[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
3.7

Strefa custom, czyli motocykle po tuningu

Dla jednych marzeniem jest nowy motocykl, dla innych maszyna seryjna jest początkiem drogi do pojazdu jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego. Oto cztery customowe maszyny będące efektem pogoni za indywidualizmem.

Test motocykli customowych

Tuning to szerokie pojęcie. Pierwotnym, podstawowym znaczeniem angielskiego czasownika „to tune” jest „stroić”, czyli sprawiać, że instrument muzyczny brzmi jak trzeba. Określenie to trafiło do motoryzacji za sprawą mechaników strojących silniki na ucho, czyli regulujących je na podstawie brzmienia. Z czasem takie strojenie przerodziło się w tuningowanie, które znamy dzisiaj, czyli w działania mające na celu poprawę pracy lub podrasowanie najpierw silników, a następnie zawieszeń, ram, hamulców, ergonomii i, rzecz jasna, wyglądu. Przy tym ostatnim, w odróżnieniu od techniki, która „gra” albo nie, najważniejszą rolę odgrywał i nadal odgrywa gust.

W latach 90. tuning wizualny często sprowadzał się do zamontowania dziwnych owiewek, oparć i ozdobienia pstrokatymi nalepkami. Nie ma się więc co dziwić, że pojęcie tuning zyskało negatywne zabarwienie i zwykle występowało w parze z przymiotnikiem „wiejski”. Dzisiaj tuninguje się co najwyżej silniki, wszystkie inne przeróbki określa się mianem indywidualizacji, personalizacji lub – jeśli ma być drożej – customizingu.

Niemniej zawsze chodzi o to samo – o wyróżnianie się. Motocykle seryjne są dziś bowiem produktem masowym i nawet w segmencie drogich maszyn każda z nich jest taka sama, jak inni przedstawiciele danego modelu. Tymczasem wielu oczekuje od motocykli indywidualizmu, a ci, którzy pragną go naprawdę mocno, wychodzą z założenia, że jeżeli maszyna nie trafia idealnie w ich oczekiwania, musi zostać poddana stosownym przeróbkom, czyli tuningowi.

REKLAMA

REKLAMA

Honda Dominator Scrambler

Honda Dominator Scrambler jest skromna i efektowna, a przy tym zredukowana do tego, co najważniejsze. Ta starannie wykonana maszyna ma tylko to, co niezbędne do jazdy. Ten stylowy sprzęcik był kiedyś Hondą Dominator – jednocylindrowym turystyczno-terenowym funbike’em z lat 90. Zgadza się, trudno go rozpoznać. Zamiast kolorowego plastiku – metal, wygląd wysokiego enduro ustąpił miejsca zwartym wymiarom, jedynie silnik mógłby być podpowiedzią. Co oprócz niego? Chyba tylko dokumenty.

Detale tworzą klimat. Pięknie frezowane, anodowane na złoto piasty w centrum 17-calowych kół. Smukły, lekki i zwinny. Trudno uwierzyć, że ten minimalistyczny sprzęt był kiedyś wysokim, nieco turystycznym funbike’em o dyskusyjnej urodzie.

Sylwetka maszyny jest wąska i ma czyste linie. Najważniejszym dla stylu elementem jest bryła motocykla, o której decydują głównie zbiornik paliwa, boczne plastrony i smukła kanapa. Podstawę tej ostatniej własnoręcznie wykonał właściciel wydumki – Tomasz Starke. Facet ścigał się kiedyś w wyścigach R6 Cup. Jego motocykl był wtedy oznaczony numerem 12 i stąd ten numer na plastronie dzisiejszego motocykla. Dziś Tomek śmiga na supermoto i uwielbia dłubanie w trzewiach bike’ów, dlatego przebudowa maszyny dotyczyła nie tylko wyglądu.

Podwozie zostało skrócone i odpowiednio zestrojone, na 17-calowe felgi trafiły przyczepne kapcie Pirelli, a maszyna z paliwem waży niecałe 160 kg. Wszystkie podzespoły są ładne, ale i funkcjonalne. Silnik zyskał kilka KM, więc nie brak mu wigoru. Dzięki temu Dominatorem Scramblerem można w nieskończoność śmigać po wąskich, krętych drogach. Sprzyjają temu dynamika, zwrotność, zawieszenia oraz hamulce.

Budowa takiej maszyny to rzecz możliwa (przynajmniej finansowo) dla niemal każdego, bowiem dobrą bazę kupisz już za 5–6 tys. złotych.

REKLAMA

Kawasaki Z 900 RS Super4

Nie bez powodu seryjne Kawasaki Z 900 RS mają odlewane felgi i układy wydechowe 4-w-1. Szprychowe koła są bowiem cięższe, a cztery kominy ważą więcej niż jeden. Oprócz tego zastosowane w serii wyposażenie jest tańsze. Eleganckie szprychowe koła Haan z frezowanymi piastami i obręczami Excel oraz wydech 4-w-4 firmy Hattech wyglądają o niebo lepiej. Właśnie takiego wcielenia zeta 900 z utęsknieniem wyczekiwali liczni motocykliści. Dodatkowa masa nie odgrywa tu większej roli, najważniejszy jest wygląd.

Wydech 4-w-4 brzmi bosko, tyle że poziom hałasu spowoduje wściekłość sąsiadów. Dwukolorowe malowanie uzupełnia całość, jest też miejsce na nazwę maszyny – Super4.

 

Z tym że dobry wygląd nie stoi na przeszkodzie przeróbkom silnika. Twórca Z 900 RS Super4 postanowił pokazać, co da się wycisnąć z tego modelu. W efekcie ta świetnie wyglądająca maszyna z powodzeniem startuje w sprintach na 1/4 mili. To właśnie z myślą o nich motocykl dostał dłuższy wahacz i zastrzyk dodatkowej mocy. Rzędowy czterocylindrowiec o pojemności 948 cm3 w wersji seryjnej wyciska 111 KM. Po wszczepieniu mu lżejszego wału korbowego, polerowanych korbowodów, podwyższeniu stopnia sprężania (z 10,5:1 do 13,5 :1), zastosowaniu ostrzejszych wałków rozrządu, większego airboxu, zmienionych kanałów dolotowych oraz nowego mapowania silnika powstał motocykl, którego napędem jest typowo wyścigowy piec. Super4 ma niesamowitego kopa, a gada przy tym jak sam diabeł. Żal, że przez kominy nie jest legalnie dopuszczony do ruchu... 

 

REKLAMA

REKLAMA

Motoart Vmax 2.0 L

Bądźmy szczerzy – Yamaha Vmax budziła grozę już w chwili, gdy zjeżdżała z taśmy produkcyjnej. Tym większy szacunek dla kolesi z MotoArtu, bo to, co potrafili zrobić z tym motocyklem, przyprawia o dreszcz przerażenia. Ten sprzęt to groźna maszyna, w której zmieniono wszystko, co zmienić się dało.

Motocykl dostał jednoramienny frezowany wahacz oraz potężne frezowane felgi z charakterystycznymi szprychami w kształcie kamertonów Yamahy (tył 10 x 18 cali). W kilku miejscach zastosowano przezroczyste osłony, przez które można zobaczyć pracujące sprzęgło, alternator, pompę cieczy chłodzącej i obracający się wał. Ta maszyna to wręcz galeria sztuki technicznej! Zmodyfikowano w niej zawieszenia, zbiornik paliwa, siodło, zadupek, sety podnóżków, kierownicę, widelec oraz amortyzator. Maszyna ma rozwiercony silnik. Za sprawą cylindrów o średnicy 98 mm pojemność wzrosła z 1679 do 2000 cm3. Moc maksymalna wzrosła o 25 KM, co znaczy, że czterocylindrowy widlak stawia do dyspozycji jeźdźca aż 213 KM.

 

Wloty powietrza ze szczotkowanego aluminium nawiązują kształtem do tych ze starego V-Maxa 1200. Jednoramienny wahacz wieńczy przekładnia z przezroczystą obudową, przez którą można podglądać pracujące zębatki.

 

Siadając za sterami muszę się nieco wysilić, bo maszyna została zaprojektowana dla kogoś znacznie większego ode mnie. Zadupek poszedł nieco w górę, kanapa dostała solidne obicie, a kierownica jest znacznie szersza. Moje 172 cm wzrostu powodują, że czuję się trochę jakbym siedział na mechanicznym byku. Odpalam silnik. Podczas pracy na wolnych obrotach dobiegający z niewielkiego komina MAB dźwięk kojarzy mi się z nadlatującym helikopterem Apache. Odkręcenie gazu jest jak błyskawiczne przenosiny na koncert heavymetalowy.

 

Potężna opona przenosi na asfalt 213 KM i 184 Nm.
W zestawieniu z nią tłumik MAB wygląda jak ołówek.

 

Elastyczność i kop są niepojęte – to połączenie mocy wynikającej z wielkiej pojemności i radosnego wkręcania się na obroty. Dobrze, że zawieszenia i hamulce są przystosowane do takiej mocy. Zaskakujące: olbrzym potrafi całkiem nieźle jeździć po winklach, przy czym trzeba go do tego zmusić. No ale przy takim tylnym walcu to chyba naturalne.
Co ciekawe, to jeszcze nie koniec przeróbek. Kolesie z MotoArtu twierdzą bowiem, że z układu wydechowego oraz z elektroniki da się wyskrobać jeszcze nieco mocy.

REKLAMA

Sohn M8 Overkill 2300

W przypadku Harleya Sport Glide’a słowo „niepozorny” jest niefortunnym określeniem, zwłaszcza w tym konkretnym przypadku. I to mimo że na pierwszy rzut oka maszyna stuningowana różni się od seryjnej jedynie niewinną bielą lakieru oraz napisami na kufrach i głowicy tylnego cylindra.
Te zmiany to faktycznie niewiele wobec tego, co za sprawą kolesi z firmy Sohn Motorcycles wydarzyło się we wnętrzu widlastego silnika.

Dwucylindrową jednostkę napędową Milwaukee Eight 107 o pojemności 1745 cm3 powiększono bowiem aż do pojemności 2,3 litra. Silnik dostał kute tłoki, dostosowane do rozwierconych cylindrów głowice oraz przepustnice o odpowiednio większej średnicy. Efekt tych przeróbek zwala z nóg. Nasza hamownia wykazała niemal 140 KM mocy i 220 Nm maksymalnego momentu obrotowego oraz wyrysowała niemal podręcznikową krzywą momentu obrotowego.

Torque oznacza moment obrotowy, torxster zaś jeszcze więcej momentu obrotowego. Głębokie gardło, czyli wielki, stożkowy filtr powietrza High Flow sprawia, że rozwierconemu widlakowi nie brak oddechu.

 

To niewiarygodne, jak ta maszyna zwija asfalt za sobą. Musiała minąć dłuższa chwila, zanim uwierzyłem, że moje zmysły nie kłamią. Zapewne byłaby ona jeszcze dłuższa, ale zobaczyłem, w jakim tempie na prędkościomierzu pojawiają się wartości, których nigdy nie spodziewałbym się po silniku z wałkiem rozrządu w piwnicy i długimi laskami popychaczy zaworowych. To dosłownie niepojęte!

{% image id= align=left x=370 y=0 %}
260 na budziku to nie przypadek.
Mimo że na to nie wygląda, ten Harley faktycznie tyle wyciąga.

 

Banan nie schodził mi z japy, dopóki mój wzrok nie powędrował w stronę pojedynczej tarczy hamulcowej. Niemniej jednak hamulce Sport Glide’a zadziwiająco dobrze radzą sobie z osiągami motocykla. Najlepsze zaś jest to, że doping nie zmienił charakteru maszyny, lecz maksymalnie podkręcił jej pewność siebie. Sposób bycia pozostał doskonały. Zachowanie podczas ruszania, reakcje na gaz, maniery silnika – wszystko to jest niemal tak dobre, jeśli nie lepsze niż w wersji fabrycznej. Aż chciałoby się zawołać: „2,3 litra dla wszystkich!”. Żeby tylko gadał soczyściej...

Zobacz również:
Harley-Davidson Forty-Eight vs Indian Scout Bobber vs Triumph Bonneville Bobber Black. Która z tych maszyn najlepiej łączy styl z radość z jazdy?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij