Royal Enfield Himalayan - Namaste, Mister Himalayan

Wydawało mi się, że Na europejskim rynku nie ma miejsca dla tak prostych motocykli, Jakim jest Royal Enfield Himalayan. Chyba się myliłem, a może świat jest inny niż ten, jakim chcę go widzieć...?

| Data aktualizacji: 2022-01-26

Ten motocykl niczego nie udaje. Jest prosty, solidny, a jego silnik jest niezwykle oszczędny.

Na wstępie zagadka. Zgadnij, ile motocykli sprzedaje się w Indiach. 100, 200 tysięcy? Z powodu pandemii ubiegły rok uznano za kiepski, mimo to właścicieli znalazło aż 14,8 miliona nowych maszyn, co i tak oznacza spadek o 23% w porównaniu z rokiem 2019. W kraju z takim właśnie rynkiem powstaje Royal Enfield Himalayan.

Zadebiutował w 2017 roku, powinien więc być dość nowoczesną maszyną. Jednak jeśli przyjrzysz mu się bliżej, odniesiesz wrażenie, że jest on żywcem przeniesiony z lat 60.

Royal Enfield Himalayan, czyli traktorowaty charakter

Na przykład silnik. Jest jednocylindrowy, chłodzony powietrzem. Dzisiaj to niespotykany widok. Z pojemności 411 cm3 udało się wycisnąć mało szokującą moc 25 KM. Wobec niewysokiego stopnia sprężania, wynoszącego zaledwie 9,5:1, trudno było uzyskać lepszy wynik, ale tak niska wartość ma swoje zalety. Na przykład taką, że możesz zatankować Royala nawet kiepskiej jakości paliwem. W Europie trudno kupić paliwo o liczbie oktanowej niższej niż 95, ale Hindusi mają taką możliwość.

 

Wspomniana moc 25 KM wystarcza do rozpędzenia się Himalayana do prędkości około 130 km/h. Przyspieszenie do setki zajmuje mu 11,9 sekundy. Tragedii nie ma, ale podczas wyprzedzania lepiej uzbrój się w cierpliwość i dobrze zaplanuj manewr, bo traktorowaty charakter singla nie ułatwi ci zadania. Sytuacji nie uratuje ani miękko pracujące sprzęgło, ani precyzyjnie, choć twardo przerzucająca biegi skrzynia.

Sytuacja wygląda gorzej, gdy wybierzesz się w podróż z pasażerem. Nie będzie narzekał on ani na pozycję, bo jest całkiem wygodna, ani na kanapę, bo jest dość duża i miękka. Jednak podczas jazdy we dwoje osiągi Himalaya­na zrównują go ze współczesną „125”. Jazda w górach jest możliwa, ale lepiej trzymaj się z dala od często uczęszczanych dróg.

Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
W kokpicie sporo się dzieje. Wygląda on dość ładnie, ale... termometr żyje swoim życiem, podobnie jak wskaźnik paliwa i kompas. Taka karma...
Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Czyżby gaźnik? Silnik jest zasilany prostym wtryskiem paliwa. Z tego powodu na kierownicy znalazła się dźwigienka ssania.
Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Przednia szyba ma regulację kąta ustawienia. Wystarczy zwykłym śrubokrętem odkręcić cztery śruby i po sprawie.

 

Zobacz również: Z lodowato zimnych przełęczy do rozgrzanych słońcem dolin, znowu ostro pod górę i tak od rana do wieczora. Sprawdzamy 6 zestawów opon do turystycznych enduro. 

 

REKLAMA

REKLAMA

 

Miękko pracujący silnik Royala Enfilda Himalayana...

...najlepiej czuje się w środkowym zakresie obrotów, czyli mniej więcej między 2500 a 4500 obr/min. Przekładając to na prędkości, to tak, jakbyś utrzymywał tempo jazdy między 50 a 90 km/h. Wyższe prędkości są jak najbardziej możliwe, tyle że nie dają żadnej frajdy. Silnik znosi je bez buntu – wibracje nie męczą, odwdzięczając się przy tym niskim zużyciem paliwa. Na trasie do Warszawy, jadąc z niemal zaciętym gazem, udało mi się nieznacznie przekroczyć wartość 4,1 l/100 km. To znakomity wynik. Ponieważ zbiornik mieści 15 l paliwa, na następne tankowanie zatrzymasz się po przejechaniu dopiero 350 km. Dlaczego warto zapamiętać tę wartość? Bo wskaźnik poziomu paliwa żyje swoim życiem, a kranika z rezerwą nie znajdziesz.

Jak na współczesne standardy, Hima­layan jest motocyklem zwartym. Świadczy o tym rozstaw osi, który wynosi zaledwie 1465 mm, co powoduje, że za kierownicą miejsca jest na styk, oczywiście pod warunkiem, że nie jesteś wielkim facetem. Ja, gość o wzroście 182 cm, gdy siedziałem na kanapie o wysokości 800 mm, opierałem się kolanami o charakterystyczne przetłoczenie na zbiorniku paliwa.

Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
W prostocie siła. Bagażnik nie jest szczytem finezji, ale w 100% spełnia swoje zadanie. Pasażerka nie powinna narzekać na brak miejsca na kanapie.
Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Bybre to brzmi dumnie. Tylny hamulec jest dziełem hinduskiego oddziału Brembo. Działa tak sobie.


Singiel Royala Enfielda Himalayana nie grzeszy mocą, ale odwdzięcza się niskim zużyciem paliwa - niewiele ponad 4 l/100 km.

Ten motocykl prowadzi się tak jak wygląda, czyli oldskulowo. Kierownica jest wąska, ale do zmiany kierunku nie trzeba przyłożyć dużej siły. Zawieszenia? Są! Ich głównym zadaniem jest połykanie nierówności, a motocykl robi to, statecznie kiwając się w rytm przejeżdżanych dziur. Szybko docenisz za to spory skok widelca wynoszący 200 mm i równie duży prześwit – 180 mm. Takie wartości czynią z Himalayana motocykl, który bez poważniejszych kłopotów pokona większość przeszkód w terenie. Oczywiście pod warunkiem, że zrobisz to w bardzo spokojnym tempie.

Na asfalcie szybszej jazdy nie ułatwiają ani mizerna moc silnika, ani opony marki CEAT. Mają one uniwersalny bieżnik i off-roadowe rozmiary 90/90-21 i 120/90-17. Bez problemu dawały radę na szutrowych ścieżkach, a do ich zalet należy to, że gumy w takim rozmiarze kupisz nawet w najodleglejszym zakątku kuli ziemskiej.

Wystarczyła jednak odrobina wody, by bieżnik błyskawicznie zalepił się błotem, a na mokrym asfalcie opony dawały niezbyt wyraźne sygnały o nadchodzącej utracie przyczepności.
Nie ma co ukrywać, że oprócz opon Himalayan ma kilka innych słabych punktów. Jednym z nich są hamulce. Choć przednia tarcza ma sporą średnicę 300 mm, to wgryzający się w nią dwutłoczkowy zacisk nie grzeszy skutecznością. Mocniejszemu zaciśnięciu klamki wcale nie towarzyszyło proporcjonalne skrócenie drogi hamowania, lecz tylko mocne bujanie się miękkiego przedniego zawiasu. Tylny zacisk dumnie zdobiło logo Bybre, co powinno wróżyć sportowe emocje. Emocje były, ale pojawiały się, gdy do akcji wkraczał ABS, którego praca z precyzją działania ma niewiele wspólnego.

 

Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Himalayan zaimponował mi poręcznością. Na drodze sporym ograniczeniem są opony mało znanej firmy CEAT.
Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Prosto i bez szaleństw. W tym motocyklu słowo finezja nabiera nowego znaczenia, czego przykładem są chociażby osłony zbiornika paliwa.
Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Blok silnika jest przeogromny! W każdym innym motocyklu obsługiwałby on litr pojemności, w tym zaledwie 411 cm3.

 

Zobacz również: Harley-Davidson brawurowo zaatakował rynek podróżnych enduro! Dziś Dla firmy z Milwaukee liczy się tylko Pan America 1250. Według mnie jest to jedna z najbardziej zaskakujących nowości ostatnich lat.

 

REKLAMA

 

Dane techniczne ROYAL ENFIELD HIMALAYAN

Silnik: chłodzony powietrzem, jednocylindrowy, czterosuwowy, rozrząd SOHC, wałek rozrządu napędzany łańcuchem, dwa zawory na cylinder, smarowanie z mokrą miską olejową, wtrysk paliwa, śr. gardzieli 1 x 32 mm.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia 5-biegowa, łańcuch, przełożenie wtórne 2,533.
Śr. cylindra x skok tłoka 78,0 x 86,0 mm
Pojemność skokowa 411 cm3
Stopień sprężania 9,5:1
Moc maks. 25 KM (18 kW) przy 6500 obr/min
Maks. moment obrotowy 32 Nm przy 4500 obr/min
Rama: podwójna, kołyskowa, ze stali.
Zawieszenia: przód – widelec teleskopowy, średnica goleni 41 mm, tył – dwuramienny wahacz ze stali, centralny amortyzator z systemem dźwigni, regulowane wstępne napięcie sprężyny.
Hamulce: przód – jedna tarcza, średnica 300 mm, zacisk 2-tłoczkowy, tył – jedna tarcza, średnica 240 mm, 1-tłoczkowy zacisk pływający, ABS.
Rozmiary opon p/t 90/90-21 / 120/90-17
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1465 mm
Kąt główki ramy/wyprzedzenie 64°
Wyprzedzenie 111 mm
Wysokość kanapy 800 mm
Masa własna 201 kg
Poj. zbiornika paliwa/rezerwa 15 l
Cena 22 234 zł

 

Jaki jest Royal Enfield Himalayan?

Na pewno ten motocykl gra w zupełnie innej lidze niż współczesne maszyny. Choć chce być nowoczesny, robi to na swój indyjski sposób. Jeździ, skręca, hamuje i wygląda dość oldskulowo. Obstawiam, że w Indiach będzie sprzedawał się jak ciepłe bułki, ale w Europie będzie rodzynkiem, ciekawym urozmaiceniem pośród współczesnych motocykli. Namaste (pokłon Tobie), Mister Himalayan!

Royal Enfield HimalayanFot. Jacek Hanusz
Royal Enfield Himalayan ma spory prześwit, a mimo to kanapa jest na wysokości zaledwie 800 mm.

 

REKLAMA

REKLAMA