[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
4.5

Motocykl elektryczny Zero - raport z jazdy

W amerykańskiej firmie Zero Motorcycles powstają motocykle elektryczne, które fajnie wyglądają, ale też doskonale jeżdżą. zapewne zmartwi to zakochanych w benzynie ortodoksów, ale najnowszy Zero SR/F to duży krok w rozwoju elektryków.

Muszę przyznać, że to, co zobaczyłem i czego doświadczyłem w mieszczących się w Santa Cruz zakładach Zero Motorcycles, dokumentnie mnie zelektryzowało. – Jesteś pierwszym człowiekiem spoza firmy, który jeździł naszym SR/F – zeznał Brian Wismann, główny projektant firmy. Wcześniej on i szef techników Abe Askenazi opowiedzieli mi, jak zaawansowany technicznie jest Zero SR/F. Usłyszałem np., że ten elektryk jako pierwszy motocykl tego typu dostał kontrolę trakcji Boscha. Oprócz tego, tak jak samochody elektryczne, wyposażono go w dodatkową, niezależną od napędu 12-woltową instalację.

Funkcjami maszyny steruje system operacyjny Cypher III, ponadto za sprawą specjalnej aplikacji na urządzenia mobilne da się dostosować do własnych wymagań wszystkie ustawienia i regulacje oraz zerknąć w dane telemetryczne. Dzięki temu widziałem, gdzie, w jakim złożeniu i jak szybko jechałem.

REKLAMA

Ładowarki: wersja Standard ma dwie o mocy 3 kWkażda, wersję Premium wyposażono w jedną 6-kilowatową. Czasy ładowania – odpowiednio 4 i 1 h. / Zero SRF

nie tylko Technologia

Nie tylko ona, bo w tym motocyklu także design jest zachwycający. W dotychczasowych maszynach elektrycznych bowiem, także tych wyprodukowanych przez Zero, wygląd był podporządkowany kwestiom technicznym. Natomiast nowa maszyna zachwyca harmonią kształtów. Osadzona w kunsztownie żebrowanej osłonie z aluminium bateria została idealnie wkomponowana w kratownicową ramę, a anodowany na złoto, pokryty żeberkami silnik zamontowano współosiowo z mocowaniem wahacza. Sylwetka motocykla jest przy tym pochylona do przodu, tak że sprawia wrażenie czającego się do skoku drapieżnika. Generalnie sprzęt wygląda seksownie, dynamicznie i bardzo atrakcyjnie, wszystkie zaś elementy są dopieszczone i świetnej jakości.

Pierwsza jazda Zero SR/F-em była niesamowitym wrażeniem. Fajne oddawanie mocy i świetne zawiasy! / Zero SRF

REKLAMA

REKLAMA

SR/F to pierwszy elektryk, który wygląda jak milion dolarów.

To jest mniej więcej taki motocykl, jaki chcieliśmy produkować od 13 lat, czyli od początku naszej działalności. – Mówiący te słowa Askenazi jest wyraźnie poruszony. Ja też, bo czuję podniosłość chwili. Podobnie czułem się, kiedy patrzyłem na pierwszego Ducati 916, szykowałem się do jazdy pierwszym KTM-em 1290 Super Duke’em albo gdy przed 20 laty jeździłem pierwszą Hayabusą. To były epokowe maszyny, które wywarły wpływ na niejedną generację motocyklistów. Pomyślałem, że Zero SR/F można spokojnie zaliczyć do motocykli tego typu. Byłem tego pewien zanim przejechałem na nim pierwsze metry. Żaden kabel nie zakłóca wyglądu motocykla. Wykonanie wydaje się idealne, bike czasem wręcz tchnie dużą dozą czułości. Silnik jest perfekcyjnie wkomponowany w bryłę maszyny, akumulator podobnie, ładny kokpit udziela informacji, reflektor zaś na LED-ach świetnie oświetla drogę.

Tu, gdzie zwykle jest zbiornik paliwa, mamy praktyczny schowek. W wersji Premium mieści się tu dodatkowa ładowarka. Widać też uniwersalne gniazdko (typ 2).Zero SRF

Zdecydowaliśmy się na chłodzenie wyłącznie powietrzem. To zmniejszyło liczbę podzespołów i obniżyło masę. Dzięki pracującemu w osi wahacza silnikowi niepotrzebny był nawet napinacz paska zębatego.

REKLAMA

w kompletnej ciszy

Abe’a, który 15 lat przepracował w Buellu, jak dziecko cieszy to, w jak prosty sposób może być zbudowany motocykl elektryczny: – Nie mamy tu oleju w silniku ani cieczy chłodzącej. Zastosowaliśmy ledwie 10 łożysk, a wszystkie są wypełnione smarem. Skrzyni biegów i sprzęgła też nie ma.

REKLAMA

Nowo zaprojektowany silnik wkręca się do 7000 obr/min i jest w stanie z miejsca wygenerować 190 Nm momentu obrotowego. Taki wynik powinien wystarczyć do katapultowania ważącego 226 kg Zero SR/F na orbitę okołoziemską.

Ruszam. Zero zaczyna się bezszelestnie toczyć, czuję, że mam nad nim pełną kontrolę. Kierownica, podnóżki i kanapa pasują idealnie. SR/F w firmowej nomenklaturze oznacza Streetfighter, tak więc szeroka kiera i zwarta pozycja są OK. Od razu czuję, że wszystko pracuje doskonale. Miękka praca silnika, perfekcyjna reakcja na „gaz”, fantastycznie reagujące zawieszenia Showa, dobrze uformowana i tapicerowana kanapa – widać, że maszyna jest dziełem profesjonalistów.
Mój przewodnik śmiga ostro, szuka i znajduje naprawdę trudne górskie drogi z prawie zerowym ruchem. Maszyny ciągną równo, wygładzają wszelkie nierówności nawierzchni i precyzyjnie pokonują winkle. Czas wypróbować tryb Sport, który uwalnia cały power. Powiem krótko – ratuj się, kto może! Na startach spod świateł ta maszyna będzie miała niewielu godnych siebie rywali. Prędkość maksymalna została ograniczona do 200 km/h m.in. po to, by rozsądnie gospodarować energią z akumulatora. W trybie Eco natomiast maszyna sunie niespiesznie, a zam­knięciu gazu towarzyszy duży moment hamujący – efekt uboczny odzyskiwania energii.

REKLAMA

Bogactwo informacji. Kokpit jest czytelny i zmienia kolor w zależności od trybu pracy. W oczy rzuca się wskaźnik stanu naładowania baterii. Kontrolowana jest też temperatura silnika i akumulatora./ Zero SRF

Jedna albo cztery godziny

Gdy zapytałem o zasięg, usłyszałem, że ok. 150 km, a nawet więcej. Ważniejszy jest jednak czas ładowania baterii. Przypisana do wersji Premium specjalna ładowarka o mocy 6 kW w godzinę daje akumulatorowi 95% energii. W wersji Standard, ładowanej ze zwykłego gniazdka, trwa to 4 godziny.

Dane Techniczne Zero SR/F
SILNIK: chłodzony powietrzem, synchroniczny silnik prądu zmiennego z magnesami stałymi i funkcją odzyskiwania energii, akumulator litowo-jonowy, 12 kWh, napęd bezpośredni przez pasek zębaty.
Moc znamionowa 110 KM (81 kW)
Maks. moment obrotowy 190 Nm
Czas ładowania (stacja ładująca level 2) 60 minut (95% pojemności)
Rama: kratownicowa ze stali.
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, średnica goleni 43 mm, tył – dwuramienny wahacz, bezpośrednio mocowany amortyzator.
Hamulce: przód – dwie tarcze, średnica 320 mm, zaciski 4-tłoczkowe, tył – jedna tarcza, średnica 240 mm, 1-tłoczkowy zacisk pływający.
Koła odlewane z aluminium
Rozmiary felg p/t 3,50 x 17 / 5,50 x 17
Rozmiary opon p/t 120/70 ZR 17 / 180/55 ZR 17
WYMIARY I MASY
Wysokość kanapy 770 mm
Masa 226 kg
Zasięg 259 km (miasto), 132 km (autostrada),
  175 km (średnia)
Prędkość maksymalna 200 km/h

Naszym zdaniem

Zero to niesamowity sprzęt. Dobrze wygląda, świetnie jeździ i hamuje, ma spory zasięg, a czas ładowania baterii jest symboliczny (Premium) albo akceptowalny (Standard). Do tego dysponuje najnowszymi systemami bezpieczeństwa, więc nie mam się do czego przyczepić. Ceny jeszcze nie ustalono.

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij