[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
3.7

KTM 990 Adventure 2012

Kręci cię odkrywanie nowych dróg, szukasz przygody z dala od asfaltu? W takich miejscach najlepszym kumplem jest KTM 990 Adventure.
Mimo prawie 10 lat od debiutu, bike zmienił się minimalnie: nadal wygląda jakby austriaccy górale wystrugali go ciupagami z wielkiego pnia sosny. Po prawie dekadzie styl studia Kiska Design spowszedniał i choć kiedyś miałem całkiem inne zdanie, dzisiaj mogę powiedzieć tylko jedno – Adventure jest piękny! 
Nie ma filigranowych aluminiowych obręczy, delikatnych spojlerków czy gotowych na połamanie detali. Szprychowane masywne koła sugerują, że są w stanie pokonać najgorsze wertepy i poradzą sobie tak na asfalcie, jak i w off-roadzie. A gdy zechcesz wyskoczyć w krzaki – no problem! Przebitą dętkę w każdym miejscu na ziemi można szybko załatać, a na pustyni założyć musa. Pomalowana na pomarańczowo stalowa rama rzeczywiście wygląda na „ready to race”, i mimo upływu lat na pewno nie można powiedzieć, że jest za mało sztywna. Ortodoksyjni podróżnicy dodadzą, że – w przeciwieństwie do aluminiowej – naprawi ją nawet bardziej rozgarnięty kowal.
Tak brzydki, że aż piękny. Po 9 latach produkcji design Adventure’a ciągle się nie opatrzył. 

KTM 990 Adventure to twardy typ. Nie dano mu ani kontroli trakcji, ani podgrzewanych manetek, ani nawet komputera pokładowego. Jest za to grubaśna jak gryf od sztangi kierownica, handbary, regulowane klamki sprzęgła i hamulca. Podnóżki są wielkie, proste, z ogromnymi zębami, po których na 100% nie zsunie się ciężki off-roadowy bucior. Odrobiną luksusu jest ABS (w standardzie), ale jego działanie potrafi postawić włosy nie tylko na głowie. Kanapa na wysokości 870 mm nie jest czymś dla gości o krótkich nogach, ale jej kształt na bank docenisz podczas szybkiej jazdy w terenie. Po paruset kilometrach na autostradzie tyłek nie pozwoli o sobie zapomnieć. Zatankowany pod oba korki paliwa, wraz z seryjnymi gmolami, waży konkretne 237 kg.
     
Gniazdko i wyłącznik świateł awaryjnych w kokpicie to standard. ABS wyłącza się guzikami przy obrotomierzu.  Kto powiedział, że regulacja wstępnego napięcia sprężyny w amortyzatorze musi być skomplikowana?  Kanapa nigdy nie była wzorem komfortu na długich trasach. Antypoślizgowe poszycie – bomba! 

Adventure lubi, jak się o niego dba. Zapomniałeś sprawdzić ciśnienie w kołach, a może regulowałeś coś na szybko w zawiasach? Twój błąd! Adventure tego nie lubi, więc nie zdziw się, gdy podczas szybkiej jazdy pokaże rogi, wężykując i ząbkując opony. Ale gdy wszystko jest OK, masz szansę poznać, co znaczą precyzjnie działające zawieszenia. Skoki po 210 mm są rekordem w klasie podróżnych enduro. No, może na asfalcie są lepsi zawodnicy, ale w terenie już nie. Pełna regulacja zarówno twardości, jak i tłumienia na bank pozwoli dopasować ich działanie do twoich preferencji.
Już wiemy, że jesień przyniesie nowego Adventure’a. Ma być jeszcze większy, jeszcze mocniejszy i pewnie jeszcze droższy. Tylko czy naprawdę, żeby wyjazd był fajny, jest potrzebny ogromny silnik? Może ważniejsze jest prowadzenie prawie jak mountain bike’a i serducho, którego 115 KM potrafi pokazać rogi, jak się je troszeczkę zmusi do szaleństwa?
REKLAMA

zobacz galerię

Zobacz również:
Serce i rozum najczęściej chcą czegoś odmiennego. Ale nie tym razem. Yamaha Tracer 900 GT jest połączeniem cech, które zadowolą zarówno wymagania rozsądku, jak też porwą serce i napompują je adrenaliną.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij