[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Harley Davidson Street Bob Softail model 2018 - raport z jazdy

Street Bob nie jest superszybki, pozycja za jego sterem jest średnio wygodna, a jakość wykonania gdzieniegdzie szwankuje. Jednak mimo że tej maszynie można mu to i owo zarzucić, to nie brak jej  stylu i charakteru.

Do niedawna Street Bob był modelem z linii Dyna. Dyna zniknęła jednak z oferty Harleya, wobec tego Street Bob został przygarnięty przez Softaile. Czy wyszło mu to na dobre? Pierwsze wrażenie zrobił świetne. Stylówa 10/10. Oto chopper z krwi i kości. Niska kanapa, wysoka kierownica, duży kąt główki ramy i spore, szprychowane 19-calowe koło. Wszystko w lekko mrocznym stylu – osłony wydechu, widelec i silnik pomalowane na czarno.

Silnik Milwaukee 8

Á propos silnika: tak jak pozostałe Softaile, tak i Street Bob napędza nowe serce – Milwaukee 8 o pojemności 107 cali sześciennych. Jest osadzony w nowej ramie – lżejszej i sztywniejszej. Wszystko to oraz nowe zawieszenia złożyło się na całkiem przyzwoite prowadzenie i poręczność. Niemniej nie mam wątpliwości, że można by poprawić pozycję za sterami. Co konkretnie? Przede wszystkim przydałyby się dalej osadzone podnóżki. Wysoka i przesunięta do przodu (w testowanej sztuce nawet jeszcze bardziej) kierownica wymusza duże pochylenie korpusu, nawet mimo że masz długie ramiona. To oraz niska kanapa powoduje, że aż prosi się, by bardziej wyciągnąć nogi. Tymczasem podnóżki są blisko, co niekoniecznie jest najwygodniejsze. Można było to zrobić lepiej.

REKLAMA

 

Krótkie palenie gumy włączyło kontrolkę silnika. Na szczęście to tylko drobny błąd. Do skasowania w serwisie.

 

REKLAMA

REKLAMA

Mocną stroną Street Boba jest nowy silnik. Widać, że popracowano nad nim, niemniej chciałoby się, by reakcja na gaz była łagodniejsza. Za to poziom wibracji i kultura pracy tego pieca – zwłaszcza gdy się rozgrzeje – to nowy standard w Harleyu. Na niskich obrotach wciąż nieco wibruje i wymaga, by zawsze wybierać odpowiedni bieg, ale kiedy osiągniesz odpowiedni poziom obrotów, silnik zapewnia fajnego kopa i brzmi nieźle.

Milwaukee 8
to najmłodsze dziecko Harleya. W Street Bobie sprawia wrażenie trochę bardziej nieokrzesanego, niż w innych Softailach.
Minimalizm to drugie imię Street Boba. Kokpit wielkości zegarka Casio prezentuje tylko niezbędne informacje: obroty, zasięg, poziom paliwa i przebieg
Lampa Signature wygląda bajerancko To zasługa pierścienia LED-owego dookoła. Jeśli o efektywność chodzi, jest nie najgorzej.

 

REKLAMA

Jeśli liczysz na to, że na szóstce (tak, skrzynia ma 6 biegów) pojedziesz 60 czy 70 km/h – zapomnij. Szóstka to nadbieg, więc poniżej 90 km/h używanie jej jest bez sensu. Przy normalnej jeździe wystarczy ci pięć przełożeń, tym bardziej że dłuższa jazda z prędkościami powyżej 110–120 km/h na tym motocyklu jest uciążliwa. To efekt pozycji za sterami, która powoduje, że wszystko bierzesz na klatę. Dlatego weź pod uwagę, że Street Bob to motocykl do luźnego pomykania po mieście i okolicach, nawet tych z bardziej krętymi drogami, bo Harry naprawdę nieźle się prowadzi. Nie zapomnij jednak o tym, że sety są zamontowane dość nisko, więc jeśli przesadzisz gumowa nakładka na podnóżkach potrafi nieźle pociągnąć po asfalcie. Zdarza się też przytrzeć wydechem i boczną podstawką, a wtedy zabawa zaczyna robić się kosztowna.

REKLAMA

 

REKLAMA
Siodło jak w kombajnie to klasyka. Jest nawet komfortowe, ale twardy tylny zawias zamienia większe wyboje w strzały w kręgosłup.
Wyścig o kropelce. Poprzedni Street Bob miał 18-litrowy zbiornik paliwa. Nowy ma tylko 13 litrów, co daje realny zasięg w okolicach 230 km.

 

REKLAMA

W razie czego możesz ratować się skutecznym, mimo że średnio dozowalnym i tępawym hamulcem przednim. Z tym że przy wyższych prędkościach zaczyna mu brakować siły. Jedna tarcza przy przednim kole często wymaga wsparcia tyłu.

Street Bob lubi równe drogi

Ta maszyna najbardziej lubi równe drogi w dobrym stanie. Z dziurami i nierównościami radzi sobie co prawda nie najgorzej, ale wciąż większe wyboje odczuwasz w dole pleców i na rękach. Na większych uskokach i pęknięciach przód podskakuje i kierownica robi się niestabilna. To wkurza, więc lepiej trzymać się z dala od połatanych pól minowych, których na nieszczęście w Polsce ciągle nie brakuje.

Wyboje powodują, że wyłażą niedoróbki jakościowe – wykręcające się śruby (np. ta trzymająca kanapę) czy latająca manetka gazu. Braki w staranności wykonania są jeszcze lepiej widoczne, jeśli przyjrzysz się Street Bobowi z bliska – paskudne spawy (np. ten na zbiorniku paliwa), śruby jak ze sklepu żelaznego, wyłażący spod logo klej, rdzewiejące końcówki wydechu... To drobiazgi, ale wkurzające. Rozumiem, że Street Boba usprawiedliwia to, iż jest najtańszy wśród Softaili, niemniej to wciąż Harley, a więc oczekuję od niego więcej. Po stronie minusów trzeba też zapisać opony Dunlop D401, które są koszmarne na mokrej nawierzchni.

 

REKLAMA
Wpadka. Rdza na końcówkach wydechu w motocyklu z przebiegiem 3500 km? A wystarczyło pomalować je całe na czarno...
Jakość wykonania. Niestety, takie fakapy jak ten znajdziesz w kilku miejscach Street Boba. Spawy zbiornika paliwa wołają o pomstę do nieba.

 

REKLAMA

Smakowite detale

Na szczęście Harley ma sporo plusów, które rekompensują niedoróbki. Jego wydech brzmi świetnie, dobrze wyglądająca kanapa jest całkiem wygodna, minimalistyczny, obsługiwany z lewej połówki kiery kokpit pokazuje sporo informacji. Skrzynia pracuje gładko, bez zacięć i ryzyka wbicia międzybiegu, a znalezienie luzu nie stanowi problemu. Przy ruszaniu spod świateł z lekkim strzałem z klamki możesz zostawić efektowną czarną krechę. Lusterka da się ustawić zarówno nad kierownicą, jak i pod nią (tak mają amerykańskie wersje).

Szkoda tylko, że potężne klamki są dość mocno oddalone od manetek, a kierunkowskazy wciąż są na obu połówkach – źle się to obsługuje, a automatyczne wyłączanie działa według dziwnego algorytmu. Klamki pracują umiarkowanie twardo – po dłuższej przejażdżce w mieście sprzęgło trochę męczy. Taki urok Harleya. Najsilniejszym argumentem Street Boba jest niewątpliwie wygląd. Jadąc nim, czujesz klimat nie do podrobienia – na żadnym innym motocyklu seryjnym nie przyjmiesz takiej pozycji jak na nim, choć prawda jest taka, że trzeba ją polubić.

Trudno powiedzieć, czy Street Bob jest wart tych 62 klocków z małym hakiem. Na pewno jeździ znacznie lepiej niż poprzednik, a co do ceny – przecież nie od dziś wiadomo, że kupując dowolnego Harleya płacisz za legendę i good vibrations, a motocykl (w tym przypadku całkiem niezły) dostajesz gratis.

 

REKLAMA
Wysoka kiera typu Apehanger nie należy do najwygodniejszych, ale to przede wszystkim ona tworzy specyficzny styl tego motocykla.

 

REKLAMA

 

REKLAMA
Dane techniczne:  Harley Davidson Street Bob
Silnik: chłodzony cieczą i powietrzem, dwucylindrowy, widlasty, V 45°, dwa wałki wyrównoważające, rozrząd OHV, wałki rozrządu napędzane łańcuchami, cztery zawory na cylinder, smarowanie z suchą miską olejową, wtrysk paliwa.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 6-biegowa, napęd tylnego koła pasem.
Śr. cylindra x skok tłoka 100 x 111,1 mm
Pojemność skokowa 1745 cm3
Stopień sprężania 10:01
Moc maks b.d.
Maks. moment obr. 145 Nm przy 3000 obr/min
Rama: podwójna, kołyskowa, ze stali.
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy, tył – dwuramienny wahacz ze stali, centralny amortyzator, regulacja wstępnego napięcia sprężyny.
Hamulce: przód – 1 tarcza, 4-tłoczkowy zacisk stały, tył – 1 tarcza, 2-tłoczkowy zacisk pływający, ABS.
Rozmiary opon p/t 100/90 B 19 / 150/80 B 16
WYMIARY I MASY
Długość 2320 mm
Rozstaw osi 1630 mm
Kąt główki ramy/wyprzedzenie 60o/157 mm
Wysokość kanapy 680 mm
Masa na sucho 286 kg
Poj. zbiornika paliwa 13,2 l
Cena (2018) 62 080 zł
   

 

REKLAMA
Typowo chopperowy styl pasuje tu jak ulał. Ten motocykl naprawdę dobrze wygląda.

 

REKLAMA

zobacz galerię

Zobacz również:
Niken po japońsku oznacza dwa miecze, jest to również styl walki. Czy nowy motocykl Yamahy jest tak rewolucyjny, by pokonać konkurencję? Co ja mówię?! przecież Niken nie ma konkurencji! Przynajmniej na razie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij