Harley Davidson Sportster S - Brutal na nowe czasy

Czy napakowany mięśniak w obcisłej koszulce może być jednocześnie dżentelmenem? Harley Davidson Sportster S udowadnia, że w dzisiejszych czasach wciąż jest miejsce na brutalną siłę.

Harley-Davidson Sportster S Fot. Alessio Barbanti

Wygląda i skręca jak Harley, ale przyspiesza jak Ducati i brzmi jak KTM.


Granatowe chmury na niebie nie zwiastują niczego dobrego. Nie dość że prawie nikt z nas nie jest przygotowany na deszcz, to w dodatku pojawiliśmy się tutaj, by jeździć motocyklem, którego żywiołem są suche i równe jak stół drogi. Harley Sportster S to motocykl zbudowany według zupełnie innego pomysłu niż ten, który przyświecał konstruktorom poprzednich wersji. Dotyczy to linii Sportster, ale także innych modeli spod znaku belki i tarczy. Wśród dziennikarzy obecnych na prezentacji było słychać głosy, że to motocykl dla ludzi, którzy dotąd nie jeździli maszynami z Milwaukee. Według mnie widać tutaj raczej konkurencję dla Ducati Diavela niż kontynuację tradycji Sportsterów.

Mimo to motocykl sprawia wrażenie starego znajomego. Charakterystyczny muskularny wygląd nie pozostawia wątpliwości co do pochodzenia sprzęta. Sylwetkę koksa osiągnięto, umieszczając potężnego V-twina Revolution Max w ramie, która opina go jak przyciasna koszulka. Patrząc na ten motocykl, spodziewasz się brutalnej siły i całkowitego braku finezji. Wrażenie to potęgują tłuste opony – 180/70 TR16 z tyłu i aż 160/70 TR17 z przodu. Patrząc znad kierownicy, mam wrażenie, że spod przedniego błotnika wyłania się łysa czarna głowa.

Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Czytelny okrągły wyświetlacz ma mnóstwo funkcji, ale większość z nich wymaga odpowiedniej aplikacji w smartfonie. W słońcu nic tu nie widać.
Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Mocarny i brutalny. Silnik Revolution Max nie ma się czego wstydzić – nie brakuje mu mocy ani momentu obrotowego. Nie brzmi już jednak jak Harley.

 

Zobacz również: Harley-Davidson Forty-Eight vs Indian Scout Bobber vs Triumph Bonneville Bobber Black. Która z tych maszyn najlepiej łączy styl z radość z jazdy?

 

REKLAMA

REKLAMA

 

Harley Davidson Sportster S, a co z pasażerem?

W standardowej wersji Sportstera S nie przewidziano miejsca dla pasażera. Staje się jasne, że czeka mnie sparring z napakowanym typem, który łypie na mnie groźnie przymrużonym okiem przedniego reflektora. Kiedy bliżej przyglądam się detalom, zaczynam rozumieć, że pod dresem błyszczących owiewek i mięśniami cylindrów, wyłażących spod obcisłej ramy, kryje się dobrze ukształtowany nowoczesny organizm, przygotowany na konfrontację z każdym przeciwnikiem – niekoniecznie tylko z tym, który posługuje się jedynie mową agresji.

Hippisowskie logo Harleya-Davidsona na zbiorniku puszcza do mnie oko, jakby mówiło: „Ej, to tylko tak na pokaz, jestem naprawdę spoko”. Przy manetkach, w gęstwinie przycisków i przełączników, dostrzegam takie luksusy, jak tempomat, tryby jazdy, ale też sterowanie głosowe, obsługa systemu audio i włącznik grzanych manetek.

Jeśli chciałbym posłuchać muzyki czy skorzystać z nawigacji, musiałbym jednak użyć specjalnej aplikacji. Gdy oprócz tego zamarzy mi się sterowanie funkcjami za pomocą głosu, będę musiał dodatkowo zainwestować w interkom i sparować go z ową aplikacją. Jeśli jednak poświęcisz długie godziny na konfigurację systemu, Sportster S odwdzięczy się czytelnym i sprawnie działającym systemem multimedialnym, choć trzeba pamiętać, że motocykl pełni tutaj funkcję wyłącznie kontrolera aplikacji.

Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Wysoko poprowadzone wydechy wyglądają bojowo, ale dźwięk mają bardzo stonowany. Poza tym potrafią poparzyć prawą nogę.
Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Tłusta opona przednia w rozmiarze 160/70-16 sprawia, że motocykl trzeba zdecydowanie kłaść w zakręty.

 

Piec, jakiego jeszcze nie było

Sercem Sportstera S jest chłodzony cieczą silnik, będący zmodyfikowaną wersją jednostki napędowej z turystycznego modelu Pan America. W cruiserze ma on jednak niższą moc – 121 zamiast 150 KM. Nieco niższy jest także moment obrotowy – zamiast 127 Nm mamy ich 125, ale za to są dostępne przy niższych obrotach – 6000 zamiast 6750/min. Piec jest wyposażony w podwójne wałki rozrządu, a także system zmiennych jego faz – rzeczy nieznane dotąd w motocyklach zza Wielkiej Wody.

Tak jak w turystycznym enduro, silnik jest elementem konstrukcyjnym, dzięki czemu możliwe było zaprojektowanie delikatnej ramy, a przez to ograniczenie masy cruisera. Kombinacja mocy i momentu obrotowego wystarczy, by nawet na czwartym biegu spowodować uślizg tylnego koła, dlatego motocykl jest wyposażony w standardowy system kontroli trakcji C-TCS (Cornering Enhanced Traction Control System) ze sterowaniem – a jakże! – przez sześcioosiowy bezwładnościowy moduł pomiarowy (IMU). Odpowiada on również za działanie ABS-u. Kontrola trakcji temperuje także zakusy przedniego koła do odrywania się od asfaltu oraz zapobiega buksowaniu tyłu.

Tyle teorii. Odpalamy motocykle i ruszamy w trasę po okolicach Essen – jednego z najważniejszych ośrodków przemysłowych Niemiec. Brzmienie silnika nie ma nic wspólnego z tym, co znamy z dawnych modeli H-D. V-Twin Sportstera pogwizduje jak piec Suzuki V-Stroma, a warkot przypomina jednostki napędowe Ducati i KTM-a. Jeśli oczekujesz charakterystycznego dla Harleyów „potato-potato”, zawiedziesz się. Fabryczne wydechy niespecjalnie uatrakcyjniają brzmienie, choć na plus muszę im zaliczyć, że cichutko strzelają przy odpuszczeniu gazu.

Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Pojedyncza tarcza z przodu? Komuś coś się tutaj chyba pomyliło. Skuteczność hamulców jest wystarczająca, ale jak to wygląda?!
Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Gąszcz przycisków. Po obu stronach kierownicy umieszczono mnóstwo przycisków. Nauczenie się ich układu wymaga dłuższej chwili.

 

REKLAMA

 

Tryby jazdy w nowym H-D Sportsterze S

To nie jest przyjazny cruiser, który sam skręca. Bike Docenia zdecydowanie, ale odwdzięcza się przewidywalnością.

Słońcem cieszymy się tylko chwilę – szarobure chmury, które od rana straszyły, stopniowo zakrywając niebo, zaczynają wylewać wiadra wody. Włączam tryb Rain, czego efektem jest drastyczne osłabienie reakcji gazu i wejście kontroli trakcji na najwyższy stopień. Mam wrażenie, że ze 121 KM Sportsterowi zostało najwyżej 20. Nawet jak na takie warunki pogodowe tryb deszczowy jest niewątpliwie zbyt mułowaty. Producent twierdzi, że pomyślano go dla początkujących, by nie wystraszyły ich gwałtowne reakcje na gaz. Może...

Resztę deszczowego etapu kontynuuję w trybie Road, który i tak jest łagodny jak baranek. Mimo to na mokrym i brudnym od kwietnych pyłków asfalcie tylne koło Sportstera potrafi zerwać przyczepność. Jeździe w deszczu nie sprzyja również konstrukcja tylnego błotnika, a właściwie „błotnika”, który koło osłania w takim samym stopniu, jak bikini okrywa ciało. Efektem są tryskające wysokie na ponad dwa metry fontanny. Kiedy zatrzymujemy się, by zrobić zdjęcia, nasze plecy wyglądają, jakbyśmy właśnie zjechali po błotnistym zboczu.

Po lunchu pogoda nieco się poprawia i drogi zaczynają schnąć. Z radością ustawiam tryb jazdy na Sport, który pozwala w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w silniku Revolution Max. W tym trybie motocykl nabiera życia, pokazując swoje brutalne oblicze. Delikatny ruch rolgazu powoduje natychmiastową reakcję silnika, obroty podążają za prawą ręką jak labrador za ulubioną piłką. Każde wyprzedzanie trwa dwie-trzy sekundy, a najsłabszym elementem motocykla jestem ja – głównie ze względu na pozycję za sterami, która utrudnia pochylenie się do przodu i zaparcie o podnóżki.

W pewnym momencie dociera do mnie, że odrzutowe przyspieszenia nie mogą wynikać tylko z mocy. 121 KM to nie jest wartość, która mogłaby tak skutecznie napędzać ciężkiego cruisera. Zaraz, zaraz, ciężkiego? Kiedy przeprowadzałem motocykl pod hotelem, zaintrygowało mnie, że mogę to zrobić z łatwością. Szybki rzut oka w tabelę z danymi technicznymi wyjaśnia wszystko – gotowy do jazdy Sportster S waży 228 kg. To niemal dokładnie tyle, ile… nieduży 61-konny Kawasaki Vulcan S. Zatem trudno się dziwić, że nowy Harley startuje jak wystrzelony z procy.

HARLEY-DAVIDSON SPORTSTER S

Silnik: chłodzony cieczą, V2, kąt rozwarcia cylindrów 60O, rozrząd DOHC, walki rozrządu napędzane łańcuchem, cztery zawory na cylinder, smarowanie z suchą miską olejową, wtrysk paliwa, średnica gardzieli 50 mm.
Elektryka: alternator 585 W, akumulator 12 V/12 Ah.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre w kąpieli olejowej, skrzynia sześciobiegowa, napęd tylnego koła pasem.
Śr. cylindra x skok tłoka 105,0 x 72,0 mm
Pojemność skokowa 1252 cm3
Stopień sprężania 12,0:1
Moc maks. 121 KM (89 kW) przy 7500 obr/min
Maks. moment obr. 125 Nm przy 6000 obr/min
Rama: grzbietowa z rur stalowych, silnik jako element nośny.
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, średnica 43 mm, regulowane napięcie wstępne, tłumienie do- i odbicia, tył – centralny amortyzator, regulowane wstępne napięcie sprężyny i tłumienie do- i odbicia.
Hamulce: przód – tarcza, średnica 320 mm, zacisk czterotłoczkowy, tył – jedna tarcza, średnica 280 mm, zacisk jednotłoczkowy.
Rozmiary opon p/t 160/70 TR17 / 180/70 R16
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1520 mm
Kąt główki ramy 30°
Wyprzedzenie 148 mm
Skoki zawieszeń p/t 92/51 mm
Wysokość kanapy 755 mm
Masa na sucho 221 kg
Poj. zbiornika paliwa 11,8 l
Cena od 71 000 zł

 

Zobacz również: Dirt track, board track, w Europie te nazwy brzmią nieco dziwnie, ale za oceanem oznaczaj kawał sportowej historii. 

 

REKLAMA

REKLAMA

 

Jaki jest nowy Harley Davidson Sportster S?

Po pierwszym wrażeniu oporu, stawianego przez monstrualne opony, szczególnie przednią, z każdym kilometrem zaczynam rozumieć charakter motocykla. Jak to brutal, potrzebuje on zdecydowanej ręki – tak w zakręcie, w który trzeba go położyć, jak i podczas przyspieszania, kiedy wszystko zależy od mojej prawej dłoni. Z drugiej jednak strony motocykl potrafi zdobyć się na wyszukane maniery, wybaczyć wiele błędów i dopasować się do różnych stylów jazdy. Przy okazji zapewni rozrywkę i doprowadzi do celu.

To nie jest brutal z poprzedniego czasu – potwornie mocny i bezwzględny dla słabych. To brutal na nowe czasy – mocny, ale spolegliwy.

Harley-Davidson Sportster SFot. Alessio Barbanti
Jeśli dokupisz miejsce dla pasażera, motocykl straci na wyglądzie, a pasażer będzie narzekał na komfort.

 

 

 

 

Zobacz również:
Honda produkuje FireBlade’a nieustannie od 1992 roku. Początkowe modele były rewolucyjne, żeby wspomnieć choćby SC33 (919), SC57 czy SC59. Później rewolucja trochę zwolniła, ale nowy SC82 przybył, by znów rozpalić żar. Jak wypada na tle poprzednika – SC77?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA