[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
5.0

Motocykl z silnikiem śmigłowca

Jeszcze nigdy nie wpadłem w tarapaty w dziesiątej minucie testowania motocykla: – Wiesz, ile właśnie jechałeś?! – wrzasnął na mnie gliniarz z Daytona Beach, trzymając rękę na kaburze z rewolwerem. – Pędziliśmy za tobą 190, a ty odjeżdżałeś nam, jakbyśmy stali w miejscu! Nie rozumiesz, że to niebezpieczne? Hej, a to co, k...a, za silnik?!

| Data aktualizacji: 2019-09-10

No tak. Y2K był pierwszym prototypem motocykla napędzanego turbiną gazową, skonstruowanym przez firmę Marine Turbine Technologies z Franklin w stanie Luizjana. Sprzęt ma 300 KM, które pozwalają rozpędzić go do około 400 km/h i dźwięk jak helikopter Bell Jet Ranger. I nic w tym dziwnego – Y2K od niego właśnie przejął źródło napędu.

Szkoda wyrzucić dobry silnik

Czytaj uważnie, weź udział w quizie i zgarnij nagrody.

Powstanie modelu Y2K wynikło z życiowego podejścia inżynierów z firmy Marine Turbine Technologies (MTT) do "zużytego sprzętu". Ze względów bezpieczeństwa bowiem, każde urządzenie napędowe uczestniczące w ruchu powietrznym może wylatać tylko pewną ściśle kreśloną liczbę godzin, po czym ląduje na złomowisku.

Tyle tylko, że silniki takie często były w całkiem niezłym stanie i można je było kupić za przysłowiową czapkę drobnych. Korzystała z tego firma MTT, wykorzystując silniki helikopterów na przeróżne sposoby. Skonstruowano tam na przykład łódkę z pompą strażacką o przepustowości 50 000 litrów wody na minutę.

 

 

150 tysięcy dolarów

Jednym z członków jedenastoosobowego zespołu był miłośnik motocykli Christian Travert z zapałem dłubiący we wszystkim co ma dwa koła od maszyn motocrossowych po choppery. Jemu to właśnie zlecono zaprojektowanie motocykla z helikopterowym napędem, który mógłby powstać w krótkiej serii i kosztować około 150 tysięcy dolarów.

Początkowo zamierzano zamontować turbinę w ramie Harleya, ale Travert tylko machnął ręką: – Będzie można co najwyżej ruszyć z miejsca, poza tym będzie kompletnie bezużyteczny. Turbina – Rolls-Royce Allison 250 – nie została w żaden sposób zmodyfikowana. Wprawdzie normalnie zasila ją olej napędowy, ale może działać na cokolwiek – benzynę, tequilę albo Chanel No5. Największą wydajność i moc osiąga jednak karmiona olejem napędowym.

 

Zobacz też: Indian "Spirit of Munro"

 

Chleje jak smok

Żarłoczność jednostki napędowej nie zna granic – 32-litrowy zbiornik wystarcza na 20 minut jazdy zwykłymi drogami. Za to osiągi wprawiają w osłupienie: moc 320 KM zmierzono przy 52 tysiącach obrotów na minutę, zaś maksymalny moment obrotowy 576 Nm zmierzono na wale napędowym przy 2000 obr./min. I nie jest on wprost proporcjonalny do obrotów turbiny, ponieważ ta obraca się pod wpływem ciśnienia gazu, a nie działania czynników mechanicznych.

 

Ciekawie i ładnie po bokach umieszczono dwa mocne reflektory. Obrotomierz zaczyna się od 10 000, prędkościomierz ma skalę do 250 mil, inne wskaźniki pochodzą ze śmigłowca.

 

Gotowy do startu?

Motocykl z takim napędem jest znacznie mocniejszy niż jego odpowiednik, mający takie same wymiary i masę, ale ze zwykłym silnikiem tłokowym. Przejęty z helikoptera silnik składa się z trzech głównych części – sprężarki, która stłacza wpadające do niej powietrze, komory spalania, gdzie paliwo zamienia się w strumień gazu, oraz samej turbiny, która wykorzystuje energię pędzącej z wielką prędkością i pod ogromnym ciśnieniem strugi spalin.

Turbina ze sprężarką jest połączona wałem napędowym. Ponieważ gazy wydobywają się z turbiny z prędkością przekraczającą 1500 km/h, ich siła wystarcza, aby napędzić helikopter. Zamiast śmigła można jednak połączyć turbinę z kołem zębatym, a stąd już tylko krok do powstania Y2K.

 

 

Rozruch motocykla jest dokładnie taki, jak helikoptera. Wciskamy przycisk, ale to nie koniec – rozrusznik pracuje dopóki silnik nie rozpocznie się ciągłego procesu spalania, a turbina nie osiągnie minimum 20 tysięcy obrotów na minutę.

Z miejsca można ruszyć, nie korzystając ze sprzęgła, ale lepiej go używać – rusza się wtedy znacznie efektywniej. Zwiększając obroty i osiągając magiczną liczbę 50 000, zwalniamy sprzęgło.

 

Tarcze są odpowiednie do osiągów. Silnik wypełnia całą aluminiową ramę grzbietową. Zębatkę umieszczono na osi wahacza. 

 

Rozstaw osi wynoszący 1800mm oraz pochylony pod znacznym kątem i wypuszczony w przód widelec zapobiegają podrywaniu przedniego koła. Przyspieszenie? Po przejechaniu 400 metrów zmierzono 268 km/h! Kiedy ujrzałem goniące mnie niebieskie policyjne światła, praktycznie wyłączyłem turbinę – inaczej nigdy w życiu nie byliby w stanie mnie dogonić.

 

Zobacz też: "Czerwony Baron" - motocykl z silnikiem gwiazdowym

 

Dane techniczne:

Silnik i przeniesienie napędu: Turbina gazowa Rolls-Royce Allison 250 bez układu chłodzenia, uruchamiana hydraulicznie. Jednotarczowe sprzęgło suche. Jeden bieg, napęd przenoszony łańcuchem. Moc maksymalna 320 KM (234 kW) przy 52 000 obr/min. Moment obrotowy 575 Nm przy 2000 obr/min.

Podwozie: Rama ze stopów lekkich, wahacz wleczony. Ogumienie p/t: 120/60 ZR 17 / 200/50 ZR 17. Hamulce: przód dwie tarcze o śr.320 mm, tył tarcza o śr. 320 mm.

Wymiary i masa: Rozstaw osi 1803 mm, wys siodła 800 mm, mas na sucho 208,7 kg.

Osiągi: Prędkość maksymalna 402,3 km/h, przyspieszenie na 1/4 mili (ok 400 m), 9,8 s (286 km/h).

 

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij