[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Kymco MXU 700i IRS: Więcej znaczy lepiej

Goście z Kymco mają ogromne ambicje i jeszcze większe aspiracje. Po amerykańsku uznali, że od dużej pojemności lepsza może być tylko jeszcze większa pojemność. A przy tym zadbali, żeby przeprawowy MXU 700 dobrze wyglądał i był dopasiony.

Modelem MXU 700 Kymco chce zdobyć dla siebie kawałek rynku dużych quadów przeprawowych. Tajwańczycy bardzo dobrze przygotowali swojego sprzęta do walki. Designersko nie mam pytań: ostre krawędzie, wyraźne linie, diodowe kierunki i czarne alusy. Nie wszystkim się to spodoba, niemniej MXU 700 przykuwa spojrzenia.

Mocy, przybywaj!
W stalowej ramie umieszczono czterosuwowy silnik o pojemności 694,6 cm3. W jego głowicy pracuje jeden wałek, który steruje czterema zaworami, a za dostarczanie mieszanki odpowiada wtrysk paliwa. Z tego powodu, podobnie jak w MXU 500, szarpanka odeszła w zapomnienie. Pozostał tylko guzik. Na szczęście w razie czego jest łatwy dostęp do akumulatora (pod kanapą).

Silnik odpala już po kilku obrotach rozrusznika. Dźwięk z wydechu raczej nie mrozi krwi w żyłach, niemniej jest przyjemny dla ucha. Zaskoczyła mnie żywiołowość jednostki napędowej: bajeczna łatwość wkręcania się na obroty i bardzo bezpośrednia reakcja na gaz. Silnik lubi ostrzejsze traktowanie i nie brakuje mu kopa. 46 KM wersji otwartej to o 9 KM więcej niż w „500”, a przy tym masę „700” zredukowano o 1 kg: zatankowany pod korek waży 370 kg.

Na tle produktów z Japonii 34 900 zł za MXU 700 wydaje się bardzo rozsądną ceną. Tyle że konkurencja z Tajwanu nie zasypia gruszek w popiele.

Identyczna wartość momentu obrotowego – 39 Nm przy 5500 obr/min – pozwala domyślać się, że zmieniono przełożenia przekładni CVT, bo „700” wydaje się o wiele dynamiczniejsza. Nawet na szybkich odcinkach pozostaje rezerwa mocy. Przydaje się ona również na stromych i długich podjazdach. Fajną rzeczą jest wtedy też precyzyjna reakcja na gaz, a w trudniejszych sytuacjach praca reduktora. Na zjazdach cieszy mocne hamowanie silnikiem.

Jeździłem po raczej twardym kamienno-glinianym podłożu, były też odcinki z luźnymi kamieniami, zdarzyło się kilka przepraw. W 90% używałem wyłącznie tylnego napędu, co dzięki nadwyżce mocy gwarantowało świetną zabawę. Przechodzenie kombinacji zakrętów bokiem znakomicie poprawia samopoczucie.

Pomocy przy przeprawach!
Zawieszenia zestrojono bardzo podobnie jak w „500” – dają radę podczas jazdy amatorskiej/rekreacyjnej. Sprzyjają jej niezmieniony w stosunku do „500” rozstaw osi (1297 mm) i o 14 mm większy prześwit (274 mm). I z przodu, i z tyłu pracują podwójne wahacze A-arm. Niestety, ciągle brak wspomagania kierownicy.

Gdyby przeprawa okazała się trudniejsza niż przewidywałeś, masz na pokładzie kilka pomocy. Przełącznik napędu na cztery koła oraz blokady przedniego mechanizmu różnicowego wygląda jak żywcem wzięty z innego „tajwańczyka” – Dinli. Najważniejsze, że jest intuicyjny i że całość działa bardzo dobrze. Kolejnym asem w rękawie jest seryjnie montowana elektryczna wyciągarka, która bez trudu poradzi sobie z uratowaniem tyłka amatora. Wlot powietrza, podobnie jak w mniejszym MXU, umieszczono w najwyższym miejscu, czyli pod zbiornikiem paliwa, a filtr pod kanapą.

Niemały bajer za umiarkowaną kasę
Za 34 900 zł Kymco oferuje bajerancki wygląd, sporą moc i niezłe możliwości. Do tego trzeba doliczyć aluminiowe felgi, opony Maxxis Big Horn oraz wyciągarkę. Ważne: masz możliwość rejestracji sprzęta i podpięcia do niego przyczepki o masie do 150 kg.

mc

Zobacz również:
To nie było łatwe zadanie. Bo jak można poprawić coś, co i tak jest bardzo dobre? Operacja się udała. Nowa Africa Twin jest jeszcze lepsza, choć na pierwszy rzut oka zmiany wcale nie biją po oczach.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij