Honda XL 1000 V Varadero

Cała naprzód ku nowej przygodzie – można zaśpiewać, pakując przed wyjazdem kufry nieco zmienionej w sezonie 2007 Hondy Varadero. Co potrafi ta kanapa na dwóch kołach?

Viadro znamy nie od dziś – w ofercie Hondy pojawiło się w 1999 roku. Teoretycznie miało być następcą Afriki Twin, ale z off-roadem ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Dlatego bardziej przypadło do gustu motocyklistom, którzy nieczęsto zjeżdżają na bezdroża. A jeśli już, to najwyżej czasem na krótko poznają smak szutru. Viaderko lepiej się czuje na twardym podłożu, zresztą nie bez powodu – w przypadku opakowanego plastikiem, ważącego ćwierć tony motocykla nie może być inaczej. W zamian dwie osoby mogą szybko podróżować w komfortowych warunkach, nie martwiąc się zbytnio o dziurawą nawierzchnię.

Silnik pochodzi ze sportowej VTR-y 1000. Oczywiście spiłowano mu pazury i nauczono dobrych manier także na niskich obrotach – już od 2000 obr/min maszyna jedzie bez szarpania. Przy 7500 obr/ /min do pracy zabiera się 94 KM. Z kolei przy 6000 obr/min na tylne koło jest przekazywanych 98 Nm momentu obrotowego. Do tego elastyczność, przewidywalność i niewielkie spalanie (ok. 6 l/100 km). Czyli co – ideał? Niestety, nie! To sprzęt do znudzenia grzeczny i poprawny, brakuje mu zadziorności. I sześciobiegowa skrzynia do idealnych nie należy. Honda przyzwyczaiła nas do zdecydowanie większej precyzji działania. Oprócz tego na górskich serpentynach trochę wkurza przełożenie dwóch pierwszych biegów – okazuje się, że jedynka to za dużo, a dwójka za mało.

 

 
Komfort w przypadku Viaderka powinien być pisany przez duże K – szeroka, miękka kanapa, wygodna pozycja za kierownicą i niezła ochrona przed pędem powietrza to chyba największe zalety Varadero. Co prawda niżsi bikerzy mogą narzekać na zbyt szeroką kanapę, która utrudnia dosięgnięcie nogami do ziemi, ale wysocy bę- dą przeszczęśliwi. Także zawieszenia zestrojono w kierunku komfortu, ale to nie był najlepszy pomysł. Szczególnie widelec mógłby być nieco twardszy. Do tylnego amorka nie można mieć większych zastrzeżeń. W przeciwieństwie do widelca ma regulację napięcia wstępnego sprężyny oraz tłumienia odbicia. Viaderko najbardziej nie lubi, gdy na drodze pojawiają się krótkie, poprzeczne nierówności. Wtedy widelec nie nadąża z ich wybieraniem, a jeździec wbrew własnej woli ma namiastkę rodeo. Niemniej w innych sytuacjach jazda Viaderkiem to zero problemów. Jedyne zastrzeżenie to wspomniane wcześniej zachowanie na drodze zakręconej jak baranie rogi. Poza tym na winklach czuć niemały ciężar maszyny. Koleiny i popularne u naszych drogowców tarki nie robią na Hondzie żadnego wrażenia. Zarzuty wężykowania przy wyższych prędkościach są uzasadnione tylko w razie jazdy z zestawem kufrów. Powyżej 180 km/h zaczyna się robić nerwowo.

Do hamulców nie można mieć większych zastrzeżeń. Trzytłoczkowe zaciski dość skutecznie wgryzają się w tarcze. A przy tym mają wyraźny punkt zadziałania i są dobrze dozowalne. Brawa dla speców Hondy za zestrojenie ABS-u – pełna perfekcja! Zintegrowany system hamulcowy CBS z całą pewnością poprawia bezpieczeństwo. O zatrzymaniu maszyny tylko przy użyciu tylnego hamulca można zapomnieć – chyba że na pasie startowym lotniska. Oprócz tego nie da się zawrócić na drodze. Trudno, nie można mieć wszystkiego.


Wygląd Hondy budzi chyba największe kontrowersje. Nie ma w niej nic urzekającego, a szczegóły takie jak przełączniki na kierownicy z poprzedniej epoki czy osłony na ręce, przypominające wyjęte z emzety, nie dodają uroku. W zamian maszyna jest wygodna, praktyczna i ekonomiczna. Także lista dodatkowego wyposa- żenia do krótkich nie należy. Tyle że ceny akcesoriów potrafią wkurzyć: za 35-litrowe kufry boczne trzeba dopłacić 3164 zł, za topcase – 1641 zł, za podgrzewane manetki – 1163 zł, a centralną podstawkę 837 zł.

Kanapa na dwóch kołach udowodniła, że poza off-roadem wiele potrafi i wiele zniesie. Viadro nadaje się do turystyki, ma mocny silnik, skuteczne hamulce i znakomite światła, jest komfortowe, ekonomiczne i można nim śmigać na co dzień. To jednak za mało, żebym koniecznie chciał mieć Varadero w garażu. Jak dla mnie jest nieco nijakie – nie porywa ani wyglądem, ani sposobem oddawania mocy.

REKLAMA

REKLAMA

Zobacz również:
Motocyklowy silnik widlasty jest dla wielu najlepszym, co mogło się zdarzyć. Ponieważ jednak księgowi inaczej patrzą na świat niż my, motocykliści, dzisiaj tego typu jednostki napędowe są coraz rzadsze. Suzuki SV 650 i V-Strom 650 wydają się tym nie przejmować. czas się ich nie ima...
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA