h). Tak na marginesie: mam słabość do wysoko kręconej harleyowej V-dwójki (ten dźwięk!).

Silnik Milwaukee Eight ma też drugie oblicze – jeśli po starcie spod świateł zostawiłeś wszystkich w tyle i powoli cię puszcza, to możesz wbić szóstkę i poturlać się w spacerowym tempie. Maksymalny moment obrotowy trafia na tylne koło przy 3000 obr/min, przy czym na liczniku jest wtedy mniej więcej 100 km/h. Wystarczy ruch nadgarstka, żeby wyrwać do przodu. Ta potęga sprawia, że czujesz się jak król: wszystko możesz, ale niczego nie musisz.

Do pozycji za szeroką i dość wysoko osadzoną kierownicą po prostu trzeba się przyzwyczaić. Nogi wcale nie są wysunięte daleko do przodu, a wręcz przeciwnie – podnóżki umieszczono mniej więcej w połowie długości silnika. O ile w mieście spodoba ci się to, o tyle w trasie już niekoniecznie, szczególnie jeśli – tak jak ja – masz 190 cm wzrostu.

Zobacz również: używany Harley-Davidson Night-Rod: wady i zalety

Przy okazji wspomnę, że ten Harley całkiem nieźle radzi sobie z objeżdżaniem korków. Chciałoby się tylko skuteczniejszego i lepiej dozowalnego tylnego hamulca. Mocne ugięcie kolan na dłuższą metę męczy, choć przy wyższych prędkościach nie zwiewa nóg z podnóżków. Tak czy siak spacerówki to byłaby jedna z moich pierwszych inwestycji w Low Ridera.

Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Ledowa lampa z przezroczystym kloszem jest OK. Gorzej ze znajdującą się wyżej psującą linię tablicą rejestracyjną...
Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Po amerykańsku: na bagnecie znajdziesz instrukcję pomiaru poziomu oleju oraz ilości wymagające uzupełnienia. Debiloodpornie.
Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Przełączniki to Harleyowy standard. Wyglądają solidnie i tak też działają.

Z powodu niezbyt wygodnej pozycji po kilkudziesięciu kilometrach porzuciłem nudną jak serial TVP drogę ekspresową i postawiłem na uroki dróg wojewódzkich i lokalnych. To był strzał w dziesiątkę!

Low Rider S dysponuje sporym (jak na Harleya) prześwitem w złożeniu oraz nieźle zestrojonymi zawieszeniami. Jeśli do tego dołożysz dość wąską tylną oponę (180 mm), szeroką kierownicę i niski środek ciężkości, to się okaże, że kręte drogi są bardzo przyjemne. Z tym, że najlepiej, jeśli zakręty będą niezbyt ciasne, a nawierzchnia równa jak stół. W takich warunkach będziesz się cieszył jak dziecko.

Na szczęście nierówności są do przeżycia (pomijając głębsze wyrwy) – amortyzator mimo małego skoku (112 mm) pracuje bardzo płynnie: ani razu nie dobił, ani razu nie dostałem strzału w kręgosłup… Do tego dzięki niezłemu wyważeniu możesz w czasie jazdy na chwilę zapomnieć o sporej masie. Ale nie łudź się – w wolno pokonywanych zakrętach i w czasie parkingowych manewrów ten temat wróci jak bumerang. W końcu 308 kg to kawał metalu.

REKLAMA

Harley-Davidson Low Rider S - prowadzenie na zakrętach

Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Low Rider S może i nie błyszczy, ale jego mroczny charakter robi robotę! Dodaj do tego 155 Nm...

Pozycja z mocno ugiętymi nogami sprzyja wyczuciu tego, co dzieje się na styku opon Michelin Scorcher z asfaltem. A na suchym nie można narzekać na brak przyczepności, co sprzyja odważniejszemu odkręcaniu gazu na wyjściach z winkli. Niech cię nie przeraża brak kontroli trakcji i duży moment obrotowy silnika. Milwaukee Eight jest bardzo przewidywalny, łatwy w obsłudze i znakomicie reaguje na gaz.

Wibracje są na rozsądnym poziomie – nie wkurzają, a raczej „robią klimat”. Klamka sprzęgła pracuje dość lekko (jak na Harleya), a sześciobiegowa skrzynia zaimponuje ci precyzją działania, choć pozostało typowe dla Harleya twarde i głośne wbijanie kolejnych biegów.

Hamulce (z przodu dwie tarcze i czterotłoczkowe zaciski) pozwalają pewnie wyhamować to rozpędzone żelastwo. Nie mam zastrzeżeń ani do skuteczności, ani do dozowalności, tyle że trzeba mieć sporo siły w ręce. Dostawcą hamulców (logotyp mówi, że to Harley) jest Brembo. Układ hamulcowy – w odróżnieniu od serii Touring – nie jest sprzężony.

Jazdę uprzyjemnia nieco chrapliwa, ale przyjemna dla ucha muzyka wydobywająca się z podwójnego wydechu. Oczywiście te nuty można by skomponować lepiej, również wygląd wydechu bez większego wysiłku można poprawić. Tutaj fabryka zostawiła pole do popisu dla akcesoryjnych puszek.

Zobacz również: włoskie spojrzenie na klasykę, czyli test Moto Guzzi V9 Roamer

Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Tradycja rzecz święta, czyli zegary na zbiorniku paliwa. To mało praktyczne – trzeba pochylać głowę, żeby dojrzeć wskazania (szczególnie obrotomierza).
Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Zawsze sucho, zawsze czysto, zawsze cicho – pas napędowy ma swoje niewątpliwe zalety.
Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Milwaukee eight i wszystko jasne! Moc 94 KM nie imponuje, ale 155 Nm momentu zetrze niedowiarkom ironiczne uśmiechy.

Harley-Davidson Low Rider S: w mrocznym stylu

Styl Low Ridera S (minimalna ilość chromu, wszechobecna czerń i odlewane z aluminium koła w kolorze miedzi) bardzo mi się podoba. Nawet miniowiewka i umieszczona w niej futurystyczna LED-owa lampa mają swój klimat. Jednak moim zdaniem styliści nie do końca ogarnęli temat tylnego błotnika i wspornika tablicy rejestracyjnej. Dyna Low Rider S pod tym względem był lepiej przemyślany: krótszy błotnik, lampa zintegrowana z kierunkowskazami i tablica mocowana poniżej. Niestety „to se ne vrátí”…

Wspornik Low Ridera S jest koszmarny – mocuje rejestrację nad tylną lampą i kompletnie psuje linię błotnika. Inna sprawa do poprawki: bardzo słabo czytelny kokpit. Przy czym zegary umieszczone w konsoli na zbiorniku paliwa same w sobie są OK, ale ich pozycja już nie: żeby zobaczyć, z jaką prędkością jedziesz, musisz pochylić głowę. Jeszcze gorzej jest z obrotomierzem, szczególnie gdy na głowie masz kask integralny.

Na szczęście to są tylko detale. Parafrazując słowa króla Juliana z kreskówki: lubiłbym mieć takiego Harleya. Niby gangster, a całkiem miły gość.

Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Pojedyncza kanapa to standard. W końcu gangsterzy jeżdżą samotnie, a jeśli zechcą kogoś uprowadzić, będą musieli wcześniej zostawić trochę kasy u dealera (przewidziano miejsce na podnóżki pasażera).
Harley-Davidson Low Rider SFot. Kacper Mucha
Wreszcie! Do blokady kierownicy służy normalny kluczyk. System keyless do obsługi zapłonu to już standard w Harleyu.

REKLAMA

REKLAMA

Dane techniczne Harley-Davidson Low Rider S (2020)

Silnik: 4-suwowy, chłodzony powietrzem i olejem, V2 45O, 4 zawory na cyl., hydrauliczne popychacze, smarowanie z suchą miską olejową, wtrysk paliwa.
Elektryka: alternator 390 W, akum. 12 V / 18 Ah.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 6-biegowa, napęd tylnego koła paskiem zębatym.
Śr. cylindra x skok tłoka 102 x 114,3 mm
Pojemność skokowa 1868 cm3
Stopień sprężania 10,5:1
Moc maks. 94 KM (69 kW) przy 5020 obr/min
Maks. moment obrotowy 155 Nm przy 3000 obr/min
Rama: stalowa.
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, śr. goleni 43 mm, tył – centralny amortyzator, regulacja wstępnego napięcia sprężyny.
Hamulce: przód – 2 tarcze, śr. 300 mm, zaciski 4-tłoczkowe; tył – 1 tarcza, śr. 292 mm, zacisk 2-tłoczkowy, ABS.
Rozmiary opon p/t 110/90 B 19 / 180/70 B 16
WYMIARY I MASY  
Rozstaw osi 1615 mm
Kąt główki ramy 62°
Wysokość kanapy 690 mm
Masa własna 308 kg
Poj. zbiornika paliwa/rezerwa 18,9/3,4 l
Cena 87 600 zł

zobacz galerię

Zobacz również:
Ładna sylwetka, przyzwoite wykonanie, niezłe wyposażenie i żwawy silnik. Czy to wystarczy, by Zontes 310 X podbił serca motocyklistów?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA