REKLAMA

Moto Guzzi V7 III Carbon - Bulwarówka

Test Moto Guzzi V7 III Carbon. Wśród wszystkich wersji V7 limitowany Carbon jest mrocznym zawadiaką. Świetnie sprawdzi się podczas chilloutowej jazdy bez pośpiechu oraz nocnych eskapad w miasto. Co jeszcze potrafi?

Moto Guzzi V7 III Carbon Tomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Na połaciach czerni wyróżniają się spore czerwone pokrywy zaworów, szwy na siedzeniu i orły na zbiorniku. / Moto Guzzi V7 III Carbon

Moto Guzzi nigdy nie było sztampową marką. Jej własny sposób bycia – na nietypowej konstrukcji i takim samym sposobie umieszczenia silnika począwszy, przez mocno klasyczny styl, na niewyśrubowanych osiągach skończywszy – na tym polega oryginalność motocykli z Mandello del Lario. Firma trzyma się swojego klasycznego stylu i właśnie dlatego ma zagorzałych wyznawców na całym świecie. Prawda, nie są oni tak liczni, jak miłośnicy Ducati, ale zawsze.

V7 III Carbon to model limitowany do 1921 sztuk.

Trwają złote czasy dla motocykli w klasycznym stylu i V7 Carbon idealnie wpisuje się w oczekiwania rynku. Nie ma w nim fajerwerków – jest prosta kołyskowa rama stalowa, w której wzdłużnie (z cylindrami po bokach) jest osadzony silnik V2 o pojemności 744 cm3. Rozwija on tylko 52 KM i 60 Nm, co jest o tyle zgodne z założeniami Moto Guzzi, że nigdy nie stawiano na wysilone silniki i nie wyciskano z motocykli ostatnich soków. Najważniejsza jest niespieszna jazda w wyluzowanym stylu, nawet jeśli wygląd V7 trzeciej generacji w wersji Carbon niekoniecznie na to wskazuje.

Carbonowy miejski chuligan

Wszechobecny matowy czarny lakier (silnik, zbiornik paliwa, kominy wydechu i lampa) w połączeniu z karbonowymi dodatkami i wyrazistymi czerwonymi akcentami (zacisk hamulca, pokrywy zaworów, logo i orzełki na zbiorniku) nadają mu wygląd miejskiego chuligana. Surowy styl pasuje mu jak ulał. Mimo że chętnie zamieniłbym aluminiowe koła na czarne obręcze ze szprychami (mogłyby być nawet czerwone), wszystko zgrywa się w jedną całość. Wkurzają takie fakapy, jak tandetne, pozbawione regulacji klamki hamulca i sprzęgła oraz korek wlewu paliwa jak z „malucha”. Ładne stylowe siodło daje oparcie zaledwie na 770 mm, więc do ziemi jest blisko.

Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Kokpit jest bardzo ascetyczny. Przełączniki skromne, obsługa zegara z kierownicy, klamki sprawiają wrażenie tanich i nie mają regulacji. / Moto Guzzi V7 III Carbon
Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Miłość do detali. Zwłaszcza po wszechobecnych logotypach i znaczkach identyfikujących włoską markę widać, że Moto Guzzi dba o szczegóły. / Moto Guzzi V7 III Carbon

REKLAMA

REKLAMA

Kiedy postawiłem stopy na podnóżkach, okazało się, że są one umieszczone dość wysoko i przesunięte nieco do przodu, co powoduje solidne ugięcie nóg w kolanach. Pozycja jest mimo to wyprostowana, bowiem kierownica wygina się w stronę jeźdźca, nie zmuszając do dużego pochylenia. Mimo 21 litrów pojemności, zbiornik paliwa nie rozchyla nadmiernie kolan. Wszystko to sprawia dość dziwne wrażenie: niby klasyka gatunku, ale z lekko sportowym sznytem.

Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Znaczek Brembo to w V7 Carbon lekka zmyłka. Przedni hebel jest po prostu słaby, więc gdy przyjdzie awaryjnie się zatrzymać, bez użycia tyłu będzie trudno. / Moto Guzzi V7 III Carbon
Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Stylowa kanapa to jeden z fajniejszych smaczków. Niestety, nie można jej nazwać wygodną. Dość szybko się zapada i daje popalić kręgosłupowi. / Moto Guzzi V7 III Carbon

Odpalam

Wciskam przycisk startera i czekam na typowe dla Gutków kopnięcie prawego cylindra. Ma to swój specyficzny urok. V2 pracuje soczyście, a z dwóch poprowadzonych nisko tłumików sączy się chrapliwy bulgot. Niezbyt basowy i nie najgłębszy, ale soczysty. Reakcja na gaz zaskakuje – silnik reaguje z werwą i prowokuje do mocniejszego odkręcania. Naciskam lekko pracującą klamkę sprzęgła i z lekkim kliknięciem wbijam jedynkę. Ruszam z lekkim szarpnięciem – sprzęgło bierze szybko, po czym na koło za sprawą wału od razu trafia spora dawka momentu obrotowego. Nie spodziewałem się, że silnik będzie aż tak żywiołowy, od najniższych obrotów zapewniając całkiem dynamiczne przyspieszenia. Kolejne biegi i prędkość rośnie, ale znów bez fajerwerków.

W kokpicie klasyczny pojedynczy zegar prezentuje tylko prędkość, resztę podstawowych informacji (przebieg, kontrola trakcji i czas) masz na wkomponowanym w jego tarczę wyświetlaczu. Nie ma obrotomierza, jest za to shiftlight, który już od połowy poziomu obrotów wściekle miga na czerwono. Chce mnie zmusić do zmiany na wyższy bieg, ale nic z tego. Z czasem zaczynam go ignorować, trzymając Gutka na wyższych obrotach i przebijając kolejne biegi. Zmianom bez użycia sprzęgła towarzyszą lekkie szarpnięcia, więc lepiej nie pomijać lewej klamki – wtedy jazda jest płynniejsza. Mimo to silnik żwawo zabiera się do pracy i płynnie wkręca się na obroty, choć na wyższych zakresach czuć, jak werwa słabnie. Sześć przełożeń i moc maksymalna 52 KM – to pozwala rozpędzić się do około 170 km/h, ale motocykl najlepiej czuje się w zakresie 100–130 km/h. Wyżej to już męczenie niewysilonego pieca.

REKLAMA

W prawo zwrot

Mieszane uczucia budzi prowadzenie motocykla. O ile manewrowanie na niewielkich przestrzeniach za sprawą niewielkiej masy (189 kg) przychodzi z łatwością, o tyle jazda w zakrętach to coś, co musisz polubić. Za sprawą dużego koła z przodu (18 cali) oraz wąskich o wysokim profilu opon Pirelli Sport Demon (z przodu 100/90, 130/80 z tyłu) motocykl prowadzi się lekko, ale zawieszenia mimo twardego zestrojenia sprawiają wrażenie wiotkich.

Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Zegar jest skromny i pokazuje niewiele informacji. Nie ma obrotomierza, a shiftlight błyska jak wściekły już od średnich prędkości obrotowych. / Moto Guzzi V7 III Carbon
Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
Carbon w nazwie, ale carbonowe są tylko błotniki i osłony pod siodłem. Reszta to wszechobecna matowa czerń. / Moto Guzzi V7 III Carbon

W dłuższych zakrętach i przy wyższych prędkościach motocykl delikatnie myszkuje i pompuje. Gdy trafia na większą dziurę czy nierówność informuje o tym dobitnym i bolesnym strzałem w plecy. Takie zestrojenie imituje sportowy charakter, ale brak mu rezerw, a jedyna rzecz, jaką możesz regulować, to napięcie wstępne sprężyn w amortyzatorach. Jeśli więc nie podróżujesz po równych jak stół bulwarach i winklach, po 200 km będziesz miał dość. Taka jazda przywodzi na myśl jazdę youngtimerami z lat siedemdziesiątych. Tyle że mamy rok 2018...

REKLAMA

REKLAMA

Pasta Brembo

Przeciętne wrażenie sprawiają hamulce. Mimo że na 4-tłoczkowym przednim zacisku widnieje logo Brembo, radzi sobie co najwyżej średnio: punkt zadziałania jest rozmyty, dozowalność nijaka, a skuteczność pozostawia sporo do życzenia. To wystarczy, abyś musiał wspomagać się tylnym heblem. To chyba najsłabsza strona tego motocykla.

Moto Guzzi V7 III CarbonTomasz Parzychowski Tomazi.pl / Archiwum MPP
V7 Carbon III to fajny klasyczny café racer z charakterem, ale nie oczekuj od niego zbyt wiele.

V7 Carbon najlepiej prezentuje się na postoju, natomiast jazda wymaga odpowiedniego nastawienia. Jest to bowiem nowoczesny, ale klasycznie wyglądający motocykl, który również klasycznie jeździ. Jeśli to dla ciebie OK, pokochasz go.

44 900 zł za prostego klasyka to za dużo, choć na pewno wpływa na to fakt, że Carbon to edycja limitowana do 1921 sztuk (rok założenia marki). A jak coś jest limitowane, to z założenia musi być drogie, czyż nie tak?

Dane Techniczne Moto Guzzi V7 III Carbon (2018)
Silnik: chłodzony powietrzem V2 90o, 4-suwowy, rozrząd OHV, smarowanie z mokrą miską olejową, wtrysk paliwa, śr. gardzieli 2 x 38 mm.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, jednotarczowe sprzęgło suche, skrzynia 6-biegowa, napęd wałem.
Śr. cylindra x skok tłoka 80 x 74 mm
Pojemność skokowa 744 cm3
Moc maks. 52 KM (38 kW) przy 6200 obr/min
Maks. moment obrotowy 60 Nm przy 2800 obr/min
Rama: podwójna, kołyskowa, ze stali
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy, śr. goleni 40; tył – dwa amortyzatory, regulacja napięcia wstępnego sprężyn, aluminiowy wahacz.
Hamulce: przód – jedna tarcza, śr. 320 mm, 4-tłoczkowy zacisk Brembo; tył – jedna tarcza, śr. 260 mm, zacisk dwutłoczkowy, ABS.
Rozmiary opon p/t 100/90-18 / 130/80-17
WYMIARY I MASY
Kąt główki ramy 62,5°
Długość 2203 mm
Wysokość kanapy 770 mm
Masa na sucho (z paliwem) 189 (209) kg
Poj. zbiornika paliwa 21 l
Cena 44 900 zł (2018)

zobacz galerię

Zobacz również:
Czy warto kupić Kawasaki Z 400? Niecałe 400 centymetrów pojemności silnika na większości motocyklistów nie zrobi większego wrażenia. Wystarczy jednak przejechać się na Kawasaki Z 400, by zmienić zdanie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA