[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
5.0

Kawasaki W 800 (2019) - Zagubiony w czasie

Kawasaki W 800 dlatego jest maszyną jedyną w swoim rodzaju – stylowi podporządkowano w niej niemal wszystko. No i dobrze, ale jak to cudo jeździ? Postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze.

Kawasaki W 800 (2019) Śmigając po zalanym deszczem Wrocławiu czułem się trochę jak jeden z brytyjskich rockersów na ulicach Londynu. / Kawasaki W 800 (2019)

Kawasaki W 800

Kawa z reguły kojarzy się z kapitalnie pachnącym espresso, Ka­wasaki zaś ze sportowymi maszynami w zielonym kolorze. Ale przecież od reguł są wyjątki. Spowite w matową czerń Kawasaki W 800 różni się od swych sportowych kuzynów tak jak latte z pianką różni się od zalanej wrzątkiem kawy mielonej.

W 800, utrzymany stylu w nawiązującym do maszyn z lat 60., czaruje proporcjami, wykonaniem i surową elegancją, a przy tym jest całkowicie pozbawiony agresywnych akcentów. Dżentelmen w każdym calu – chciałoby się powiedzieć i nie jest to przesada, bowiem maniery też ma nienaganne. Pierwsza generacja W 800 pojawiła się w 2011 roku i był to następca produkowanego w latach 1999–2006 W 650. Przez te lata wygląd maszyny niewiele się zmienił. Szeroka, raczej filigranowa kierownica dobrze leży w dłoniach, ładna kanapa sprawia wrażenie wygodnej, a kąt ugięcia kolan nie męczy nawet podczas dłuższej jazdy. Mieszczący 15 litrów paliwa zbiornik jest na tyle płaski, że będziesz siedział na motocyklu, a nie „w nim”. Pozycja za sterem jest wygodna, lecz jak na mój gust zbyt neutralna. Natomiast widok w lusterkach jest OK, zegary prezentują się też nieźle, choć wolałbym jasne tarcze. Plus należy się za regulowane klamki. Obraz nieco psują skromne przełączniki (nie wiem, czy to wynik oszczędności, czy nawiązanie do lat 60.) oraz klakson wyglądający jak przeszczep z chińskiego skutera.

Kawasaki W 800 (2019)

REKLAMA

REKLAMA

Obudzony do życia silnik

mruczy przyjemnie, a jego gang kojarzy mi się z brzmieniem dużego GS-a. Nic w tym dziwnego, bo to współbieżny twin z zapłonami co 0, 360, 720 i 1080O, czyli dokładnie takimi, jak w bokserze BMW. Piecyk generuje lekkie wibracje, które na szczęście nie są uciążliwe – po prostu daje znać, że żyje. Jest elastyczny, chętnie wkręca się na obroty i sprawia wrażenie, że dysponuje większym stadkiem niż deklarowane 48 koników.

Uroki prostoty. Przełączniki na kierownicy wyglądają skromnie. Na osłodę obie klamki mają regulację ustawienia. / Kawasaki W 800 (2019) Zegary. Prędkościomierz z niewielkim ciekłokrystalicznym wyświetlaczem oraz obrotomierz z zestawem kontrolek są czytelne, ale wieją smutkiem./ Kawasaki W 800 (2019)

Skrzynia i sprzęgło pracują lekko, motocykl jest przyjazny i łatwy w prowadzeniu, a za sprawą wąskich opon (z przodu 100/90 18, z tyłu 130/80 18) – zwinny i poręczny. Ostra jazda to jednak nie jego bajka. Raz – za sprawą pozycji za sterem, dwa – z powodu zestrojonych z myślą o komforcie zawieszeń, trzy – przez niewielki prześwit w złożeniu. W 800 woli przejażdżki w turystycznym tempie.

Przyjemna jazda

w 800 to fajny, dobrze wykonany sprzęt
dla miłośników klasyki, Ale też świetna maszyna dla początkujących.

kończy się powyżej 100 km/h, bo szeroka kierownica w połączeniu z wyprostowaną pozycją zamienia klatę bikera w żagiel, a jazdę w walkę z naporem powietrza. Nie zmienia to jednak tego, że silnik ma fajnego kopa już od najniższych obrotów i jest w stanie rozpędzić maszynę do ponad 160 km/h, dając przy tym sporo radości podczas szybkich startów spod świateł.
Także hamulce nie dają powodów do narzekań. O ile w produkowanym w latach 2011–2016 W 800 pierwszej generacji działały one tak sobie (co nie dziwi, bo z tyłu był bęben), w dosiadanej przeze mnie, wskrzeszonej w tym roku, spełniającej wymagania normy Euro 4 wersji radzą sobie całkiem dobrze. Dwutłoczkowe zaciski z przodu i z tyłu współpracują z fajnie zestrojonym ABS-em, mocno wgryzając się w tarcze.

 

REKLAMA

Trwały wałek królewski

Mówiąc o dwucylindrowym silniku w nietypowej dziś konfiguracji współbieżnego twina (tłoki poruszają się w nim razem, obok siebie i nie udają – jak maszyny Triumpha czy Yamahy – silników widlastych), nie sposób pominąć jeszcze jednego elementu: wałka królewskiego. O co chodzi w tym rozwiązaniu znanym np. z Nortona Manx czy Jawy OHC 500? Polega ono na tym, że zamiast paska, łańcucha czy kół zębatych elementem napędzającym rozrząd jest przypominający królewskie berło (stąd nazwa) wałek połączony z wałem korbowym i wałkiem rozrządu za pośrednictwem przekładni stożkowych. To kosztowne w produkcji rozwiązanie sprawia, że rozrząd jest praktycznie nieśmiertelny oraz to, że silnik W 800 wygląda świetnie.

Wałek królewski to rozwiązanie trwałe i niezawodne, ale – z powodu zastosowania dwóch par zębatek stożkowych – pracochłonne w wykonaniu. / Kawasaki W 800 (2019) Proste i skuteczne rozwiązanie: wykonana z grubego drutu osłona chroni buty i wydech przed kontaktem, a przy tym fajnie wygląda.  / Kawasaki W 800 (2019)

Mam jednak wrażenie, że nic poza tym. Ten bike jest bowiem najsłabszą maszyną w swojej klasie. Utrzymany w podobnym klimacie Harley Super Low 883 ma 52 KM, Moto Guzzi Roamer V9 – 55, Triumph Street Twin – 65, a Ducati Scrambler 73 KM. Także moment obrotowy nie poraża: Moto Guzzi generuje bowiem o 2, Ducati o 4, Harley o 6, a Triumph aż o 17 Nm więcej. Dla posiadacza Kawy nie jest to jednak problem, a moc 48 KM sprawia, że W 800 mogą dosiadać posiadacze prawka A2. Mało tego – przewidywalne oddawanie mocy, przyjazny charakter i to, że wybacza wiele błędów czynią z tej maszyny świetny pojazd na pierwszy motocykl.

Zobacz także test porównawczy klasycznych scramblerów: Triumph Street Scrambler kontra Ducati Scrambler Desert Sled

REKLAMA

REKLAMA

Czerń jak strzał w stopę

Czy jest coś, do czego mam ochotę się przyczepić? Owszem. Po pierwsze do kanapy: mimo że wydała mi się wygodna, tyłek bolał już po 50 km. Po drugie kierownica mogłaby być węższa i grubsza, bowiem podczas ostrego hamowania miałem wrażenie, jakby się uginała. Zawieszenia? Są OK, mimo że tył kilka razy dobił na większych dziurach. Zaskoczyło mnie natomiast zużycie paliwa, bo prawie 6 litrów na setkę przy spokojnej jeździe to niemało.
No i ten kolor! Smutna, ponura czerń jest jak strzał we własną stopę.

Dane techniczne Kawasaki W 800 (2019)
Silnik: chłodzony powietrzem, dwucylindrowy, rzędowy, napędzany wałkiem królewskim rozrząd SOHC, cztery zawory na cylinder, wtrysk paliwa, średnica gardzieli 34 mm.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 5-biegowa, napęd tylnego koła łańcuchem.
Śr. cylindra x skok tłoka 77 x 63 mm
Pojemność skokowa 773 cm3
Stopień sprężania 8,4 : 1
Moc maks. 48 KM (35 kW) przy 4800 obr/min
Maks. moment obr. 63 Nm przy 5000 obr/min
Rama: podwójna kołyskowa, ze stali.
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy, śr. 41 mm, skok 130 mm, tył – dwuramienny wahacz, dwa amortyzatory, śr. goleni 106 mm, regulacja wstępnego napięcia sprężyn.
Hamulce: przód – 1 tarcza, śr. 320 mm, zacisk 2-tłoczkowy, tył – 1 tarcza, śr. 270, zacisk 2-tłoczkowy, ABS.
Rozmiary opon p/t 100/90 R 18 / 130/80 R 18
WYMIARY I MASY  
Długość 2135 mm
Rozstaw osi 1465 mm
Wysokość kanapy 770 mm
Masa 221 kg
Poj. zbiornika paliwa 15 l
Cena 42 900 zł

Kawasaki W 800 (2019)

zobacz galerię

Zobacz również:
Trudno przyrównać Rykera do quada. Nie jest też motocyklem. Co to więc za dziwadło? Dwa koła z przodu, jedno napędzane z tyłu. Ty siedzisz w środku, trzymasz za typowo motocyklową kierownicę i świetnie się bawisz. Mało tego, wystarczy ci prawo jazdy kategorii B.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA